Pyrrus Meciar

Pyrrus Meciar

Dodano:   /  Zmieniono: 
Młodzi Słowacy wybierają Czechy

Sytuacja byłego premiera Słowacji, Vladimira Meciara, do złudzenia przypomina tę przedstawioną w filmie Petera Greenawaya "Wyliczanka", gdzie wygrywający był jednocześnie przegrywającym. Według sondaży, kontrowersyjny polityk ma duże szanse na wygranie najbliższych wyborów do parlamentu (20-21września) - chce na niego głosować co piąty wyborca - ale raczej nie będzie w stanie utworzyć rządu.

Płachta na byka
Wszystkie liczące się partie na słowackiej scenie politycznej wykluczają współpracę z ugrupowaniem Meciara - HZDS. Polityk, który poprowadził naród do rozwodu z Czechami po upadku komunizmu, działa obecnie jak czerwona płachta na byka zarówno na polityków w kraju, jak i za granicą. Sygnały z Waszyngtonu i Brukseli są jasne - jeśli dla HZDS i Meciara znajdzie się miejsce w nowym rządzie, Słowacja nie zostanie zaproszona do NATO i UE. Powód? Polityk stojący na czele ugrupowania mającego w nazwie przymiotnik "demokratyczny" był zdeklarowanym autokratą i za nic miał reguły demokracji. Nakładał kaganiec mediom i łamał prawa mniejszości - cygańskiej i węgierskiej. Meciara, który trząsł słowacką polityką w latach 1992-1998, oskarża się, że zlecił tajnym służbom porwanie syna prezydenta Michała Kovaca. To Meciar udaremnił referendum w sprawie członkostwa swego kraju w NATO. Tuż przed obecnymi wyborami próbował znokautować reportera, który zapytał go, skąd wziął 7 mln euro na budowę swej willi.

Głosowanie nogami
Prezydent Rudolf Schuster stwierdził, że niechęć Zachodu tylko wzmacnia pozycję Meciara. Bezrobotnych jest akurat tylu, ilu potencjalnych wyborców lidera HZDS. Płace są najniższe w Europie Środkowej, fatalnie działa służba zdrowia i szkolnictwo (wielu zadłużonym szpitalom i szkołom zagrożono wstrzymaniem dostaw prądu i gazu), panoszy się korupcja. To sprawia, że cztery lata rządów koalicji lewicowo-centro-prawicowej, swoistego antymecziarowskiego frontu, są oceniane w kraju negatywnie.
Prezydent Schuster apelował do wyborców o większy udział w głosowaniu, narzekając na "społeczną apatię". Apele być może poskutkowały, gdyż według ostatnich szacunków, do urn może pójść nawet 70-80 proc. uprawnionych do głosowania. Ostatnie zachowania samego prezydenta podważają jednak zaufanie zarówno Słowaków, jak i obserwatorów zagranicznych do miejscowej klasy politycznej. Schuster stwierdził bowiem, że rząd próbował go... otruć. Co gorsza, najpoważniejszym rywalem HZDS Meciara jest Smer (Kierunek) - populistyczne ugrupowanie Roberta Fico. On sam mówi, że to "partia trzeciej drogi", ale premier Mikulás Dzurinda nazywa Fico wprost "słowackim Haiderem".
Tymczasem od miesięcy wielu młodych i ambitnych Słowaków głosuje nogami, wyjeżdża do sąsiednich Czech, gdzie - jak liczą - łatwiej im będzie zrobić karierę. 



Nie jesteśmy faszystami
Vladimir Meciar, były premier, przewodniczący Ruchu na rzecz
Demokratycznej Słowacji (HZDS)

Gabinet Dzurindy miał dobre notowania za granicą, ale bardzo złe w kraju. Zadłużenie zagraniczne jest dwuipółkrotnie wyższe niż w 1998 r., stopa bezrobocia jest dwa razy wyższa, a deficyt w handlu zagranicznym najwyższy w historii. W dodatku rząd tworzy wizerunek Słowacji jako państwa, w którym demokracja jest zagrożona. To nieprawda. HZDS nie jest partią ekstremistów, faszystów czy przestępców. Jesteśmy normalną partią demokratyczną. Jestem przekonany, że wejście do NATO i UE jest dla Słowacji kwestią tylko nieco odleglejszej przyszłości.
Przyznajemy, że HZDS popełnił również błędy. Ale błąd popełniają też ci, którzy Słowacji grożą podniesionym palcem, że zostanie wykluczona z integracji z UE i NATO, jeśli rezultaty wyborów nie będą zgodne z ich wyobrażeniami. To nie jest dobra i rozsądna polityka. Nie są to wartości wolności i demokracji.
Nie chcę być ani premierem, ani prezydentem. Jestem osobą kontrowersyjną i byłoby lepiej, gdyby głową państwa został ktoś, kto będzie nasze społeczeństwo bardziej łączył niż ja. Do pełnienia wspomnianych funkcji może zostać wyznaczony którykolwiek przedstawiciel naszej partii.

Posprzątałem po Meciarze
Mikulás Dzurinda
premier Słowacji
Dla przyszłości Słowacji są to nadzwyczaj ważne wybory. Niebawem po nich będzie się odbywał szczyt NATO w Pradze i tam zostanie podjęta decyzja o zaproszeniu Słowacji do członkostwa. Do końca roku chcemy zamknąć negocjacje dotyczące członkostwa w UE. Nic z tego nie jest jednak przesądzone, a wynik wyborów pozostaje otwartą kwestią.
U nas, w Słowacji, często mówi się, że za granicą mamy dobre wyniki, ale w kraju kiepskie. To nieprawda. Dobry wynik w polityce zagranicznej mogliśmy osiągnąć tylko dzięki dobrze prowadzonej polityce wewnętrznej. Wizerunek Vladimira Meciara za granicą był zły, ponieważ robił głupstwa i podejmował działania antydemokratyczne. Nowy gabinet nie będzie musiał już dźwigać tak ciężkiego brzemienia jak mój rząd, który przejął schedę po Meciarze. W szufladach jego rząd pozostawił nam nie uregulowane faktury na miliardowe kwoty. Słowacka gospodarka była na krawędzi bankructwa. Teraz zaś mamy najszybszy wzrost gospodarczy ze wszystkich krajów Europy Środkowej, a bezrobocie, inaczej niż w Polsce, spada, a nie rośnie. Słowacja jest krajem respektowanym na arenie międzynarodowej i atrakcyjnym dla zagranicznych inwestorów.
Więcej możesz przeczytać w 38/2002 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0