Dyktatura buraka

Dyktatura buraka

Dodano:   /  Zmieniono: 
Polski Cukier, czyli gorzko nam!
 

Mateusz Bigda, tytułowy bohater powieści Juliusza Kadena-Bandrowskiego, wołał: "To wszystko dlatego, że towarzyszka Trzcina wyzyskuje obywatela Buraka". I miał rację. W 1900 r. prawie 65 proc. cukru na świecie pochodziło z przerobu buraków, przed II wojną - 50 proc., obecnie około 30 proc. Najprawdopodobniej za dwadzieścia, trzydzieści lat produkcja cukru z buraków na świecie zaniknie. Produkować będzie go tylko - kosztem wielkich dotacji - koncern Polski Cukier.
Koszty produkcji cukru z trzciny są znacznie niższe. Tak niskie, że kilogram cukru na giełdzie w Londynie kosztuje 16 centów. Najwyższa cena w ostatniej dekadzie to 27,5 centa, a zatem cukier dużo droższy nie będzie. Oznacza to, że jego produkcja (może z małymi wyjątkami) w Polsce nie będzie opłacalna.
Z tej sytuacji są dwa wyjścia: rozsądne lub "politycznie poprawne". Rozsądne nakazuje stopniowe wycofywanie się z nierentownej produkcji. Rozwiązanie "politycznie poprawne" natomiast każe tę produkcję podtrzymywać, a jedynym sposobem na jej podtrzymanie jest wprowadzenie "dyktatury obywatela Buraka".

Popyt i moce
W Polsce konsumpcja cukru osiągnęła apogeum w końcówce lat 80. Spożywaliśmy wtedy prawie 2 mln ton cukru rocznie. Takie też były moce produkcyjne polskich cukrowni. W początku lat 90. moce owe nieco wzrosły, a popyt - zarówno w następstwie upowszechnienia zdrowej diety w domach, jak i wódki w sklepach (ludzie przestali pędzić bimber) - zaczął spadać. Tak bardzo, że w roku ubiegłym, pomimo złego urodzaju i wyprodukowania tylko 1,55 mln ton, jego zapasy wzrosły. Nadwyżka cukru przed rozpoczęciem kampanii wynosi 300 tys. ton, co oznacza - błahostka - że aby ją zlikwidować, każdy z nas musi spożyć 8 kg a-D-glukopiranozylo-b-D-fruktofuranozydu.
Jeżeli jakiegoś produktu wytwarza się za dużo, to rozsądek nakazuje produkcję ograniczać. Nie jest to specjalnie trudne w kraju, w którym zbiera się 5 proc. światowych plonów buraków (choć produkuje tylko 1,5 proc. światowego cukru), w którym funkcjonuje niemal 80 cukrowni zatrudniających 21 tys. osób (trzy razy więcej niż dostarczający dwa razy więcej cukru przemysł niemiecki).
W jaki sposób wyselekcjonować najlepsze cukrownie? Te, na które znajdą się chętni, trzeba sprywatyzować, co już byłoby wstępną selekcją , a następnie pozostawić je w spokoju. Te, które przeprowadzą restrukturyzację i obniżą koszty, mogą przeżyć.
A chętni byli i są. Dlaczego interesują się polskimi cukrowniami, mimo że są one w opłakanym stanie, a cała branża nie jest rozwojowa? Z prostego powodu - jest nim wejście Polski do Unii Europejskiej, rynek unijny zaś jest zmonopolizowany, a cena cukru wywindowana ponad miarę. Wprawdzie od lat mówi się o zmianie polityki cukrowej w unii, ale w zeszłym roku ministrowie rolnictwa UE przedłużyli o pięć lat obowiązujący system cen i limitów produkcji cukru.

