Pocztowe pieniądze

Pocztowe pieniądze

Dodano:   /  Zmieniono: 
W ciągu dwóch lat miliony Japończyków będą musiały zdecydować, co zrobić z częścią swoich oszczędności zdeponowanych w pocztowych kasach oszczędnościowych (yu-cho)
A jest o czym decydować. W kwietniu tego roku rozpoczął się bowiem okres "dojrzewania" zakładanych przed dziesięcioma laty lokat o łącznej wartości 106 bln jenów (ok. 972 mld USD), co odpowiada mniej więcej PKB Chin. Banki komercyjne, domy maklerskie, fundusze powiernicze i inwestycyjne robią wszystko, aby przyciągnąć nowych klientów i przejąć jak największą część uwalnianych kapitałów.

Co zrobią japońscy "ciułacze"?

Za wygraną nie daje również zarządzające yu-cho Ministerstwo Poczty i Telekomunikacji, pragnące utrzymać aż 70 proc. dotychczasowych depozytów. Prowadzi ono intensywną kampanię promocyjną, zarówno w mediach, jak i poprzez sieć prawie 25 tys. urzędów pocztowych. Nie ma jednak zbyt wiele do zaoferowania - nowe depozyty pocztowe oprocentowane są na skrajnie niskim poziomie: 0,2 proc. w stosunku rocznym (lokaty zakładane w latach 1990-1991 r., po tokijskim krachu giełdowym, gdy znacznie wzrosły stopy procentowe, gwarantowały odsetki w wysokości 5-6,33 proc.). Pierwsze zestawienia dotyczące depozytów o terminie wymagalności przypadającym na kwiecień wskazują jednak, że prawie 54 proc. środków z powrotem trafiło do kas yu-cho. Czy tylko dlatego, że dużą grupę ich klientów stanowią osoby starsze, bojące się ryzyka? W jakim stopniu na taką decyzję japońskich ciułaczy wpłynęły niekorzystne trendy na tokijskiej giełdzie?
Depozyty zgromadzone w pocztowych kasach oszczędnościowych (ok. 245 bln jenów, prawie połowa japońskiego PKB) trafiły w całości do Ministerstwa Finansów (Trust Fund Bureau) i - podobnie jak składki powszechnych ubezpieczeń emerytalnych - służyły do finansowania zapoczątkowanego w 1953 r. programu inwestycji i pożyczek fiskalnych (Fiscal Investment and Loan Program - FILP). Ten swoisty "drugi budżet" stanowił wraz z budżetem państwa główne źródło finansowania programów rządowych. Jednocześnie było to skuteczne narzędzie realizacji japońskiej polityki przemysłowej (obok polityki zaniżania stóp procentowych i systemu "konwojowania" banków). Ministerstwo Finansów za pośrednictwem Japan Development Bank i Export-Import Bank of Japan oferowało preferencyjne, nisko oprocentowane kredyty przedsiębiorstwom z sektorów gospodarki uznanych za strategiczne, takich jak przemysł włókienniczy, energetyczny, stoczniowy, wydobywczy i stalowy oraz gałęzi eksportowych i produkujących towary konkurujące z importem.
Ten rodzaj arbitralnie ustalonej kontroli kierunków rozwoju gospodarki nazywano często "polityką nierównowagi podwartościowej stopy procentowej". Wśród ekonomistów toczy się dyskusja, w jakim stopniu realizowana przez rząd polityka przemysłowa wraz ze wspomagającym ją systemem finansowym przyczyniła się do bezprecedensowej ekspansji tego kraju, a w jakim stopniu ekspansja ta uzależniona była od innych czynników, na przykład zewnętrznych, takich jak choćby wzmożony popyt ze strony armii Stanów Zjednoczonych, związany najpierw z wojną koreańską, później zaś z wojną w Wietnamie. O tym, że polityka ta nie spełniła całkowicie swojego zadania, świadczy choćby to, iż część decyzji o realokacji kapitałów w sektorach gospodarki uważanych za strategiczne okazała się chybiona. O dzisiejszej komparatywnej przewadze gospodarki Japonii w światowej wymianie towarowej decyduje bowiem nie tyle przemysł ciężki i włókienniczy, ile m.in. niedoceniany w latach 50. i 60. przemysł motoryzacyjny i elektroniczny. Począwszy od lat 70. stopniowo zaczęto odchodzić od selektywnej polityki przemysłowej i rosła wartość kapitałów przeznaczanych na wspomaganie programów rozwoju mieszkalnictwa, ochrony środowiska, edukacji i opieki społecznej oraz na wspieranie małych i średnich przedsiębiorstw.
