ATAK VATMANA

ATAK VATMANA

Dodano:   /  Zmieniono: 
Wyłudzanie podatku VAT stało się najgroźniejszym przestępstwem gospodarczym III RP (podobnie działo się w innych krajach, kiedy wprowadzono tam ten podatek)
 Dokonywanie przestępstw związanych z wyłudzaniem VAT było bardziej opłacalne niż handel narkotykami i wymuszanie haraczy. Kilka grup przestępczych wyłudziło w ostatnim czasie co najmniej miliard złotych tytułem zwrotu podatku od towarów i usług. Po 1993 r., kiedy wprowadzono w Polsce VAT, skarb państwa stracił w ten sposób kilka miliardów złotych. Przestępcy stosowali metody opracowane w roku 1993 m.in. przez Jana S. z Pruszkowa i Grzegorza Sz. z Krakowa, zamordowanego trzy lata temu. Wyłudzeniami podatku zajmowało się kilkaset spółek, a ich siecią zarządzali często znani biznesmeni. Z danych operacyjnych policji wynika, że grupy te przejmują teraz kontrolę nad największymi polskimi gangami. Interesują się też hurtowym przemytem narkotyków. Wiele wskazuje na to, że piorą także brudne pieniądze na zlecenie mafii rosyjskiej, włoskiej i rodzimych gangów. W dostępnym przez kilka dni na internetowych stronach Urzędu Ochrony Państwa raporcie wyłudzenia podatku VAT zaliczono do największych zagrożeń dla państwa.

Praktyka czyni mistrza
Pierwsze nielegalne operacje związane z VAT policja i prokuratura wykryły pół roku po wejściu w życie ustawy o tym podatku, czyli na początku 1994 r. Jedna z takich spraw dotyczyła fikcyjnego eksportu kosmetyków z Niemiec na Łotwę. W rzeczywistości produkty były sprzedawane w Polsce przez jedną z warszawskich firm. Także w 1994 r. przedsiębiorczy Andrzej S. kupił zakład pracy chronionej we Wrocławiu, któremu sprzedał dyskietkę z programem z zakresu zarządzania (za 100 mln starych złotych). Jako autor programu nie zapłacił podatku VAT. Program odsprzedał następnie czternastu innym firmom (pięć należało do niego) - wszystkie wystąpiły o zwrot VAT. To wtedy wymyślono też sprzedaż za wschodnią granicę sprzętu inwestycyjnego, zwykle złomowanego. Za granicą ładunek porzucano w lesie, a w Polsce odbierano VAT. W fakturach wartość sprzętu przeszacowywano nawet o 50 tys. proc.
UOP i prokuratura podejrzewają, że tylko łódzka ośmiornica wyłudziła od skarbu państwa tytułem zwrotu VAT 300-800 mln zł. Autorami przekrętów byli doradcy finansowi i prawnicy wspierani przez polityków, urzędników, pracowników jednego z ministerstw, celników, lekarzy, a nawet pracowników urzędów skarbowych. Tylko firma Getex uczestnicząca w wyłudzaniu VAT dla ośmiornicy mogła oszukać skarb państwa na 300 mln zł. Dotychczas aresztowano kilkadziesiąt osób, m.in. Andrzeja M., naczelnika Urzędu Skarbowego w Zgierzu, podejrzewanego o przyjęcie 150 tys. zł łapówki.
- Zarzutami w sprawie tzw. ośmiornicy 2 objęliśmy już 51 osób - informuje porucznik Artur Wójciak z łódzkiej delegatury UOP.

Łańcuszek (nie)szczęścia
Mechanizm wyłudzania podatku VAT nie był skomplikowany. Wystawiano fałszywą fakturę sprzedaży jakiegoś towaru. Towar fikcyjnie przechodził przez kolejne podstawione firmy, aż osiągał zawrotną cenę. Wówczas zapadała decyzja o eksporcie, a po wysłaniu transportu za granicę firma prosiła o zwrot VAT. Czasem towar istniał jedynie na papierze, innym razem przewożono przez granicę pocięte szmaty, które w deklaracjach celnych figurowały jako drogi jedwab. Za wystawianie dokumentów SAD celnicy otrzymywali od 200 zł do 2 tys. zł łapówki.
Ogromne kwoty, jakimi dysponowali szefowie grup oszukujących skarb państwa, umożliwiały ochronę przywódców: zmianę ich tożsamości, zdobywanie wyszukanych zaświadczeń lekarskich, przeprowadzanie operacji plastycznych. Ci, którzy wpadali, proponowali wysokie łapówki, a jeśli zostawali w areszcie, wpłacali astronomiczne kaucje, żeby wyjść na wolność i zatrzeć ślady. Rekordową kaucję - w wysokości 16,5 mln zł - wpłacił w tarnobrzeskim sądzie Stanisław P. Większą część tej kwoty zagwarantował swoim majątkiem ziemskim (posiadał m.in. pałac w Koszewie koło Stargardu Szczecińskiego). Prokuratura rejonowa w Tarnobrzegu podejrzewa, że Stanisław P. wspólnie z Janem S. wyłudzili 70-100 mln zł tytułem zwrotu VAT. Sprawa wyszła na jaw przez przypadek, kiedy firma Kolmer Holding, założona przez trzech mieszkańców Pruszkowa, kupiła bankrutujący parabank - Galicyjski Trust Kapitałowo Inwestycyjny. Trust oszukał kilka tysięcy osób, wyciągając od nich pieniądze. Transakcją tą zainteresowali się pracownicy urzędu skarbowego oraz policjanci z Rzeszowa. Po kilku kontrolach okazało się, że holding skupiał około stu firm z całej Polski. Zajmowały się one prawie wyłącznie bezprawnym odzyskiwaniem podatku VAT.

