Stara przyszłość

Stara przyszłość

Dodano:   /  Zmieniono: 
Zawsze, kiedy miałem rację, byłem w mniejszości" - zwykł mawiać Winston Churchill. Powiedzenie to lubił powtarzać również de Gaulle podczas swojej prezydentury
 
Dziś mógłby tak mówić prezydent Bush, gdyby był Europejczykiem. Na szczęście nie jest.
Gdyby przyjąć europejski, dyskusyjno-konferencyjny model rozwiązywania problemów Milosević do dzisiaj rządziłby w byłej Jugosławii. Rzezie i czystki etniczne na Bałkanach koegzystowałyby z kolejnymi konferencjami pokojowymi w Paryżu, Berlinie czy Brukseli. Zatroskani intelektualiści europejscy oraz ich koledzy politycy wyrażaliby w licznych apelach i stanowiskach swoje zaniepokojenie rozwojem sytuacji w byłej Jugosławii, co - jak wiadomo - ofiarom mordów wojennych łagodzi stres przed śmiercią. Cóż się dziwić Europie Zachodniej, która przez lata wyprodukowała tak wielu konsumentów rozlicznych konferencji, zjazdów, narad, wybudowała w Brukseli, Berlinie, Rzymie czy Genewie tak wiele centrów konferencyjnych, że dzisiaj trzeba to jakoś spożytkować. Ktoś, kto chce szybko i skutecznie rozwiązać jakiś problem, jest największym wrogiem europejskiego establishmentu, bo zabija przemysł konferencyjny.
Taki konferencyjny sposób myślenia jest charakterystyczny dla starzejących się społeczeństw europejskich, które reprezentuje kanclerz Schröder ("Stoi na stacji lokomotywa") i prezydent Chirac. To oni tworzą politykę starej przyszłości, czyli przeczekania i zakonferencjonowania dyktatora, której koszmarnie piękną kartę otworzyło Monachium w 1938 roku. A tymczasem światu potrzebna jest dehusajnizacja, tak jak kiedyś niezbędna była denazyfikacja i destalinizacja. Stosowana przez ponad 10 lat metoda negocjacyjno-perswazyjna w stosunku do Husajna skompromitowała się, o czym mówi Condoleezza Rice ("Atak w obronie"). Nie zapominajmy, że Husajn prowadzi z ONZ negocjacje, jakby wygrał wojnę - podkreśla Condoleezza Rice. "W globalnej wiosce - pisze autor tematu okładkowego Jerzy Marek Nowakowski - Kabul, Bagdad i Phenian leżą bardzo blisko Warszawy. Jesteśmy zbyt dużym krajem, by nie dostrzeżono naszych decyzji, a zbyt słabym, by pozwolić sobie - wzorem Niemców - na kontestowanie amerykańskiego przywództwa" - dodaje autor "Świata przed dehusajnizacją".
Dzięki twardej postawie USA przywódcy zachodnioeuropejscy nie będą musieli jeździć na konferencje do Bagdadu, by po powrocie zapewniać swoje społeczeństwa, że przywieźli pokój. Pokój z kuchnią i garażem oraz spokojne życie na starość. Niestety, starcze zwyrodnienie mięśni i umysłów opanowało większość społeczeństw europejskich. I Polska nie jest od tej dolegliwości wolna - o czym pisze Rafał Ziemkiewicz ("Szwindel obywatelski") i Janina Blikowska ("Rentowy haracz"). "Polska staje się chorym człowiekiem Europy - miliony ludzi wykorzystują system świadczeń rentowych jako sposób na życie. O ile w czasach PRL-u ludzie zajmowali niepotrzebne etaty, o tyle w III RP brak pracy maskuje się świadczeniami rentowymi" - stwierdzają autorzy raportu przygotowywanego dla polskiego oddziału Banku Światowego. Cóż, zachowania społeczne niczym nie różnią się od economical fantasy Grzegorza Kołodki ("Pasjans Millera"), co wynika ze świetnej analizy łżerzeczywistości gospodarczej autorstwa Jana Pińskiego i Michała Zielińskiego.
Starcza przyszłość ma ciągle ogromną rzeszę zwolenników, bo jest miła, ciepła, bezpieczna i spokojna - do czasu katastrofy. Tak jak tanie wino. A tanie wino jest dobre, bo jest dobre i tanie.

Więcej możesz przeczytać w 38/2002 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0