Tajemnice Fatimy

Tajemnice Fatimy

Dodano: 1
Trzecią tajemnicę fatimską ujawnia się dopiero 40 lat po terminie, w którym miała być podana do publicznej wiadomości
Biskupem na biało ubranym (...) jest papież. To on, idący z trudem do krzyża, (...) pada na ziemię niczym martwy pod kulami z broni palnej". Wkrótce watykańska kongregacja doktryny wiary opublikuje z komentarzem pełny tekst słynnej trzeciej tajemnicy fatimskiej. Uczyni to 83 lata po jej wyjawieniu, 54 lata po spisaniu i 40 lat po terminie, w którym miała być podana do publicznej wiadomości.
Co naprawdę stało się w Fatimie? W niektórych zdarzeniach uczestniczyła wyłącznie trójka pastuszków, w innych - więcej osób, aż do ostatniego cudu obserwowanego przez 70 tysięcy ludzi. Madonnę widziały wyłącznie dzieci. Co robiła i mówiła, wiemy tylko z ich opowieści, a zważywszy, że dwoje z nich umarło wkrótce po opisywanych wydarzeniach - praktycznie z opowieści żyjącej do dziś Łucji dos Santos. Te kategorie objawień Watykan klasyfikuje zazwyczaj jako "prywatne" i generalnie nie przywiązuje do nich wielkiej wagi.
W 1916 r. dziewięcioletniej Łucji dos Santos oraz jej kuzynom (rodzeństwu Franciszkowi i Jacencie Marto) trzykrotnie ukazał się emanujący silnym światłem młodzieniec, który miał być aniołem zapowiadającym późniejsze cuda. Opowieści dzieci o spotkaniach z aniołem uznane zostały za przejaw religijnej histerii. Tymczasem 13 maja 1917 r. w Cova da Iria koło Fatimy trójce dzieci pasących owce pojawiła się na niewielkim dębie "piękna pani" i poprosiła dzieci, by przychodziły w to miejsce raz w miesiącu przez pół roku. Miesiąc później Madonna pojawiła się znowu na dębie w Cova da Iria. Trójce dzieci towarzyszyło już ok. 50 osób. Nikt nie widział Madonny ani nie słyszał jej słów, lecz wszyscy obserwowali jednoczesne przemienienie dzieci, ich ekstatyczne zachowanie i słyszeli zadawane przez nie pytania oraz reakcje na domniemane odpowiedzi. "Jacentę i Franciszka niedługo zabiorę do nieba" - rzekła Madonna. Proroctwo z 13 czerwca uznano później za pierwszą tajemnicę fatimską. Ziściła się w pełni. Franciszek i Jacenta zmarli rok później w czasie epidemii grypy.
13 lipca w Cova da Iria scena powtórzyła się już w obecności "wielkiego tłumu". Podczas tego spotkania Madonna wyjawiła dzieciom drugą tajemnicę - dotyczyła zbliżającego się końca I wojny światowej, przyszłości Rosji oraz prześladowań Kościoła. Madonna długo zabraniała Łucji zdradzić trzecią wyjawioną wówczas tajemnicę.
Wieść o cudach obiegła cały świat i zaniepokoiła władze. Trwała wojna, a gromadzące się w Fatimie rzesze ludzi lekceważących zakazy policyjne nie mogły nie budzić obaw. Jeszcze bardziej zaniepokojona była hierarchia kościelna, zawsze ze sceptycyzmem przyjmująca wszelkie informacje o "objawieniach". W przededniu 13 sierpnia dzieci po prostu aresztowano. Osadzono je w osobnych celach i brutalnie przesłuchiwano. Mimo to żadne nie odwołało ani słowa. Zastraszanie i naciski znosiły z zaskakującą pogodą.