Samochód widmo za 61 mln zł
W każdej transakcji występował prawdziwy towar, a do łańcuszka firm wprowadzono zakłady pracy chronionej zwolnione wówczas z płacenia podatku VAT, choć uprawnione do wystawiania faktur VAT. Przestępcy kupowali złom, stare mundury OHP czy winylowe płyty i dzięki licznym pośrednikom wielokrotnie zawyżali ich wartość. W ten sposób złomowany samochód marki aro uzyskał cenę 61 mln zł i tylko z tego tytułu podejrzanym oddano 10 mln zł podatku. "Biznesmeni" z Kolmeru kupili też 100 tys. winylowych płyt Wifonu (m.in. z muzyką Mieczysława Fogga) po groszu za sztukę. Po przejściu przez łańcuszek firm w dokumentach SAD okazanych na przejściu granicznym płyty kosztowały już po 13 zł. - Takich "kokosów" nie można było zarobić na żadnym innym nielegalnym interesie - podkreślają policjanci. Za przejściem granicznym płyty trafiały do rowu. Tylko stare mundury OHP na coś się przydały - podarowano je mieszkańcom domu starców za wschodnią granicą.

Białe kołnierzyki
Na ślad wielkiej pajęczyny firm wyłudzających VAT natrafiono też w dawnym województwie rzeszowskim. Interesem kierowali znani biznesmeni z Warszawy, w tym Zbigniew B. i Jan L. z grupy zwanej "białymi kołnierzykami". W jednym z wątków tej afery zakończono już postępowanie prokuratorskie, a akta przesłano do sądu w Warszawie. - Sprawa dotyczy czterech firm i wyłudzenia podatku VAT w wysokości ponad 13 mln zł - mówi prokurator Marek Wełna. Podejrzani zostali zwolnieni z aresztu po wpłaceniu 600 tys. zł i 700 tys. zł kaucji, jednak kilka tygodni temu znów zostali zatrzymani.
Szefowie tej grupy w latach 90. zaliczani byli do największych w Polsce importerów elektroniki. Mikroprocesorami i programami komputerowymi - w większości wirtualnymi - handlowała też grupa krakowska, która za pośrednictwem zakładów pracy chronionej weszła w posiadanie kilku milionów złotych tytułem zwrotu VAT. Mózg grupy Grzegorz Sz., poszukiwany międzynarodowym listem gończym, został zastrzelony na Słowacji przez bossa tamtejszego półświatka MikulaŠsa ŠCernaka. Dwa miesiące temu sąd w Bańskiej Bystrzycy za to zabójstwo oraz wymuszanie haraczy skazał ŠCernaka na 15 lat więzienia.

Zakłady pracy szczególnie chronionej
Zdaniem krakowskich policjantów, Grzegorz Sz. wymyślił niemal idealny system wyłudzania VAT. Angażował zakłady pracy chronionej, a urzędowi skarbowemu tłumaczył, że na przykład wartość dyskietek wzrastała o kilka tysięcy procent, gdyż zapisano na nich nowy program, chroniony prawem autorskim. Pomysł Grzegorza Sz. kupiło podobno kilku znanych polskich biznesmenów, którzy podobne transakcje przeprowadzali później w swoich firmach. Na liście spółek sprawdzanych w związku z tą aferą są zarówno bardzo znane polskie firmy komputerowe, jak i spółki notowane na giełdzie. Innym wynalazkiem polskich przestępców gospodarczych była metoda kompensacji podatku VAT, polegająca m.in. na sprzedawaniu faktur firmom, które osiągały duże zyski, ponosząc niewielkie koszty, przez co miały niewielki zwrot podatku od towarów i usług. O udział w tego typu transakcjach podejrzewany był m.in. jeden z najbogatszych niegdyś Polaków - Krzysztof H.
Prokuratury w całym kraju prowadzą kilkadziesiąt postępowań w sprawie wyłudzania podatku VAT. Postępowania utrudnia bardzo wolny przepływ informacji pomiędzy jednostkami skarbowymi i organami ścigania. Na dokumenty z zagranicy prokuratorzy czekają miesiącami. Doprowadzenie postępowań do sądowego finału jest więc niezwykle trudne. - Procesy w tych sprawach są znacznie bardziej pracochłonne niż inne postępowania - mówi sędzia Barbara Piwnik.

Więcej możesz przeczytać w 18/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0