Z ziemi polskiej do włoskiej

Z ziemi polskiej do włoskiej

Dodano:   /  Zmieniono: 
Spór o Białowieżę najlepiej obrazuje sposób myślenia o polskiej przyrodzie. Pokazuje rozumowanie biednej wsi puszczańskiej antagonizowanej przez leśników, lokalnych działaczy samorządowych i rządowej administracji zajmującej się ochroną przyrody
 Powiększony Białowieski Park Narodowy, stanowiący ostatni fragment pierwotnej puszczy Europy, mógłby - jak wielokrotnie pisał na łamach 'Wprost' Eryk Mistewicz - stanowić jedną z naszych większych atrakcji turystycznych. Dziś, gdy Białowieża ma symbolizować Polskę na Expo w Hanowerze, można się spodziewać wzmożonego zainteresowania tym miejscem. Ale równocześnie powrócą pytania świata o to, dlaczego nadal dewastuje się to miejsce.

Przez ostatnie lata ministrami ochrony przyrody byli leśnicy, którzy popierali postawy antyprzyrodnicze. Pod ich rządami Instytut Badawczy Leśnictwa postawił nieprawdziwą tezę, że przyroda umiera w parkach narodowych. Postanowiono więc wstrzymać decyzje dotyczące tworzenia nowych parków lub powiększania istniejących. Nadleśniczy, który pierwszy wpadł na pomysł, że można buntować samorządy gminne (rada gminy w Pieckach przyjęła uchwałę przeciwko utworzeniu Mazurskiego Parku Narodowego), został szybko awansowany, co było sygnałem dla innych.

Leśnicy kontra przyrodnicy
Nie trzeba było długo czekać i historia się powtórzyła w rejonie Arłamowa na Pogórzu Przemyskim, gdzie miał powstać kolejny park narodowy. Miejscową ludność przekonały argumenty leśników, że po utworzeniu parku zwiększy się bezrobocie w tym rejonie. Opór był tak skuteczny, że odstąpiono od idei ochrony ostatnich pierwotnych lasów na Pogórzu Przemyskim. Przeważył interes służby leśnej, która obawiała się mniejszych zarobków na budżetowych etatach w dyrekcji parku narodowego.
Aby wstrzymać powstawanie parków narodowych w Polsce, wymyślono koncepcję tworzenia leśnych obszarów promocyjnych. Do dziś wydzielono kilkanaście takich obszarów, m.in. w Puszczy Białowieskiej. Dyrekcja Lasów Państwowych nie chciała zrezygnować z użytkowania gospodarczego puszczy. Gra o ten kompleks leśny toczyła się więc w Ministerstwie Ochrony Środowiska pomiędzy departamentem przyrody a lasów. Oprócz dotychczas działającej Rady Naukowej Białowieskiego Parku Narodowego powołano Radę Białowieskiego Obszaru Promocyjnego. Wówczas wojna o puszczę zaczęła się rozgrywać na dwóch frontach: gospodarczym i naukowym.

Czas wyrębów, czas pomysłów
Postępującą degradację Puszczy Białowieskiej ilustrują najlepiej zdjęcia lotnicze, na których widoczne są coraz liczniejsze białe plamy po wyciętym lesie. Udoskonalono też metody wycinania pojedynczych, cennych drzew, np. dębów. Działają już tartaki umożliwiające wyrób desek na miejscu bez potrzeby wywożenia drzewa z lasu. Coraz trudniej było więc organizacjom ekologicznym dokumentować śmierć starych drzew. Puszcza Białowieska (poza parkiem narodowym) powoli zaczęła się zamieniać w las gospodarczy.
Przeciwko takiej polityce Lasów Państwowych od wielu lat protestowały instytucje naukowe, organizacje ekologiczne, a także różne organizacje międzynarodowe. Petycje w tej sprawie nadsyłano do naszych ambasad, także wprost do premiera. W końcu zostało ogłoszone moratorium na wycinanie starych drzew. Dzięki presji społecznej udało się uratować ostatnie fragmenty naturalnego lasu, który od pierwszych Jagiellonów był otoczony specjalną ochroną. Były to lasy królewskie, cenione i szanowane. Dbali o nie nie tylko polscy monarchowie, ale i carowie rosyjscy.
Białowieża jest jedyną wsią w Polsce, gdzie funkcjonują aż trzy instytuty naukowe. Są to placówki o bardzo dużym dorobku naukowym i renomie międzynarodowej. Obecnie większość powstających w tych ośrodkach prac naukowych jest publikowana w języku angielskim w prestiżowych czasopismach. Opracowywany jest też tam projekt utworzenia regionalnego międzynarodowego uniwersytetu. Ze świata nadchodzą zgłoszenia od uczonych i studentów chcących pracować lub odbyć praktyki w Białowieży. Powołanie takiej placówki może się stać dla Białowieży tym, czym dla Pułtuska stała się Wyższa Szkoła Humanistyczna, która jest największym pracodawcą w tym mieście. Dlaczego samorządy gminne, powiatowe i wojewódzkie nie chcą poprzeć takiej idei? Białowieża jest symbolem nauki polskiej, która m.in. uratowała żubra od całkowitej zagłady. To jest nasz kapitał i wielki atut.

