Pieniądz jako kopalina

Pieniądz jako kopalina

Dodano:   /  Zmieniono: 
Na renty inwalidzkie wydajemy dwa razy więcej niż średnio kraje OECD

Co najczęściej słyszymy podczas publicznych dyskusji o finansach naszego państwa? Ano, że pieniądze się "znajduje" albo "muszą się znaleźć". Pieniądz jest więc traktowany jak kopalina, którą wydobywa się spod ziemi, a nie z naszych kieszeni.
Osobno widzi się też wydatki budżetu, które ciągle są za małe, oraz podatki, które są za wysokie. Próby ograniczania deficytu, czyli równoważenia finansów państwa, nazywano jeszcze niedawno w naszym parlamencie "chłodzeniem gospodarki", traktując to określenie jako synonim największego zła. Liczono na to, że chłodzenie gorzej się ludziom kojarzy niż grzanie, a zimno gorzej niż ciepło. Na takim merytorycznym poziomie toczyła się debata o finansach publicznych. No i grzano, aż miło, torpedując reformy finansów publicznych i uchwalając ustawy bez pokrycia. A przy tym wszystkim usiłowano kwestionować podstawowe fakty. Pamiętam posła - profesora, który strasznie oburzał się na tezę, że polska gospodarka jest na tle innych krajów OECD bardzo obciążona wydatkami budżetu i - w konsekwencji - podatkami.

Gorąca prawda
Niedawno ukazał się raport OECD na temat Polski, w którym sporo uwagi poświęca się porównawczej analizie naszych finansów publicznych. Pomyślałem sobie, że warto z niego przytoczyć istotniejsze dane. Otóż Polska mieści się w pierwszej dziesiątce krajów, których PKB jest najbardziej
obciążone wydatkami budżetowymi (w zestawieniu pominięto Koreę Północną i Kubę). Wskaźnik obciążenia wyraźnie przekracza u nas 40 proc. PKB i jest wyższy niż na przykład w Niemczech, Hiszpanii, Portugalii, Grecji, Kanadzie, Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych, Japonii, Szwajcarii i Irlandii. Jest on ponadto zdecydowanie wyższy od poziomu, jaki osiągał w krajach OECD wtedy, gdy miały one podobny do naszego dochód na osobę. Jest on wreszcie prawie dwa razy wyższy niż w Korei Południowej, która z kolei ma o kilkadziesiąt procent wyższy od nas dochód per capita. Nic dziwnego, że mając tak wielkie publiczne wydatki, mamy w sumie i duże podatki. Pamiętajmy przy tym, że niektóre - i to szczególnie szkodliwe - podatki ukrywają się pod nazwą składek.

Budżet socjalny
Co składa się na tak duże budżetowe wydatki w Polsce? Udział w PKB nakładów na służbę zdrowia i oświatę mamy na średnim zachodnim poziomie, wyniósł on około
10 proc. PKB i był wyższy niż na przykład w Hiszpanii, Grecji, Irlandii, Japonii, Australii i Korei Południowej. Do światowej czołówki należymy natomiast pod względem tzw. transferów socjalnych, czyli różnego typu zasiłków (świadczeń w gotówce). Sięgały one 18,4 proc. PKB, co plasowało Polskę na szóstym miejscu wśród 29 ujętych w wykazie krajów OECD. To jest główną przyczyną wysokich podatków i równocześnie ograniczenia nakładów na infrastrukturę. Wydatki socjalne pochłaniają w Polsce o wiele większą część budżetu niż w Czechach (12,7 proc.), Irlandii (10,6 proc.), Japonii (8,4 proc.), Korei (3,3 proc.), Portugalii (12,5 proc.) i Słowacji (13,3 proc.).
Nie można tak wielkiego obciążenia polskiej gospodarki transferami socjalnymi tłumaczyć dużym bezrobociem. Wydatki ściśle z nim związane nie zajmują bowiem eksponowanego miejsca w naszym budżecie. Co ważniejsze, to właśnie duże wydatki socjalne rodzą społeczną patologię, jaką jest bezrobocie, bo prowadzą do wysokich podatków hamujących rozwój gospodarki. A poza tym są one głównie finansowane z narzutów na płace (składek), podbijających łączne koszty pracy i przez to ograniczających na nią popyt. Im wyższe składki, tym większe bezrobocie.

Polak - inwalida
W jednej kategorii wydatków socjalnych jesteśmy absolutnym rekordzistą świata. Są to renty inwalidzkie, na które przeznaczano 4,8 proc. PKB - grubo ponad dwa razy więcej niż średnio w OECD. Trudno to przypisać szczególnie złemu stanowi zdrowia Polaków; na przykład w Słowacji wydano na renty inwalidzkie 2 proc., a w Czechach 1,8 proc. PKB. Kłania się tu raczej - nie całkiem bezinteresowna -"wielkoduszność" niektórych lekarzy. Do rekordowo wysokich wydatków budżetowych na renty inwalidzkie trzeba też dodać utracone podatki, związane z przywilejami dla zakładów pracy chronionej (ZPCh). Po zażartej walce w poprzedniej kadencji parlamentu udało się je ograniczyć, ale, niestety, nie wyeliminować.
OECD podkreśla, że w Polsce 12 proc. siły roboczej otrzymuje renty inwalidzkie. Jest to najwyższy wskaźnik w OECD, dwukrotnie wyższy niż przeciętna w krajach należących do tej organizacji. OECD ostrzega, że Polska ma już duże obciążenia podatkowe, a wobec tego ich dalszy wzrost zagroziłby przyspieszeniu rozwoju gospodarki. Nacisk należy wobec tego położyć na ograniczenie transferów socjalnych i na działania, które zwiększą zatrudnienie i wydajność pracy.
Czy ktoś słucha?
Więcej możesz przeczytać w 37/2002 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0