Długie ręce VLADO

Długie ręce VLADO

Dodano:   /  Zmieniono: 
Czy na Słowacji uda się osądzić przestępstwa epoki meciaryzmu?
Nie obawiajcie się o mnie, ja się nie boję" - krzyknął w stronę swoich zwolenników wyprowadzany przez policję z własnego domu były premier Słowacji Vladimir Meciar. Gdy w listopadzie 1998 r. do władzy doszła nowa koalicja, premier Mikulas Dzurinda obiecał rozliczenie "republiki kolesiów" z epoki meciaryzmu. Półtora roku po wyborach coraz mniej prawdopodobne jest, że winnych przestępstw i nadużyć tamtego okresu spotka wreszcie zasłużona kara. Czy rzeczywiście "żelazny Vlado" nie ma się czego obawiać?
Po niemal miesięcznym oblężeniu pensjonatu Vladimira Meciara w Trencianskich Teplicach policja wspierana przez doborowy oddział antyterrorystyczny wtargnęła na teren posesji i siłą zmusiła byłego premiera do stawienia się w sądzie. Prokurator, który od końca marca próbował wręczyć Meciarowi wezwanie na przesłuchanie w charakterze świadka w sprawie porwania w 1995 r. syna ówczesnego prezydenta Michala Kovaca, dopiął w końcu swego. Policja mogła wejść na posesję Meciara, ponieważ prokuratura uznała go za podejrzanego w sprawie o nadużycia finansowe. Prokurator zarzucił mu przekroczenie pełnomocnictw w czasie pełnienia funkcji premiera - tuż przed swoją dymisją bezprawnie rozdał ministrom i pracownikom swego gabinetu nagrody, w sumie 325 tys. USD. Kilkugodzinna wizyta w sądzie zakończyła się nałożeniem na byłego premiera grzywny w wysokości 10 tys. koron. Materiał dowodowy, jakim dysponuje prokuratura, nie pozwala bowiem na przedstawienie mu poważniejszych zarzutów. Tymczasem na Słowacji już tylko jego najbardziej zagorzali zwolennicy wątpią, że były premier był inicjatorem i zleceniodawcą przestępstw oraz nadużyć.
Reżim Meciara obarcza się odpowiedzialnością za bezprawne akcje przeprowadzane przez będące od 1995 r. pod jego kontrolą służby specjalne (SIS). Nie ulega wątpliwości, że w okresie swego panowania SIS zbierała informacje dyskredytujące polityków opozycji. Szef tych służb Ivan Lexa uczynił z SIS instrument walki politycznej. Za jego czasów dobre stosunki z Zachodem zastąpiło zacieśnienie współpracy z rosyjskimi służbami specjalnymi.
Na liście zarzutów poczesne miejsce zajmuje słynna sprawa uprowadzenia jesienią 1995 r. syna ówczesnego prezydenta Słowacji Michala Kovaca. Za rządów Meciara śledztwo było blokowane i dopiero po jego wyborczej porażce pojawiła się nadzieja na zakończenie postępowania. Wkrótce okazało się jednak, że radość zwolenników sprawiedliwości była przedwczesna. Zapobiegliwy Meciar w obliczu zbliżającej się utraty władzy ogłosił bowiem amnestię dla osób zamieszanych w porwanie. W grudniu Trybunał Konstytucyjny uznał, że rząd Dzurindy nie może jej cofnąć.
Tymczasem były premier przygotowuje się do powrotu na szczyty władzy. Partia Meciara - HZDS (Ruch na rzecz Demokratycznej Słowacji) - nieustannie nęka rząd kolejnymi wnioskami o wotum nieufności, licząc na rozbicie koalicji i doprowadzenie do przyspieszenia wyborów parlamentarnych.
- Meciar ma nikłe szanse na zrealizowanie swoich zamierzeń. Różnice zdań w koalicji rządzącej mogą co najwyżej doprowadzić do zahamowania tempa reformowania państwa, ale nie są na tyle groźne, by spowodować poważny kryzys rządowy - twierdzi Grigorij Meseznikov, prezes Instytutu Spraw Publicznych w Bratysławie.
Mimo niechlubnej przeszłości, HZDS wciąż cieszy się największym poparciem społeczeństwa. Ostatnie badania opinii publicznej przyniosły jednak Meciarowi niezbyt dobre wieści. Choć HZDS nadal jest najsilniejszą partią na słowackiej scenie politycznej (25 proc. poparcia), w ostatnim miesiącu odwróciło się od niej aż 5 proc. wyborców. - Uchylanie się Meciara od składania zeznań źle odebrała część wiernego mu dotychczas elektoratu, która - jak wskazują sondaże - przekazała swe poparcie nowej gwieździe na słowackim politycznym firmamencie, partii Smer (Kierunek) - wyjaśnia Grigorij Meseznikov.
Smer, mający już 23 proc. zwolenników, założył przed rokiem zbuntowany poseł postkomunistycznej, współrządzącej Partii Lewicy Demokratycznej, Robert Fico. Ten młody i elokwentny polityk konkuruje z Meciarem w rzucaniu populistycznych haseł. W tej chwili to właśnie od niego zależy, czy w słowackim rządzie znów znajdzie się miejsce dla byłego premiera. Gdyby dziś odbyły się wybory parlamentarne, HZDS, Smer i nacjonaliści z SNS (Słowacka Partia Narodowa) mogliby bez trudu utworzyć większościowy rząd. Na długie lata zapewniłoby to spokojny sen ludziom z ekipy Meciara.

Więcej możesz przeczytać w 18/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0