Rozwiązanie politycznie poprawne
W Polsce cała branża została bowiem poddana "regulacji", powodującej, że ani zarobić, ani zbankrutować nikt nie może. Po pierwsze, nie może zagrozić nam tani cukier zagraniczny. Import mamy koncesjonowany, a dodatkowo nasz narodowy skarb chronimy zaporowym cłem wynoszącym 96 proc. Na dzień dobry zatem biedny polski konsument musi zapłacić za cukier prawie 2 zł więcej, niż płaciłby na wolnym rynku.
Po drugie, produkcja cukru jest "kwotowana". Oznacza to, że cukrowniom przydzielane są corocznie limity produkcji A - na rynek krajowy, B - na eksport dotowany, i C - na zakontraktowany eksport nie dotowany. Jest to oczywista praktyka monopolistyczna, która ma ograniczać podaż, windować cenę w górę i walić konsumenta po kieszeni. I wali. A co najśmieszniejsze - wcale nie chroni producentów. - Gdyby w Polsce "kwota A" ustalana była na poziomie rzeczywistych potrzeb rynku wewnętrznego, nie doszłoby do kryzysu i tworzenia się gór cukru - przekonuje Wanda Rembowska, szefowa Mexpolu, największego polskiego eksportera cukru. Niestety, politycy uważali, że jeśli przez wiele lat stosować będziemy wysokie limity "kwoty A", to takie same limity otrzymamy później w Unii Europejskiej.
Bardziej niż konsumentom owe "kwoty" podobają się producentom. Mieczysław Pietrzak, prezes Cukrowej Izby Gospodarczej, chciałby, aby - jeśli limit "kwoty A" okaże się zbyt wysoki - nadwyżkę wykupywała Agencja Rynku Rolnego. Pana prezesa nie martwi oczywiście to, że wykupywałaby za nasze, podatników, pieniądze.



Na garnuszku państwa
JANUSZ LEWANDOWSKI
poseł Platformy Obywatelskiej
Zsumowanie chorobliwych podmiotów nie da nowego, silnego podmiotu gospodarczego. Cukrowa spółka od początku skazana jest na pomoc państwa, a podatnicy na ponoszenie kolejnych kosztów.

Dobre, bo polskie
ZBIGNIEW KUŹMIUK
poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego

Produkcja cukru jest opłacalna. Szkoda, że holding powołano tak późno. Jego powstanie jest korzystne dla polskich producentów buraków cukrowych, bo nie będą uzależnieni od spółek z obcym kapitałem.


Najkrótsza historia Polskiego Cukru

1918-1939 - Wańkowicz stwierdza, że "cukier krzepi", a dzięki staraniom Mateusza Bigdy polski cukier jest eksportowany do Anglii (po 30 gr za kg) lub sprzedawany w kraju (po 1 zł za kg - dla porównania tyle samo kosztuje w knajpie schabowy z kapustą)
1945-1990 - 100 proc. polskich cukrowni przechodzi na własność całego narodu polskiego
1975 - wznawiamy eksport cukru do Anglii
1976 - na żądanie ludu pracującego miast i wsi wprowadzone zostają kartki na cukier
1990 - w Polsce działa 78 cukrowni
grudzień 1993 - minister rolnictwa Andrzej Śmietanko rozpoczyna prace nad utworzeniem Spółki Akcyjnej Skarbu Państwa Przedsiębiorstwo Polski Cukier.
grudzień 1999 - posłanka Elżbieta Barys oraz posłowie Zdzisław Pupa, Gabriel Janowski, Tomasz Wójcik, Adam Biela, Maciej Jankowski przedkładają projekt ustawy powołującej Polski Cukier
16 I 2001 - Gabriel Janowski promuje poselski projekt. W tym celu wykonuje w Sejmie sto skoków, tzw. dosiężnych; w ten sposób pokazuje, jaką moc ma - prawidłowo użyty - cukier
11 IV 2001 - Sejm przyjmuje ustawę przewidującą utworzenie spółki Polski Cukier
sierpień 2002 - powstaje Polski Cukier
Więcej możesz przeczytać w 36/2002 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0