Puszcza z przyszłością
Instytucje samorządowe bronią swego status quo. Chcą korzystać z puszczy tak jak do tej pory i rozwijać przemysł drzewnoprzetwórczy. Zapominają jednak, że utrzymanie dawnej gospodarki nie jest możliwe. Polana białowieska od lat była uprawiana rolniczo. Cenna to była ziemia i wiele procesów sądowych o nią toczono. Dziś polana białowieska uprawiana jest tylko sporadycznie. Królują odłogi, na które powoli wkracza las. W Białowieży powstają natomiast pensjonaty, restauracje, hotele. To w tej sferze powinniśmy lokalizować przyszłość Białowieży. Żeby jednak ludzie chcieli tu przyjechać, muszą zobaczyć coś wspaniałego i niepowtarzalnego. Społeczność lokalna musi zakończyć swary i zrezygnować ze wzajemnych oskarżeń, a przekonać do idei sieci ekologicznej tworzonej w Europie.
Wkrótce zostanie otwarte w Białowieży muzeum przyrodnicze, jedno z najwspanialszych w Polsce. Wielkim wysiłkiem finansowym powstał nowy gmach na miejscu dawnego pałacu carskiego. Jest to symbol nowych czasów, nowego myślenia. Potrzebne są duże programy, np. ISPA czy SAPARD, by pobudzić rozwój regionalny, rozwój sieci transportowej i ochrony przyrody. Trzeba powstrzymać proces degradacji infrastruktury komunikacyjnej i społecznej. W latach 70. do Białowieży kursowały pociągi ekspresowe z Warszawy i bezpośrednie autobusy. Dziś nie ma bezpośrednich połączeń z Warszawą, a przewiduje się dalsze ograniczenia ruchu kolejowego, np. na odcinku Hajnówka-Czeremcha.
Do tej pory jednak nie opublikowano wyczerpującej broszury informacyjnej prezentującej korzystne dla regionu aspekty utworzenia dużego parku narodowego. Nie wykorzystano Państwowej Rady Ochrony Przyrody i Państwowej Rady Ochrony Środowiska do wykreowania pozytywnej wizji przyszłości i rozwoju Białowieży. Leśnicy rozkolportowali zaś wykaz rzekomych ograniczeń, jakie miałyby obowiązywać w całej Puszczy Białowieskiej, gdyby uznano ją za park narodowy. Nie wolno byłoby zbierać grzybów, malin, poroża itp. Dziś są to podstawowe argumenty przeciwników powiększenia parku narodowego. Zbieractwo jest historią, tradycją i przywilejem wsi puszczańskich, ale nie może to być recepta na życie, szczególnie w powiatowej Hajnówce.
Przegrywamy Białowieżę, Arłamów, Tatry. Także z uwagi na to, co dzieje się w strukturach rządowych odpowiedzialnych za ekologię. Ochrona przyrody również nie znosi dyletanctwa, gier partyjnych i dezawuowania autorytetów. Czas próby zbliża się bardzo szybko. We wrześniu na międzynarodowej wystawie Expo 2000 w Hanowerze w pawilonie polskim mają być prezentowane dwa symbole Polski: Wieliczka i Białowieża. Co powiemy o Białowieży? Że sejmik podlaski i burmistrz Hajnówki nie chcą parku narodowego jako najważniejszego ogniwa europejskiej sieci ekologicznej? Że rząd nie może się porozumieć z lokalną społecznością? Że bardzo nam jeszcze daleko do europejskiej świadomości ekologicznej i potrzebne są nam długie okresy dostosowawcze, aby zmienić nastawienie Polaków do założeń ekorozwoju? Może więc lepiej nie prezentować na Expo Białowieży, dopóki podlaski sejmik samorządowy nie zmieni swego stanowiska, a puszcza nie znajdzie wreszcie ochrony, na jaką zasługuje jak żadne inne miejsce w Polsce?

Więcej możesz przeczytać w 18/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0