Know-how

Know-how

Dodano:   /  Zmieniono: 

Pochodzenie humoru

Poczucie humoru nie zależy od genów, ale od wychowania - twierdzą naukowcy z londyńskiego szpitala św. Tomasza. Przebadali oni 71 par bliźniąt jednojajowych i 56 par bliźniąt dwujajowych, które wychowywały się razem. Każda para w odosobnieniu oceniała jakość pięciu żartów rysunkowych w skali od zera do dziesięciu. Okazało się, że bliźnięta podobnie reagują na poszczególne dowcipy. Zgodność ocen bliźniąt jednojajowych (mają takie same geny) i dwujajowych (połowa identycznych genów) była bardzo zbliżona. Wyniki te sugerują, że za reakcje bliźniąt odpowiedzialne są nie te same geny, ale otoczenie, w którym się wychowywały. Naukowcy wskazują również, że ogromny wpływ na nasze poczucie humoru ma kultura. Może to tłumaczyć, dlaczego popularne żarty tak bardzo są odmienne w różnych krajach. Zastanawiające jest także to, że dotychczasowe badania bliźniaków pokazywały, iż ich cechy osobowościowe zależą od genów. Testy przeprowadzone na szerszą skalę mogłyby potwierdzić teorię londyńskich naukowców. Przyznają oni, że uczestnicy eksperymentu oceniali tylko jeden rodzaj żartu - kognitywny. Teraz badacze chcieliby wykorzystać w doświadczeniu również inne typy humoru.

Pasta z konserwantem

Na dorocznym zebraniu Międzynarodowego Stowarzyszenia Badań w Dziedzinie Stomatologii, które odbyło się na początku kwietnia w Waszyngtonie, amerykańscy naukowcy podali, że środki konserwujące (powszechnie stosowane w sokach owocowych, napojach, lodach, sałatkach i margarynie) zapobiegają powstawaniu ubytków w uzębieniu. Naukowcy sądzą, że to nieoczekiwane działanie należałoby wykorzystać, na przykład dodając konserwanty do pasty do zębów. Inne badania wykazały, że wiele tego typu środków działa podobnie jak fluor. Eksperyment, w którym uzyskano takie wyniki, przeprowadzono na szczurach, ponieważ ubytki w ich uzębieniu tworzą się tak jak u ludzi, ponadto te same substancje zapobiegają ich powstawaniu. Szczury podzielono na cztery grupy - podawano im fluor lub powszechnie stosowany konserwant benzoesan sodu (substancję zabezpieczającą żywność przed bakteriami i toksynami). Gryzonie z jednej grupy nie zażywały żadnej z tych substancji, a zwierzęta z innej przyjmowały obie. Okazało się, że fluor zapewniał najskuteczniejszą ochronę; jeszcze lepsze efekty uzyskiwano, gdy razem z nim podawano benzoesan. W uzębieniu szczurów, które nie przyjmowały żadnej z tych substancji, stwierdzono średnio ośmiokrotnie więcej ubytków niż u zażywających fluor. Naukowcy są przekonani, że dzięki zastosowaniu fluoru między innymi w kosmetykach do higieny jamy ustnej po drugiej wojnie światowej próchnica zębów występowała rzadziej. Ale w tym czasie zaczęto stosować coraz więcej środków konserwujących żywność i wzrosło spożycie napojów bezalkoholowych zawierających takie substancje. Badania wykazały, że popularny specyfik ibuprofen również działa jak środki konserwujące bądź fluor, a nawet stymuluje działanie tego ostatniego, co znacznie zmniejszyło liczbę ubytków w uzębieniu szczurów.

Przerwany oddech

Kwietniowy numer "Journal of the American Medical Association" przedstawia wyniki badań dotyczących powiązań snu i chorób serca. Okazuje się, że cierpiące na bezdech senny osoby w średnim i starszym wieku narażone są na nadciśnienie tętnicze o 45 proc. bardziej niż zdrowe. Nadciśnienie jest zaś głównym czynnikiem ryzyka w chorobach sercowo-naczyniowych. Około
12 milionów Amerykanów cierpi na bezdech senny, powodujący krótkie przerwy w oddychaniu w czasie snu (20-30 dziesięciosekundowych przerw na godzinę). Bezdechowi najczęściej towarzyszy głośne chrapanie. Najpowszechniejszą metodą leczenia jest zakładanie na twarz maski, która wtłacza powietrze przez komorę nosową. Zaleca się również zmianę stylu życia, szczególnie obniżenie masy ciała. W badaniach wzięło udział 6 tysięcy ochotników powyżej czterdziestego roku życia. Bezdech oceniano za pomocą testu rejestrującego różne funkcje organizmu w czasie snu: elektryczną aktywność mózgu, ruchy gałek ocznych, aktywność mięśni, częstość uderzeń serca, oddychanie, przepływ powietrza i poziom tlenu we krwi. Badanie wykazało, że im większy jest bezdech, tym większe jest ryzyko nadciśnienia (ciśnienia przekraczającego 140/90 mm Hg) - niezależnie od wieku, płci, rasy bądź masy ciała. Narażeni na chorobę są nawet ludzie cierpiący na umiarkowany bezdech. Wyniki badań należy jeszcze zweryfikować, ale już teraz dają one nadzieję, iż precyzyjniejsze diagnozowanie bezdechu i leczenie go przyczyni do tego, że z powodu chorób naczyniowo-sercowych będzie umierać mniej osób, które mają wysokie ciśnienie tętnicze.

Więcej możesz przeczytać w 18/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0