Wstydliwy sąd

Wstydliwy sąd

Dodano:   /  Zmieniono: 
To jest już odległe wspomnienie, ale zarazem nie mogę się z niego otrząsnąć do dzisiaj. Był to chyba początek kwietnia i dobrze po dwudziestej trzeciej

Bawiłem się właśnie pilotem, szukając na różnych stacjach wyjątkowo brutalnych i pornograficznych scen, by wzbudzić w sobie agresję przed pójściem do łóżka, kiedy nagle z telewizora dobiegł sygnał krakowskiej telewizji: "Tam taramtam tam tam tam, tam taramtam tam tam tam".
Program galicyjski po dwudziestej trzeciej może oznaczać, że telewizja nakręciła film o skąpo ubranych, podkreślając tym samym cechy typowo krakowskie. Ale nie. Nic takiego się nie zdarzyło. Wręcz odwrotnie. Z ekranu wychyliła się twarz profesora Zolla, który obwieścił poważnym głosem, że oto za chwilę odbędzie się tu, na tej sali (a sala była przepiękna), sąd nad odchodzącym XX wiekiem. I jak powiedział, tak się stało.
W roli obrońców, sędziów, prokuratorów i świadków pojawili się za chwilę między innymi Marek Edelman, Ryszard Kapuściński, Andrzej Wajda, Krzysztof Piesiewicz, profesor Roszkowski i jeszcze kilka równie wybitnych postaci, których nie zdążyłem zapamiętać i zapisać, ponieważ bałem się odejść od telewizora ze strachu, że mogę coś przegapić. A konkretnie przegapić ten moment, dla którego tak znakomity program publicystyczny - a przy okazji i świetna zabawa - jest emitowany o tak późnej porze. Może Marek Edelman kogoś pobije albo co najmniej znieważy - myślałem. Może któraś z wybitnych pań profesorek rozbierze się przed kamerami do naga, żeby dobitniej pokazać szaleństwo odchodzącego wieku - żywiłem po cichu taką nadzieję. A tu nic z tych rzeczy, mimo że widowisko do samego końca było zajmujące. Nie mniej niż film dokumentalny "Viagra - tabletka szczęścia" pokazywany mniej więcej w tych samych dniach, ale po dwudziestej, po wiadomościach i reklamach.
I w tym momencie przyszła mi do głowy taka myśl: w tym wypadku nie chodziło o żadne brutalne i łóżkowe sceny. My się po prostu wstydzimy tego, że mamy intelektualistów, albo w dalszym ciągu odczuwamy strach przed inteligencją. Jedna z najważniejszych chorób dwudziestego wieku.

Więcej możesz przeczytać w 20/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0