Wakacje bez wyobraźni

Wakacje bez wyobraźni

Dodano:   /  Zmieniono: 
Polacy są "turystami statycznymi". Preferują wypoczynek bierny
 

Jeszcze niedawno Polska plasowała się na siódmym miejscu w rankingu najchętniej odwiedzanych państw świata, opracowywanym przez Światową Organizację Turystyki. Niewiele gorszą, bo jedenastą lokatę zajmowaliśmy wśród krajów najlepiej zarabiających na turystyce. Wyprzedzaliśmy takie potęgi, jak Tajlandia, Kanada czy Szwajcaria. Działo się tak nie tylko ze względu na duży ruch przygraniczny i turystykę handlową. W pierwszych latach otwarcia się na świat Polska intrygowała, podobnie jak ZSRR. Później przyciągała rodziny tych, którzy odnosili w naszym kraju sukces na przykład jako menedżerowie filii międzynarodowych koncernów. Jak jest teraz?
W raportach Instytutu Turystyki, ośrodka analizującego od 1972 r. trendy w polskiej turystyce, wciąż wskazuje się, że nie dysponujemy podstawową infrastrukturą, by przyjmować cudzoziemców zainteresowanych naszym krajem. Przy najwspanialszych zabytkach nie ma parkingów, toalet, zajazdów, moteli, nawet otwartych w weekendy sklepów z pamiątkami. Słabo rozwinięty jest system informacji turystycznej. Nie można dostać się spod hoteli warszawskich do Żelazowej Woli czy krakowskich do Pieskowej Skały. Muzea i skanseny są martwe, nie zaciekawiają dodatkowymi atrakcjami, jak kucie podków czy wypiek chleba. Białowieża toczy bój z ekologami, zamiast wytyczać ścieżki krajoznawcze, inwestować w bryczki, powozy, przygotowanie przewodników i wypromowanie innej niż tylko "Żubrówka" pamiątki. Gdańskie centrum "Solidarności" powstaje dziesięć lat za późno.
Nie dziwne jest więc to, że zagranicznych turystów jest u nas coraz mniej. W porównaniu z 1998 r., w ubiegłym roku przyjechało ich do Polski o 4,5 proc. mniej. Przy okazji spadły też wydatki cudzoziemców w naszym kraju. W 1999 r. turyści i przyjeżdżający do Polski na dzień zostawili tu 6,1 mld USD - w porównaniu z 1998 r. o ponad 23 proc. mniej. Pod względem tempa spadku wyprzedziła nas tylko dotknięta trzęsieniem ziemi Turcja (36 proc.). Co więcej, także polska klasa średnia woli spędzać przedłużone weekendy za granicą. Znalezienie taniego i jednocześnie przyzwoitego noclegu w pobliżu jakiejkolwiek stolicy europejskiej nie stanowi dziś najmniejszego problemu. A jak jest w Polsce?
Dane Światowej Organizacji Turystyki i Instytutu Turystyki pokazują, że jesteśmy - podobnie jak Niemcy - "turystami statycznymi". Wybierając miejsce letniego urlopu, stawiamy na wypoczynek bierny. Zwiedzaniem zainteresowany jest zaledwie co czwarty z nas, jakbyśmy nie byli ciekawi świata.
Eksperci przekonują, że moda na odwiedzanie zabytków świata pojawia się wówczas, gdy kanonem stają się - jak na Zachodzie - dwie, trzy eskapady zagraniczne w roku. W Europie miejscami, gdzie najchętniej spędza się city break (wyjazd weekendowy), są Paryż, Londyn, Amsterdam i Wenecja. W ciągu roku Polak za granicę wyjeżdża raz - zwykle latem, korzystając z połączeń czarterowych, coraz częściej decyduje się jednak na drugi wyjazd - na narty. Oferty city break będą się cieszyć powodzeniem dopiero w przyszłości, choć co kilka lat ta forma spędzania czasu wolnego pojawia się w ofertach promocyjnych, szczególnie linii lotniczych.
Przeciętny Polak ruszy w tym roku do miejsc mu znanych. Neckermann oferuje, obok lotów, także "praktycznie wszystko, co z Polski znajduje się w rozsądnym zasięgu dojazdu prywatnym samochodem lub autobusem - od Słowacji, Czech, Danii, po wybrzeża Hiszpanii - łącznie jedenaście krajów". Almatur najwięcej ofert kieruje do zainteresowanych zwiedzaniem Hiszpanii, Włoch i Francji. Na Hiszpanię stawia też Scan Holiday, usiłując lansować Ibizę zamiast zbyt oblężonej Majorki. Triada dodaje do tego Grecję - jedenastodniową wycieczkę promocyjnie sprzedaje za 299 zł. Z kolei Sigma Travel zachęca Polaków do odwiedzenia Izraela. Egipt, Turcja i Portugalia zajęły dalsze miejsca w ofercie tego biura. Portugalia jest również pierwszym kierunkiem proponowanym w tym roku przez Orbis Travel. Rainbow Tours niezmiennie przygotowuje tanie wyjazdy w przyzwoitym standardzie do Chorwacji.
Nie znaczy to jednak, że nasze preferencje turystyczne pozostaną nienaruszone. Neckermann chce latem 2000 r. wypromować Bułgarię, Maltę, Cypr (loty czarterowe w osiemnastu kierunkach z Warszawy, Krakowa i Poznania), Ving stawia zaś na Dominikanę i greckie wyspy Thasos, Naksos, Kalimnos. W rywalizacji o turystów wyjeżdżających na Dominikanę uczestniczy ponownie także Rainbow Tours. Na słabym polskim rynku turystycznym wciąż nie nastał czas na intensywne promowanie nowych dalekich kierunków.
Więcej możesz przeczytać w 18/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0