13 października na skalistym pastwisku pod Fatimą zebrało się 70 tys. osób. Padało. "Jestem Madonna od różańca, chcę, by w tym miejscu wybudowano wielką kaplicę ku mojej czci i by codziennie odmawiano różaniec. Wojna się skończy". Madonna w zwykłym geście rozwarła ręce i wybiegł z nich ku zachmurzonemu niebu snop jaskrawego światła. Łucja odwróciła się do stojącego za dziećmi tłumu i krzyknęła: "Patrzcie na słońce!". W tej samej chwili deszcz ustał, chmury się rozstąpiły i na niebie pojawiła się świetlista kula, ale nie było to słońce. Zaczęła wirować, rzucając różnokolorowe promienie. Całe zjawisko trwało dwanaście minut. Wirujące słońce widziano nawet wiele kilometrów od Fatimy, nie mogło być więc mowy o zbiorowej hipnozie czy transie.
Pierwsze dwie tajemnice siostra Łucja dos Santos spisała w lipcu i sierpniu 1941 r. Wtedy stwierdziła, że tajemnica podzielona jest na trzy części i że trzeciej z nich nie wolno jej wyjawić. Dwa lata później Łucja, mieszkająca wówczas w Tui w Hiszpanii, ciężko zachorowała. Jej stan był tak ciężki, że biskup Leirii i Fatimy Da Silva, obawiając się, że umrze, poprosił ją, by spisała trzecią tajemnicę. Łucja zrobiła to dopiero w styczniu 1944 r., po kolejnym objawieniu. Szef diecezji fatimskiej nie miał jednak odwagi zapoznać się z treścią dokumentu. Do Watykanu, za pośrednictwem nuncjusza papieskiego w Portugalii biskupa Cento, dotarła dopiero w roku 1957 na wezwanie Sant'Uffizio, tylko z powodu braku odwagi biskupa Da Silvy. Zgodnie z instrukcją udzieloną Łucji przez Madonnę, miał on podać do publicznej wiadomości treść sekretu od razu w roku 1944 lub "nie poźniej niż w roku 1960". Na pytanie, dlaczego właśnie wtedy, Łucja odpowiedziała: "Bo wtedy będzie bardziej zrozumiały".
List z napisem "Sekret Sant'Uffizio" dotarł do Watykanu 16 kwietnia 1957 r. Trafił do Piusa XII, który go nie otworzył. Prawdopodobnie chciał uczynić to w roku 1960, ale umarł w 1958 r. Jan XXIII otrzymał kopertę 17 sierpnia 1959 r. w Castel Gandolfo i przeczytał kilka dni później w obecności swego spowiednika. Nie zrozumiał do końca portugalskiego tekstu i zażądał asysty tłumacza z Sekretariatu Stanu. Po lekturze postanowił jednak nie ujawniać trzeciej tajemnicy. Podobnie postąpili wszyscy jego następcy: Paweł VI, Jan Paweł I i Jan Paweł II.
Najwięcej badaczy sądziło, że ta sensacyjna odmowa posłuszeństwa ze strony czterech kolejnych papieży spowodowana była tym, że tajemnica zawiera przepowiednie apokaliptyczne. Sprzyjała temu legenda, nigdy przez Watykan nie zdementowana, że Jan XXIII wysłał kopie rękopisów Łucji dos Santos do Waszyngtonu, Londynu i Moskwy, bo ponoć właśnie tam leżał klucz do ziszczenia się lub nie trzeciej tajemnicy.
W 1963 r. ukazujący się w Stuttgarcie dziennik "Neues Europa" sugerował, że trzecia tajemnica przedstawia wizję apokalipsy nuklearnej i wielkiej zagłady. Z kolei grupa autorytatywnych badaczy katolickich - ze słynnym fráre Michelem na czele - gotowa była przysiąc, że wersja z "Neues Europa" to oczywiste fałszerstwo. Trzecia tajemnica - twierdzili - dotyczy kryzysu wiary, który ma objąć całe kontynenty i nawet Kościół, łącznie z papieżem. Powszechna apostazja będzie bezpośrednią zapowiedzią "czasów ostatnich", czyli końca świata. Istniało jeszcze jedno wytłumaczenie: papieże nie publikowali trzeciej tajemnicy, ponieważ była zbyt błaha.
