Zero tajemnic

Zero tajemnic

Dodano:   /  Zmieniono: 
Większość dokumentów sądowych w USA jest dostępna w Internecie



Na ulicach Cincinnati pojawiły się upiory. Zdaniem wielu mieszkańców, cztery lata temu wypuścił je z zamknięcia Jim Cissell, sekretarz sądu rejonowego okręgu Hamilton z siedzibą w Cincinnati, gdy postanowił opublikować w Internecie akta spraw prowadzonych przez sąd rejonowy.
Witryna jest tłumnie odwiedzana. Napływa też wiele skarg na jej autora. Prawnicy specjalizujący się w sprawach rozwodowych mówią, że ich klienci są wściekli, gdyż sąsiedzi mogą dokładnie przejrzeć ich akta. Jeden z mieszkańców powiatu odkrył, że jego nastoletniemu synowi wlepiono mandat za przekroczenie szybkości. Inny złożył skargę w sekretariacie sądu, gdyż jego przyjaciele dowiedzieli się o procesie za stosowanie przemocy wobec rodziny. - Dopiero wtedy, gdy wszystko już działało, zorientowaliśmy się, że powstał problem ochrony prywatności - mówi Cissell, któremu wielu współmieszkańców groziło w e-mailach, że nie będą na niego głosować podczas następnych wyborów sekretarza sądu.

Prywatne kontra publiczne
Władze miejskie Cincinnati znalazły się w kłopotliwej sytuacji. W całym kraju toczy się dyskusja na temat prywatności i publikowania jawnych dokumentów. W 2000 r. władze Florydy postanowiły, że kopie dokumentów publicznych będą dostępne w Internecie tylko do 2006 r. W tym roku przyjęto jednak ustawę, zgodnie z którą instytucje lokalne nie mogą publikować dokumentów dotyczących pewnych spraw osobistych, na przykład wniosków o przedterminowe zwolnienie ze służby wojskowej, aktów zgonu lub akt spraw prowadzonych przed sądami rodzinnymi. Oczywiście takie akta są jawne i od dawna można się z nimi zapoznać w archiwach sądów lub innych instytucji. Większość z nich chroniła jednak przed ciekawskimi tzw. praktyczna niedostępność, gdyż zgromadzenie odpowiednich informacji kosztowało wiele wysiłku i czasu.
Lokalne władze zamieszczają dokumenty w Internecie, wychodząc z założenia, że należy wykorzystywać osiągnięcia techniki. W okręgu Hamilton oprócz sekretarza sądu publikują taką dokumentację między innymi rewident rejonowy ds. kontroli finansowej i szeryf. Witrynę Cissella w ubiegłym miesiącu odwiedziło 385 tys. osób (mieszkańców okręgu Hamilton jest prawie 850 tys.).

Prześwietlanie sąsiadów
Po publikacji dokumentów odkrywających sferę prywatności liczni Amerykanie zaczęli inaczej patrzeć na bliźnich. Wpisując kod pocztowy, można na przykład znaleźć w sieci zdjęcia i adresy mieszkających w pobliżu skazanych za przestępstwa na tle seksualnym. Gdy Herbert Hass, prawnik z Cincinnati, wpisał swój kod, znalazł 24 skazanych. - Mieszkam w niezbyt ludnej okolicy, więc byłem zdruzgotany. Do biura szeryfa okręgu nieustannie napływają informacje o dwóch tysiącach rodziców zalegających z płaceniem alimentów, gdyż w Internecie opublikowano nakazy doprowadzenia ich do sądu. Niedawno zadzwoniła kobieta, która zobaczyła na liście nazwisko swojego współpracownika - opowiada Hass.
Wielu Amerykanów pochwala poszerzenie sfery jawności. Samotne matki potrzebujące pieniędzy na utrzymanie dzieci mogą teraz sprawdzić sytuację finansową byłych mężów. Według organizacji Mothers Against Drunk Driving, zrzeszającej kobiety występujące przeciw pijanym kierowcom, dzięki informacjom zamieszczanym online ofiary łatwiej mogą śledzić przebieg procesów. Jeśli chcemy skorzystać z usług prawnych, możemy sprawdzić, jakie sprawy prowadzą poszczególni prawnicy i wybrać najlepszego. Właściciele nieruchomości i pracodawcy mogą sprawdzić potencjalnych najemców i pracowników. Strażacy mówią, że zdjęcia i plany domów pozwalają im skuteczniej działać w razie pożaru.

Zabójcza moc informacji
Kiedy Jim Cissell postanowił stworzyć witrynę, zadzwonił do syna, projektanta stron WWW, aby zasięgnąć informacji, czy jest to skomplikowane przedsięwzięcie. Dowiedział się, że sprawa jest prosta. Po trzech miesiącach można już było w Internecie znaleźć wiadomości o tysiącach mieszkańców powiatu. - Niepokoi mnie, że jedna osoba może mieć tak wielką władzę - mówi Steven Driehaus, członek parlamentu stanowego, który przedstawił projekt ustawy zabraniającej publikowania niektórych dokumentów online.
W witrynie Cissella zainstalowano wyszukiwarkę umożliwiającą przeszukiwanie baz danych po wpisaniu nazwiska. Można dzięki temu otrzymać informacje o wykroczeniach drogowych, sprawach kryminalnych, cywilnych, procesach w sądzie rodzinnym oraz o sprawach wniesionych do sądu apelacyjnego. Poszukiwania takie prowadzi prawie 15 proc. gości witryny. Potencjalni nabywcy nieruchomości sprawdzają, czy właściciel nie sprzedaje jej dlatego, że potrzebuje pieniędzy po orzeczeniu rozwodu. Firmy przed podpisaniem kontraktu sprawdzają, czy partnerowi wytaczano procesy. Pewna kobieta dzięki tej stronie dowiedziała się, iż mężczyzna, z którym się spotykała, był żonaty.



Więcej możesz przeczytać w 39/2002 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0