Węzeł pozamałżeński

Węzeł pozamałżeński

Dwieście tysięcy Polaków żyje w konkubinacie


Karta rowerowa, kocia łapa, LAP (Lebensabschnittspartner, czyli partner na pewien okres życia) - to tylko niektóre z określeń stosowanych w odniesieniu do konkubinatu. W Polsce w luźnych związkach żyje już ponad dwieście tysięcy osób. Co roku prawie dziesięć tysięcy ludzi (głównie w dużych miastach) decyduje się na wspólne zamieszkanie bez błogosławieństwa kapłana. Rośnie presja społeczna, by ten stan rzeczy zalegalizować. Czy konkubinat stanie się w naszym kraju konkurencyjny wobec małżeństwa?
Zaradzić temu zjawisku próbowała już kiedyś rejentura w Poznaniu. W 1822 r. wydała rozporządzenie, w myśl którego policja powinna polecić konkubentom, by w ciągu ośmiu dni się rozłączyli, "a w razie potrzeby zniewolić ich do takiego rozłączenia i rozłączyć za pomocą policyjnych środków przymusowych". Dzisiaj żadne rozporządzenia już nie pomogą - z roku na rok coraz rzadziej biją kościelne dzwony, spada liczba zawieranych małżeństw.
Gitta Scheller, niemiecka socjolog, przyczynę tych zjawisk upatruje w tym, że "instrumentalne funkcje małżeństwa, takie jak zabezpieczenie starości, opieka nad chorymi czy wsparcie materialne, na swoje barki wzięły instytucje państwa". Ludzie nie traktują już małżeństwa w kategoriach ekonomicznych. O "nowej rewolucji seksualnej" mówi natomiast Hugues Lagrange, socjolog z francuskiego Narodowego Centrum Badań Naukowych (CNRS). Głosi on, że młodzi Francuzi występują obecnie przeciwko seksualnym ekscesom swoich rodziców. Okazuje się, że w 2000 r. węzłem małżeńskim związało się nad Sekwaną prawie 400 tys. młodych ludzi, o 120 tys. więcej niż rok wcześniej.
W państwach skandynawskich co drugie dziecko przychodzi dziś na świat w związku nieformalnym, a w Unii Europejskiej - już co czwarte. W Polsce co dziewiąte dziecko rodzi się poza małżeństwem. Prof. Bogdan Wojciszke, dyrektor Instytutu Psychologii PAN, uważa jednak, że konkubinat jest rozwiązaniem alternatywnym tylko dla niewielkiej części polskiego społeczeństwa: - W Polsce jest to zjawisko ograniczone do grupy młodych, wykształconych ludzi, którzy stanowią niewielki odsetek populacji. W grę wchodzą także względy ekonomiczne - osoby z wykształceniem podstawowym czy zawodowym (około 60 proc. społeczeństwa) nie są w stanie przetrwać w pojedynkę. Zjednoczenie sił jest niezbędnym warunkiem egzystencji. A poza tym - dodaje prof. Wojciszke - odkąd prowadzone są badania opinii publicznej, udane życie rodzinne jest w Polsce najbardziej cenioną wartością; niezależnie od roku badania i wieku respondentów.
Eric Lax, biograf Woodyego Allena, opisując nie sformalizowany związek swojego bohatera z Mią Farrow, stwierdził między innymi, że "niewiele małżeństw przejawia tak małżeńskie skłonności. Mają z sobą nieustanny kontakt i emanują czymś, co można nazwać wyłącznie słodyczą; podczas nielicznych przyjęć, na które przychodzą, stoją nieśmiało z boku, trzymając się za ręce". Niedługo potem (w sierpniu 1992 r.) dziennikarz "New York Timesa" zaobserwował coś zgoła innego: "W samym środku niecodziennej burzy mediów Woody Allen i Mia Farrow wraz ze swoimi adwokatami spotkali się w gabinecie sędzi Phyllis Gangel-Jacob. Pan Allen i pani Farrow przybyli oddzielnie na rozprawę za zamkniętymi drzwiami sądu i również oddzielnie wyszli". Przepychanki o prawa rodzicielskie trwały latami.
Według duszpasterzy małżeństw niesakramentalnych, konkubinat zagraża przede wszystkim dzieciom. W luźnych związkach mają one mniejszą pewność jutra i małe poczucie stabilności. Dla biskupa Tadeusza Pieronka konkubinat jest wykorzystaniem momentu, w którym obojgu partnerom jest dobrze z sobą: - Może to być powiew miłości, ale dość często są to po prostu interesy, które się przy takiej okazji ubija. To zobowiązanie nie jest trwałe; najpierw jest to kalkulacja, a potem rozliczanie zysków i strat. Nie jest to więź łącząca ludzi ze względu na nich samych. Takie rozwiązanie zagraża rodzinie, bo jest łatwiejsze.
Sztandarową zwolenniczką wolnej miłości była Simone de Beauvoir. Opisywała ona małżeństwo jako śmierć erotyzmu, ale - jak kąśliwie zauważają biografowie - erotyzm pomiędzy Beauvoir a jej kochankiem Claudem Lanzmannem wygasł bez pomocy aktu ślubu... Po kilkuletnim konkubinacie przyszły reżyser "Shoah" znalazł sobie inną, młodszą wybrankę.



Konkubinat zamiast małżeństwa?
TAK NIE
Małgorzata Ostrowska
piosenkarka
Jestem zwolenniczką luźnych związków. Sama przez wiele lat w takim żyłam i chętnie utrzymałabym ten stan rzeczy. Zdecydowaliśmy się sformalizowalizować nasz związek tylko i wyłącznie z powodu wymogów fiskusa. Szkoda, że nasze państwo nie akceptuje konkubinatu i trzeba wziąć ślub, żeby móc się razem rozliczać. Formalizacja związku odbiera mu mnóstwo romantyzmu.
Marcin Libicki
poseł Prawa i Sprawiedliwości
Uważam, że nie ma takich sytuacji życiowych, które wymagałyby uznania konkubinatu jako formy prawnej. Jeżeli ktoś nie chce brać ślubu kościelnego, może się ograniczyć do cywilnego, który zawsze można przecież rozwiązać. Nie widzę potrzeby ani sensu wprowadzania pośrednich form pomiędzy małżeństwem a poprzedzającym go luźnym związkiem.
Jolanta Fraszyńska
aktorka
Jeżeli ludzie potrafią żyć z sobą w miłości, wzajemnym poszanowaniu i odpowiedzialności, to jest mi wszystko jedno, jaką taki związek ma formę. W tej kwestii jestem bardzo tolerancyjna. Wspaniale by było, gdyby wszyscy decydowali się na małżeństwo, ale skoro tak nie jest, państwo powinno zapewnić konkubentom jak najlepsze warunki funkcjonowania, przepisy powinny być dopasowne do zmian, jakie zachodzą w społeczeństwie.
Roman Jagieliński
przewodniczący Partii Ludowo-Demokratycznej
Jestem za trwałymi związkami przypieczętowanymi małżeństwem, chociaż nie potępiam ludzi, którzy decydują się na konkubinat. W środowisku wiejskim małżeństwo oznacza dokonanie wyboru drogi życiowej, którą jest wspólne prowadzenie gospodarstwa. Ludzie, którzy decydują się żyć razem na wsi, są zbyt z sobą związani, aby z powodu zachcianki opuścić rodzinę, tak jak to się często dzieje w luźnych związkach.
Okładka tygodnika WPROST: 33/2002
Więcej możesz przeczytać w 33/2002 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0