Na zakończenie mszy beatyfikacyjnej Franciszka i Jacenty w Fatimie niespodziewanie wystąpił kardynał Angelo Sodano. Po złożeniu papieżowi życzeń z okazji zbliżających się 80. urodzin stwierdził, że tak długi pontyfikat dowodzi, iż znajduje się on pod opieką Matki Boskiej Fatimskiej i że ta opieka, "jak się wydaje", stanowi "część tak zwanej trzeciej tajemnicy fatimskiej". "Wizje fatimskie - kontynuował Sodano - dotyczą przede wszystkim walki systemów z Kościołem i chrześcijaństwem. Opisują ogrom cierpień świadków wiary ostatniego stulecia. Jest to nieskończona droga krzyżowa, na której czele idą papieże XX wieku". "Według interpretacji pastuszków, potwierdzonych ostatnio przez siostrę Łucję, 'biskupem ubranym na biało - cytował Sodano - który modli się za wszystkich wiernych' jest papież. To on, 'idący z trudem do krzyża pośród zwłok męczenników - biskupów, kapłanów, zakonników i zakonnic, i licznych świeckich - pada na ziemię, najwyraźniej martwy, pod kulami z broni palnej'. Po zamachu z 13 maja 1981 r. - mówił watykański sekretarz stanu - dla Jego Świątobliwości stało się oczywiste, że to 'macierzyńska dłoń kierowała lotem pocisku', pozwalając 'konającemu papieżowi' zatrzymać się 'na progu śmierci'". Cudzysłowy zawarte w tekście wystąpienia kardynała Sodano wskazują, że są to cytaty z tekstu trzeciej tajemnicy.
Kardynał dodał: "Ojciec Święty dziękuje Najświętszej Marii Pannie za wydarzenia, które doprowadziły w 1989 r. do upadku ateistycznego komunizmu w ZSRR i innych krajach Europy". Przypomniał też, że nie ustały prześladowania Kościoła w różnych częściach świata. "Wprawdzie wydarzenia, których dotyczy trzecia część tajemnicy fatimskiej, zdają się należeć już do przeszłości, ale przekazane na początku XX wieku wezwanie Matki Boskiej Fatimskiej do pokuty nadal jest aktualne".
Jeśli trzecia tajemnica dotyczy wizji walki komunizmu z Kościołem oraz zawiera przepowiednię zamachu na Jana Pawła II, to dlaczego kolejni papieże nie zdecydowali się na jej publikację? Nie jest to do końca jasne, choć w 1980 r. Jan Paweł II, odpowiadając na pytanie grupy wiernych w tej sprawie, stwierdził, że "tajemnicy nie podano do wiadomości, by nie zachęcać światowego komunizmu do jakichś gwałtownych akcji". Jest jednak niezrozumiałe (przynajmniej do czasu publikacji pełnej wersji trzeciej tajemnicy, co na polecenie papieża nastąpi już wkrótce), dlaczego Jan Paweł II milczał również po zamachu, zwłaszcza jeśli - jak twierdzi kardynał Sodano - "stało się dla niego oczywiste", że przepowiednia dotyczyła właśnie jego. W świetle tego, co zdradził w Fatimie kardynał Sodano, staje się natomiast jasne, dlaczego papież - a z nim Kościół - rzucił na szalę cały swój autorytet, by potwierdzić prawdziwość fatimskich "prywatnych objawień". Ich okoliczności, cud "wirującego słońca", a następnie szereg przepowiedni, które się sprawdziły, musiały silnie przemówić do wyobraźni Ojca Świętego (i tak już zafascynowanego postacią Matki) oraz wszystkich osób znających prawdziwą wersję trzeciej tajemnicy.
Wkrótce najbardziej fascynujący sekret ostatnich dziesięcioleci będzie ogólnie dostępny. Pozostanie pytanie: co naprawdę w 1917 r. wydarzyło się w Fatimie?


Okładka tygodnika WPROST: 21/2000
Więcej możesz przeczytać w 21/2000 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 1
  • bez-nazwy IP
    kosciol boi sie prawdy.