Żaba, która mówi

Żaba, która mówi

Dodano:   /  Zmieniono: 
Polscy twórcy prezentują mentalność działaczy Samoobrony
Stała się rzecz straszna: naród schamiał i nie docenia tych, którzy niosą mu kaganek kulturalnej oświaty. Przedstawiciele narodu we władzy są jeszcze gorsi - nie chcą płacić swoim inżynierom dusz, choć bez ich kulturowego wkładu życie to wegetacja rozwielitki. A było tak pięknie! Najpiękniej - w czasach PRL. Na początku okropnych lat 90. twórcy kultury dali się otumanić i reklamowali w mediach gospodarczą transformację, piętnując przy tym ciemne, niewykształcone elementy, które nie rozumieją konieczności wyrzeczeń. Teraz okazuje się, że wolny rynek może pozbawić zarobku nie tylko prostego robotnika czy chłopa, ale także członków związków twórczych. Wskutek tak oczywistej niegodziwości kapitalizmu twórcy zawrzeli wielkim oburzeniem, wydalając z siebie oświadczenie "Komitetu Porozumiewawczego Stowarzyszeń Twórczych i Towarzystw Naukowych". Termin "wydalić" jest tu jak najbardziej na miejscu, bo słowo "stworzyć" jest dla tak kuriozalnego produktu zbyt szlachetne.
Z dokumentu (?) wieje grozą - stąd ton pełen żółci i zjadliwości oraz wyrąbywanie światu w oczy swoich do niego pretensji. Czcigodne środowiska twórcze i naukowe zaprezentowały mentalność prawie niczym się nie różniącą od tej, którą uosabiają działacze Samoobrony. Nawet język, którym artykułują swoje żądania, nie różni się wiele od polszczyzny Leppera.

Kultura kontra lump
Autorzy oświadczenia czują się równie pokrzywdzeni jak pracownicy pegeerów, które upadły w warunkach wolnego rynku. Identycznie jak oni, odkryli, że do upadku systemu dającego im utrzymanie, doszło wskutek spisku. Oto nie nazwani z imienia "ktosie" (nie pada słowo "liberałowie", ale z kontekstu wynika jasno, że chodzi o nich) świadomie postanowili zniszczyć inteligencję, a zwłaszcza elity kultury. Tak samo jak
- wedle Samoobrony - świadomie zniszczyli polski przemysł i rolnictwo. Niszczą inteligencję i kulturę, ponieważ wolą mieć społeczeństwo "lumpów", podzielone na "ludzi" i "frajerów" (cóż za pogarda dla prostego człowieka!). Na usługach tej niszczycielskiej roboty pozostają media, rozpowszechniające kłamstwa o rzekomej śmierci inteligencji jako opiniotwórczej warstwy społecznej, oraz o tym, jakoby kultura stanowiła towar jak każdy inny. To ostatnie "kłamstwo" prowadzi do zanegowania potrzeb kulturalnych społeczeństwa i stanowi uzasadnienie do ograniczenia wydatków na kulturę z budżetu. Twórcy stanowczo przeciwko temu protestują. Ba, szlag ich trafia i krew w żyłach się burzy, bo ciemny naród nie widzi, że zguba jest tuż-tuż.
Kultura nie może być traktowana jak towar i to nie wymaga uzasadnienia. Podobnie jak - zdaniem obrońców polskiej ziemi i własności - nie trzeba udowadniać, że rolnictwo nie jest zwykłą dziedziną gospodarki, a ziemia nie jest zwykłym towarem (to nasza matka, a matki się nie sprzedaje). Co prawda autorzy oświadczenia stwierdzają, że potrzeby kulturalne społeczeństwa nie uległy wcale ograniczeniu, a wręcz narasta pęd do kultury, jednak cały ich wywód tchnie głęboką niewiarą, aby ktoś (lump?) z własnej, nieprzymuszonej woli wydał na kulturę choć dwa złote z własnej kieszeni. Dlatego niezbędne jest finansowanie "infrastruktury", która podtrzyma zniszczone przez kapitalizm więzi pomiędzy środowiskami twórczymi a społeczeństwem.

Wielka galwanizacja
Czy P.T. Twórcy słyszeli kiedyś o doświadczeniu profesora Galvaniego? Odkrył on, że martwe ciało żaby, potraktowane prądem, zaczyna się poruszać - zupełnie jakby żyło. Przez pewien czas wierzono nawet, że istotnie, prąd elektryczny jest tą siłą, która wprawia tkanki w życie. Potem okazało się, że sprawa jest nieco bardziej skomplikowana. Podtrzymywanie tzw. kultury dotacjami z pieniędzy publicznych, wedle hołubionych przez P.T. Twórców przyzwyczajeń peerelowskich, też nie jest niczym innym niż jej galwanizowaniem. Dzięki dotacjom odbywają się imprezy, wychodzą pisma, przyznawane są nagrody - martwa żaba rusza odnóżami i można odnieść wrażenie, że żyje. Ale to pozór. Bo istota kryzysu tkwi w tym, że pieniędzy z budżetu domagają się gromko filmowcy, którzy nie potrafią nakręcić ciekawego filmu, twórcy sztuki zamienionej w salonową zabawę grupki przyjaciół, pisarze specjalizujący się w niezrozumiałym bełkocie i reżyserzy nie umiejący przyciągnąć do teatru psa z kulawą nogą.
Autorzy kuriozalnego oświadczenia nie zauważyli, że przywódcy robotniczy i chłopscy, którzy walą pięścią w stół i krzyczą "dawać nam tu pieniądze, bo...", mogą przynajmniej wzbudzić lęk. P.T. Twórcy, kopiując ich zachowanie, budzą tylko wesołość i politowanie.


Fragmenty oświadczenia Komitetu Porozumiewawczego Stowarzyszeń Twórczych i Towarzystw Naukowych

"Pogarda dla pojęcia kultury jako sposobu życia, a nie tylko konsumpcji, wiąże się z uznaniem kultury za towar jak każdy inny. Hasło to jest odbiciem skrajnego stanowiska amerykańskiego w negocjacjach Światowej Organizacji Handlu. (...) Kłamstwo redukujące kulturę do towaru godzi zarazem w niechciane elity kultury, w środowiska inteligenckie. Inteligenckiemu stylowi życia kulturą, wspomagania i szanowania jej twórców, przeciwstawia się postawę lumpa, dzielącą społeczność na ludzi i frajerów. To z tej perspektywy widzi się elity kultury jako żebracze, przekupne, niepotrzebne. (...) Zamiera obieg myśli, wzruszeń, wartości właściwych kulturze (...), upada księgarstwo, biednieją i zamykają się biblioteki, ubywa czasopism kulturalnych. (...) A tymczasem to kultura jest gwarantem ludzkiej godności, obroną przed beznadziejnością, nudą, degradacją społeczną. Zerwanie kontaktu kulturalnego między środowiskami twórczymi a społecznościami lokalnymi, ich inteligencją nie jest winą ani twórców, ani odbiorców. Zawiniło zniszczenie infrastruktury".
Więcej możesz przeczytać w 39/2002 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0