Bank Gospodarstwa Rządowego

Bank Gospodarstwa Rządowego

Dodano:   /  Zmieniono: 
Powstaje gigantyczny sejf na publiczne pieniądze


Bank Gospodarstwa Krajowego w ciągu kilku lat zamieni się praktycznie w swego rodzaju gospodarstwo pomocnicze rządu. Ostatni nie skomercjalizowany bank państwowy, podległy tandemowi minister finansów - minister skarbu, prowadzić ma - zamiast banku centralnego lub prywatnych banków komercyjnych - konta i rozliczenia większości podmiotów państwowych. Na to, by lokujący się pod względem wielkości aktywów w trzeciej dziesiątce polskich banków BGK podołał zadaniu, zrzucą się pośrednio podatnicy - już dokapitalizowano go akcjami TP SA wartymi 530 mln zł.

Karzeł olbrzymem
- Resort finansów odpowiada za pieniądze sektora państwowego, więc chce je zebrać w jednym miejscu i mieć pod kontrolą - tłumaczy prof. Elżbieta Chojna-Duch, wykładowca prawa finansowego na Uniwersytecie Warszawskim i doradca ministra finansów. W Europie Zachodniej taki model stosowany jest w nielicznych krajach (np. we Francji). U nas w obracaniu publicznymi pięniędzmi pośredniczą NBP (z mocy ustawy) lub banki komercyjne, wybierane w drodze przetargów. Wygrywa ten, kto oferuje lepsze warunki (niższe prowizje, korzystniejsze oprocentowanie). A jest o co walczyć - tylko w budżecie Wrocławia na 2002 r. zapisano 1,45 mld zł wpływów. Dochody całego sektora finansów publicznych, które przepływają przez bankowe konta, to prawie 290 mld zł (same kasy chorych dysponują rocznie ponad 20 mld zł). Przesłany w końcu lipca do Sejmu rządowy projekt zmierza jednak do odebrania NBP i bankom komercyjnym tego źródła zysków i przekazania do BGK między innymi obsługi długu publicznego (ponad 20 mld zł), kont wojewodów (ich roczne budżety to około 14 mld zł), reszty rachunków budżetu centralnego, agencji (ich środki to 
7-10 mld zł rocznie) i funduszy (ZUS i FUS wraz z KRUS dysponują 116 mld zł w ciągu roku) oraz innych państwowych osób prawnych. Rząd liczy też, że bank zbierze pod swoimi skrzydłami jak najwięcej rachunków samorządów.
Miliardy w skarpecie
- Rząd potrzebuje pieniędzy na swój pakiet antykryzysowy, w tym na wiele ryzykownych projektów, takie jak reanimacja Stoczni Szczecińskiej. Zebranie środków publicznych w podatnym na naciski państwowym BGK sprawi, że łatwiej będzie je przerzucać z jednej kupki na inną - komentuje Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK. Już zapowiedziano wymianę obecnego prezesa BGK Ryszarda Pazury ("nie potrafiłbym szczerze odpowiedzieć na pytanie o przyczynę mojego odejścia" - to jego słowa), którego zastąpi prof. Witold Koziński z SLD, były wiceprezes NBP.
- Pod znakiem zapytania stoją techniczno-organizacyjne możliwości realizacji tak poważnych zadań finansowych przez BGK - zauważa Tomasz Szczypiński, poseł PO i zastępca przewodniczącego sejmowej komisji nadzwyczajnej, która będzie rozpatrywała propozycję rządu. Bank - którego aktywa wynoszą niecałe 4,6 mld zł, a zysk w I połowie 2002 r. sięgnął nieco ponad 32 mln zł - ma w kraju tylko 8 oddziałów i filii (zatrudnia w nich 480 osób). Tymczasem w ciągu kilku lat miałby się on stać jedną z najważniejszych instytucji finansowych w Polsce.

Do BGK marsz!
Zaznajomieni z projektem posłowie i bankowcy nie negują potrzeby istnienia państwowego banku do "zadań specjalnych", lecz boją się możliwych następstw stosowania nowej ustawy o BGK w praktyce. W art. 6 zaznaczono wprawdzie, że bank ten jedynie "może" obsługiwać środki publiczne, lecz ministrowie finansów czy skarbu, będący założycielami lub nadzorcami większości podmiotów sektora państwowego, zapewne potrafią "przekonać" wiele z nich do współpracy z BGK. Zdaniem mecenasa Jana Stefanowicza, szefa Komisji Prawa Gospodarczego Centrum im. Adama Smitha, przynajmniej te publiczne jednostki, które prowadzącą działalność komercyjną na własny rachunek (na przykład państwowe agencje), powinny mieć możliwość wyboru obsługującego je banku.
Uzasadnienie projektu ustawy nie pozostawia wątpliwości, że BGK niebawem będzie również obsługiwał rachunki budżetu państwa, co robi dziś NBP. Rząd nie może za to nakazać gminom czy starostwom trzymania pieniędzy w BGK, ale próbować może... Projekt ustawy już kusi samorządy możliwością wyboru BGK bez uciążliwego przetargu, koniecznego w wypadku korzystania z usług banków komercyjnych. - Obawiam się, że w przyszłości klienci z całego sektora finansów publicznych mogą zostać zmuszeni do rozliczania się za pośrednictwem BGK, a swobodę wyboru zastąpi administracyjny nakaz - mówi Rafał Antczak, ekspert CASE.


Bank Gospodarstwa Krajowego
Założył go w roku 1924 Władysław Grabski, ówczesny premier i minister skarbu. Bank powstał z fuzji trzech galicyjskich banków publicznych: Polskiego Banku Krajowego, Państwowego Banku Odbudowy i Zakładu Kredytowego Miast Małopolskich. Zajmował się emisją obligacji komunalnych, listów zastawnych, kredytowaniem rządowych programów przemysłowych: budowy Centralnego Okręgu Przemysłowego i Gdyni. W 1938 r. był jedną z największych instytucji finansowych II RP - jego aktywa wynosiły 517 mln USD. W 1948 r. działalność BGK zawieszono. Reaktywowano go w 1989 r. jako bank państwowy. Od sześciu lat rząd powierza BGK zarządzanie rozmaitymi funduszami zasilanymi państwowymi pieniędzmi: Krajowym Funduszem Poręczeń Kredytowych, Krajowym Funduszem Mieszkaniowym, Funduszem Pożyczek i Kredytów Studenckich, Funduszem Termomodernizacyjnym. BGK kredytował między innyni usuwanie skutków powodzi w 1997 r. Obok zadań zlecanych przez państwo prowadzi też komercyjną działalność własną.

Witold Koziński
Więcej możesz przeczytać w 38/2002 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0