Elektroniczna kreda

Elektroniczna kreda

Dodano:   /  Zmieniono: 
Wirtualna szkoła, kształcenie na odległość, prezentacje multimedialne - to niedaleka przyszłość edukacji
W społeczeństwie informacyjnym zmieni się też rola nauczyciela - coraz częściej będzie on oprowadzać po elektronicznych bazach danych. - Bez komputera nie byłoby możliwe pomaganie uczniom w pogłębianiu własnej wiedzy i wykorzystywaniu jej - ocenia prof. Eugene Michaels z San Francisco State University.
- Uczniowie już czerpią wiedzę z mediów, a nauczyciele powinni to skutecznie wykorzystać.
- Nowoczesne media oferują nową jakość procesu kształcenia. Do tego potrzebne jest jednak nie tylko szerokie rozumienie ich możliwości, ale też szerokie rozumienie zasad samej edukacji - ocenia prof. Wacław Strykowski z UAM, przewodniczący komitetu programowego konferencji "Media a edukacja", która odbyła się w Poznaniu. Uczestniczący w spotkaniu pedagodzy oraz wykładowcy uczelni polskich i zagranicznych wyliczają zalety zastosowania mediów w niemal każdej dziedzinie nauki. - Za pośrednictwem Internetu dzieci rozmawiają z rówieśnikami, ale też odwiedzają biblioteki, zdobywają informacje w bazach danych uniwersytetów, zwracają się z pytaniami do centrów naukowych. To już nie jest dziecko zamknięte w budynku-pudełku dawnej szkoły - stwierdza prof. Francis Dwyer z Pennsylvania State University.
W pamięci człowieka pozostaje 20 proc. informacji usłyszanych, 30 proc. wzrokowych i 40-50 proc. stanowiących kompilację sygnałów wizualnych i dźwiękowych. Badania przeprowadzone wśród amerykańskich studentów wykazały, że 80 proc. z nich poprawiło swoje wyniki w nauce dzięki metodzie wizualnej. Podobne analizy wykonano w naszym kraju. - Obserwacje poczynione podczas zajęć wykazały, że studenci korzystający z programów komputerowych częściej stosowali niekonwencjonalne sposoby rozwiązywania problemów. Przejawiali aktywność twórczą, czuli się odkrywcami nie znanych im zależności i praw - mówi dr Maria Kozielska z Politechniki Poznańskiej.
Uczniów szkół podstawowych i średnich najbardziej motywują do nauki nie wytyczne programowe, lecz na przykład chęć zdobycia umiejętności swobodnego żeglowania po sieci (do czego niezbędna jest znajomość języka angielskiego) oraz możliwość publikacji własnych prac. Pomocą mogą służyć strony internetowe. Doświadczenia krajów, gdzie sieć jest wykorzystywana w nauczaniu, pokazują, że najlepszą metodą jest podawanie uczniom tematów do opracowania w formie większej pracy bądź referatu lub stawianie pytań, na które sami mają znaleźć odpowiedzi.
Z badań przeprowadzonych przez naukowców Uniwersytetu Jagiellońskiego wynika, że gimnazjaliści, oceniając mass media, zdecydowanie częściej zwracają uwagę na ich zalety (informacja, edukacja, rozrywka, wiedza o wynalazkach i odkryciach naukowych, poszerzanie wiedzy o świecie). Do umiejętności korzystania z sieci przyznało się ponad 40 proc. ankietowanych, a niektórzy wyznawali: "W czasie wagarów chodzę do kawiarenki internetowej". Dla porównania - tylko ok. 9 proc. badanych nauczycieli umie obsługiwać komputer, a przecież pedagodzy powinni pokazywać młodzieży nowe media, wprowadzać w wirtualny świat i projektować programy.
- Dzieci mediów radzą sobie z mediami. Kto wie, czy nie ważniejsze jest kształcenie nauczycieli, aby chcieli i umieli się posługiwać mediami w edukacji - twierdzi prof. Strykowski. - Obecnie szkoła stanowi praktycznie nieistotne źródło nabywania umiejętności korzystania z sieci. Te zaś pozyskiwane są głównie w procesie samokształcenia - ocenia dr Dobrosław Bilski z uniwersytetu w Łodzi. Przeprowadzone przez niego badania wykazały, że 98 proc. respondentów uznało, że konieczne jest kształcenie tej umiejętności w szkole.
W społeczeństwie informacyjnym korzystanie z technologii stanie się obowiązkiem zarówno uczniów, jak i nauczycieli. - Uczeni z Maryland zapowiadają nawet, że osoby nie opierające edukacji na osiągnięciach technologii będzie można podać do sądu za to, że nie chcą wykorzystywać tych metod - opowiada prof. Francis Dwyer z Pennsylvania State University. Pomijając tak drastyczne rozwiązania i tak trudno sobie wyobrazić, że mając do dyspozycji wideo, komputer bądź Internet, edukacja szkolna mogłaby pozostać w "erze kredy". Język sieci jest alfabetem nowego tysiąclecia. Nie umiejąc się nim posługiwać, nie można być ani uczonym, ani uważać się za osobę wyedukowaną.

Więcej możesz przeczytać w 17/2000 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0