Z życia opozycji

Z życia opozycji

  • Unia Wolności brzytwy się chwyta. I to całkiem ostrej, bo szalikowcy to zazwyczaj ostrzy goście. A właśnie szalikowcy mają wystąpić na unijnych listach wyborczych we Wrocławiu, czyli mateczniku Władysława Frasyniuka. - Władze miasta wolą koszykówkę. Większość kasy idzie na płace dla skaczących Murzynów, a piłka nożna kuleje - powiedział "Super Expressowi" szef kibiców Śląska Wrocław. W zamian za miejsca na listach unii szalikowcy mają popierać Frasyniuka w wyborach na prezydenta miasta. I hasło jest dobre: "Władysław Frasyniuk - wielka nadzieja białych".
  • Pozyskanie szalikowców ma i dodatkowy smaczek. Wiadomo, że koszykarską potęgę Wrocławia zbudował Grzegorz Schetyna (teraz PO, niegdyś UW), który z Władysławem Frasyniukiem lubi się jak pies z kotem. Schetyna w unijnych rozgrywkach zazwyczaj ogrywał Frasyniuka jak dzieciaka. Nic dziwnego, że ten ostatni ma teraz alergię nie tylko na PO, ale i koszykówkę. Teraz chłopina chce się odegrać i kombinuje nieźle: bez skaczących Murzynów i Schetyna nie podskoczy.
  • Zabawny jest wyborczy sojusz Platformy Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości. Polega on na tym, że partie rywalizują z sobą w najważniejszych miastach Polski. Nic dziwnego - obie są prokapitalistyczne, a przecież konkurencja to podstawa wolnego rynku.
  • Słyszeliśmy, że Jacek Kurski (PiS, wcześniej ZChN, wcześniej własne ugrupowanie jakieś tam, wcześniej ROP, wcześniej już nam się pomieszało) chciałby zostać prezydentem Gdańska. Gdańsk niby niejedno przetrzymał, są jednak granice miejskiej wytrzymałości.
  • Samoobrona zawarła sojusz z PUG-iem. Nie z PŁUG-iem, tylko z PUG-iem. Licho jedno wie, co to jest. W całości nazywa się to Polska Unia Gospodarcza i jest to podobno centrowe, patriotyczne i narodowe. Ciekawe, jak zakończy się związek PUG-u z najsłynniejszym polskim Mulatem. Podobno dziobaki Andrzeja Leppera już są zazdrosne i piszczą żałośnie.
  • Andrzej Lepper chciałby dać Jarosławowi Kalinowskiemu widły i posłać go do sprzątania gnoju z obory. Wszystko dlatego, że wicepremier nie potrafi odpowiednio przygotować żniw. To chłopi gnój usuwają widłami? Nic dziwnego, że są tacy agresywni.
  • W Senacie RP zawitał Marian Krzaklewski. Lider "Solidarności" przybył na czele manifestacji, domagającej się uwzględnienia postulatów związku w pracach nad kodeksem pracy. Petycje odebrał wicemarszałek Ryszard Jarzembowski. Ciekawe, co dawny lider AWS czuł po przestąpieniu progów parlamentu. Na pocieszenie możemy panu przewodniczącemu powiedzieć: oj, nie ma w tym parlamencie takich przystojniaków jak pan. A wyborców przestrzegamy: uważajcie na przystojnych.
  • Wieść się rozeszła po mieście, że SKL-Coś Tam Jeszcze zaproponowało fuzję Prawu i Sprawiedliwości. Dziwne to, bo wszak ugrupowanie Artura Balazsa jest w koalicji Front Demokratyczny Wspólnota 2002. Czyżby sprytny Artur chciał zrobić partnerów w bambuko? No cóż, kiedy się tak dba o Polskę i jednoczy centroprawicę, nie można być zbyt sentymentalnym. Co by powiedziała Historia?
  • Zabawne, że SKL-Coś Tam Jeszcze twierdzi, iż to PiS chciałby się z nimi połączyć i ciągle składa jakieś propozycje. Ale tak po prawdzie, kto by się nie chciał połączyć z Balazsem? Toż to rewelacyjna partia. Ma chyba z pół Wolina. Łakomy kąsek dla łowców posagów.
  • W ogóle to Front Demokratyczny trzeszczy. Nie tylko SKL, ale i UW chciałaby się z niego wymiksować. We froncie unia może liczyć na 2 proc. głosów, bez frontu czasami i na 5 proc. Widać z tego, że front to chybiona inwestycja. Ale panowie! Nie możecie porzucić Krzysztofa Piesiewicza. Tak się nie godzi. A poza tym razem stanowicie taką malowniczą grupkę! Plaskacz, Spryciarz i Leslie Nielsen. Co my bez was poczniemy?
Okładka tygodnika WPROST: 33/2002
Więcej możesz przeczytać w 33/2002 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0