Wybory i ich husarze

Wybory i ich husarze

Dodano: 
Za startem w wyborach prezydenckich powinna stać przemyślana strategia dotycząca nie tylko wyborów, ale i tego, co potem

Udało mi się rzucić ideę traktowania pierwszej tury wyborów jako prawyborów. Wydaje się, że ta idea przyjęła się po prawej stronie sceny politycznej. W ogóle w sprawach wyborczych ruch. Nawet przewodniczący Krzaklewski poczuł się w obowiązku stanąć w prezydenckie szranki. Bo tak to jest, że - jak już kiedyś mówiłem - "nie chcę, ale muszę". Inni też mogą nie chcieć, ale stanowisko ich przymusi.

Przywódca partyjny ma obowiązek startować w zawodach prezydenckich. Jeżeli partia nie ma kandydata na urząd prezydencki, to czy ma kandydata na urząd sołtysa, wojewody, ministra? Dziwi w tym kontekście postępowanie Unii Wolności, która zdaje się nie rozumieć, że walkower w ubieganiu się o prezydenturę to też walkower w ubieganiu się o inne stanowiska. To polityka godna strusia, a nie partii, która jest znana z największego potencjału intelektualnego. Widocznie nie wystarczy zebranie wielu tytułów naukowych, potrzebna jest jeszcze szczypta rozsądku. Aby do niego zaapelować, wystosowałem pismo do przywódców politycznych wywodzących się z pnia "Solidarności".
Szanowni Państwo,
Zbliżają się wybory prezydenckie. Chciałbym zaapelować do Was o wspólną strategię wyborczą i porozumienia programowe. Nasza walka powinna się toczyć wokół sporów programowych, nie wokół personalnych. Aby służyła ona przerzucaniu mostów między ludźmi przyznającymi się do spuścizny "Solidarności", służyła poszukiwaniu wspólnych obszarów, należy ją oprzeć na dwu zasadach:
1) Odstąpienie kandydatów z naszego obozu od wzajemnej kampanii negatywnej i ukazanie wachlarza możliwości programowych centroprawicy
2) Potraktowanie pierwszej tury wyborów jako swoistych prawyborów i zobowiązanie się do poparcia tego z kandydatów naszej strony sceny politycznej, który przejdzie do drugiej tury.
Uważam, że powołać należy na czas wyborów bezstronną komisję etyki, której zadaniem będzie czuwanie nad przestrzeganiem powyższych ustaleń. Powinny się na nią składać autorytety moralne i naukowe, a każdy z kandydatów oddałby owej komisji część swego czasu antenowego dla monitorowania kampanii.
Jestem pewien, że dyskusja tak toczona w ramach kampanii prezydenckiej powinna po jej zakończeniu zaowocować kongresem, który zgrupowałby wszystkie formacje prawicowe i środowiska intelektualne w celu poszukiwania odpowiedzi na pytanie: co to jest prawica? Jego zadaniem byłoby też ustalenie wspólnych płaszczyzn programowych oraz różnic, które pozwalają jednak na należenie do wspólnej opcji politycznej. Taki kongres pozwoli polskiej prawicy na uzyskanie nowej tożsamości i bardziej wyrazistego oblicza w perspektywie wyborów parlamentarnych. Jedność nie może być dogmatem. Jedność to rozumne godzenie różnorodności.

Wybory prezydenckie można co prawda przegrać, ale nie powinno się ich zmarnować. Temu właśnie powinien służyć kongres. Zarzuca się Polakom, że są bezkrytycznie wpatrzeni w Amerykę. Przypomnę, że na tych łamach pisałem o szczęściu, jakim dla republikanów jest posiadanie dwu wyrazistych kandydatów na urząd prezydenta.
Właśnie się dowiaduję, że John McCain poparł zwycięskiego w prawyborach George'a W. Busha. Zaapelował też do swojego elektoratu o poparcie swego konkurenta. W taki sposób Partia Republikańska została wzmocniona. Powinno to stanowić przykład i zachętę dla naszych polityków.
Memu przyjacielowi Marianowi Krzaklewskiemu pragnę też przypomnieć fragment z dziejów polskiej husarii, która go ostatnio interesuje. Otóż niecały wiek po bitwie pod Kircholmem ostro szarżowała pod Kliszowem. Tylko że nie w stronę wojsk szwedzkich, lecz w przeciwną, i to na sam ich widok. A byli w polskich szeregach weterani wiktorii wiedeńskiej. Husaria to była wspaniała jazda, ale gdy dowodził nią dobry wódz. Chodkiewicz nim był, a Lubomirski nie. Start do wyborów prezydenckich powinien być nie tylko wyrazem woli uczestnictwa, musi też za tym stać przemyślana strategia dotycząca zarówno wyborów, jak i tego, co potem.
Okładka tygodnika WPROST: 21/2000
Więcej możesz przeczytać w 21/2000 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0