Giełda giełd

Giełda giełd

Dodano:   /  Zmieniono: 
Czy dojdzie do rewolucji na europejskim rynku kapitałowym?

Mimo iż o połączeniu się dwóch największych europejskich giełd mówi się już od kilkunastu miesięcy, wszystko wskazuje na to, że negocjacje pomiędzy przedstawicielami Londynu i Frankfurtu weszły w decydującą fazę. Nieoficjalnie wiadomo, że prezesi niemieckiej i brytyjskiej giełdy już 4 maja poinformują
o ścisłej współpracy. Wtajemniczeni twierdzą, że najprawdopodobniej Deutsche Börse wchłonie największą i najstarszą giełdę europejską, czyli London Stock Exchange (Deutsche Börse miałaby dwie trzecie udziałów w tej megagiełdzie).
W efekcie powstałaby największa i najbardziej płynna europejska giełda o kapitalizacji ok. 6,5 bln euro. Londyn zachowa najpewniej przywilej handlowania akcjami największych spółek (tzw. blue chips), a Frankfurt skoncentruje się na obsłudze transakcji kupna i sprzedaży akcji małych i średnich spółek, w tym firm "nowej ekonomii" (z sektora zaawansowanych technologii, głównie Internetu). Współpracą z nową giełdą jest zainteresowany także NASDAQ, który poważnie myśli o ekspansji w Europie. Zdaniem wielu maklerów, dzięki Xetrze, hipernowoczesnemu elektronicznemu systemowi handlu na Deutsche Börse, koszty zawieranych tu transakcji są najniższe w Europie. Jeśli dojdzie do tego wolumen akcji, którymi handluje się w Londynie (ponad 2750 spółek), nowa giełda będzie najbardziej efektywnym rynkiem kapitałowym w Europie.
Prawie przesądzoną fuzję może jednak storpedować... gafa popełniona przez departament public relations londyńskiej giełdy. Omyłkowo wysłano stamtąd faksem do dziennikarzy wewnętrzną notkę, w której Anglicy potwierdzają, że obawiają się nadmiernej dominacji Niemców w przyszłym mariażu. Instrukcja zawierała szczegółowe wytyczne, w jaki sposób biuro prasowe winno tłumaczyć dziennikarzom fakt, że mniejsza giełda niemiecka (kapitalizacja 2,4 bln euro) przejmie kontrolę nad prestiżową giełdą londyńską (kapitalizacja 4,1 bln euro).
Londyńska giełda od kilku dni ma nowego prezesa.
18 kwietnia zatrudniono na to stanowisko Dona Cruickshanka, "cerbera" brytyjskiego sektora bankowego i telekomunikacyjnego. Cruickshank w marcu 2000 r. opublikował bardzo krytyczny raport o stanie sektora finansowego w Wielkiej Brytanii i oskarżył rząd, że pod naciskiem lobby bankowego nie chce wprowadzić w życie zawartych w nim postulatów. Zasłynął także tym, że jako wieloletni dyrektor Oftel (organizacji regulującej rynek telekomunikacyjny w Wielkiej Brytanii) w znaczący sposób ukrócił monopol British Telecom. Czy nieustępliwy Szkot ma być kartą przetargową londyńskiego City w negocjacjach z Deutsche Börse? Jedno jest pewne - jego nominacja przypadła na jeden z trudniejszych momentów w dwustuletniej historii LSE.
Konsolidacja europejskich giełd będzie procesem trudnym, ale raczej nieuniknionym. Giełdy muszą się łączyć, aby móc korzystać z tzw. efektów skali. Rozwiązanie przyszłości - jeden paneuropejski rynek, na którym handel byłby prowadzony przez 24 godziny, siedem dni w tygodniu - w znaczący sposób pozwoli obniżyć koszty obsługi transakcji. Pierwsze wyłamały się giełdy francuska, belgijska i holenderska, które postanowiły utworzyć wspólny parkiet Euronext (kapitalizacja
2,4 bln euro).
Zdaniem wielu analityków, megafuzja może się przyczynić do marginalizacji (i tak już niewielkiego) znaczenia regionalnych giełd. Najprawdopodobniej blue chipy giełdy w Madrycie (m.in. telekomunikacyjny gigant Telefonica) czy Mediolanie (na przykład największa włoska firma ubezpieczeniowa Generali) przeniosą swoje akcje na nowy parkiet. Czy ucieczka kapitału dotknie również Warszawę? Już dziś na londyńskiej giełdzie notowana jest część akcji polskich blue chipów, m.in. TP SA, KGHM, Agory. Wiesław Rozłucki, prezes Giełdy Papierów Wartościowych, uważa, że w dobie handlu elektronicznego mała giełda w odniesieniu do spółek krajowych może być tak samo efektywna jak duża. - Musimy być przygotowani na połączenie się z różnymi giełdami. Biorąc jednak pod uwagę technologiczną platformę systemu transakcyjnego, bliżej nam do Euronextu niż Londynu i Frankfurtu. Zdajemy sobie sprawę z tego, że polskie firmy, kuszone potencjałem największych giełd europejskich, będą chciały właśnie tam poszukiwać dodatkowego kapitału - przyznaje prezes Rozłucki, obiecując jednocześnie, że GPW będzie się starać przeciwdziałać ucieczce spółek z Warszawy. Mają temu zapobiec liczne ułatwienia dla inwestorów, m.in. korzystne regulacje prawne i organizacja handlu oraz budowa nowoczesnej platformy technologicznej, która pozwoli na połączenie GPW z siecią giełd europejskich.

Więcej możesz przeczytać w 19/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0