System pocztowych kas oszczędnościowych funkcjonował na znacznie korzystniejszych warunkach niż komercyjne instytucje finansowe. Miejskie, regionalne i specjalistyczne banki, domy maklerskie, fundusze inwestycyjne i towarzystwa ubezpieczeniowe poddane były wielu rygorystycznym regulacjom, takim jak zakaz łączenia różnych form działalności bankowej, inwestycyjnej i ubezpieczeniowej, regulowanie liczby i lokalizacji oddziałów czy charakteru oferowanych produktów finansowych. Sieć urzędów pocztowych oplatała niemal cały kraj i oferowała Japończykom - obok tradycyjnych usług pocztowych - również korzystne warunki lokowania pieniędzy oraz produkty ubezpieczeniowe. Do tego należy jeszcze dodać nieosiągalny dla prywatnego sektora finansowego przywilej zwolnienia z podatku dochodowego oraz obowiązku odprowadzania składek z tytułu ubezpieczenia depozytów.
W wyniku postępującej liberalizacji japońskiej polityki pieniężnej, zmierzającej do zwiększenia przejrzystości systemu finansowego, stworzenia jednolitych warunków rynkowych dla wszystkich pośredników na rynku oraz przekazania pełnej odpowiedzialności za własne decyzje operacyjne poszczególnym podmiotom gospodarującym, od kwietnia roku 2001 pocztowe kasy oszczędnościowe zwolnione zostaną z obowiązku przekazywania zgromadzonych depozytów na rachunki Ministerstwa Finansów. Dzięki temu otworzy się przed nimi możliwość bardziej zyskownego wykorzystania środków swoich klientów na całkowicie rynkowych zasadach.
Możliwe są - jak się wydaje - trzy scenariusze. Po pierwsze - rozbudowana sieć urzędów pocztowych służyć może jako zaplecze depozytowe dla banków komercyjnych o stosunkowo niewielkiej liczbie oddziałów. O ile do tej pory przekazywały one zgromadzone pieniądze Ministerstwu Finansów, o tyle teraz będą mogły to czynić w stosunku do banków komercyjnych w zamian za rynkowo określone wynagrodzenie. Po drugie - pocztowe kasy oszczędnościowe będą mogły samodzielnie zarządzać pieniędzmi klientów, zachowując przy tym najwyższy poziom bezpieczeństwa finansowego poprzez lokowanie ich w obligacje rządowe, samorządowe oraz inne instrumenty finansowe mające gwarancje państwa. Trzeci scenariusz zakłada pełną komercjalizację yu-cho, które zaczęłyby działać na takich samych zasadach jak banki komercyjne.
Zarówno liberalizacja pocztowych kas oszczędnościowych, jak i odpływ części depozytów do komercyjnych instytucji finansowych może mieć niebagatelny wpływ na kondycję gospodarki Japonii. Jeżeli właściciele depozytów zdecydują się zainwestować swoje pieniądze w akcje, spowoduje to istotną poprawę na tokijskiej giełdzie. Niewykluczone, że część środków zostanie przeznaczona na konsumpcję, co z kolei może się okazać zbawienne dla ciągle zmagającej się z recesją gospodarki. Konsumpcja stanowi bowiem największy czynnik wzrostowy japońskiego PKB. Jednakże wobec sceptycznych ocen sytuacji gospodarczej oraz zagrożenia niewydolnością systemu emerytalnego, wywołaną starzeniem się społeczeństwa, trudno liczyć na zbyt wybujałą konsumpcję. Niezależnie od tego, jak zachowają się właściciele ponad trzydziestu milionów rachunków w kasach pocztowych, spowodować to może znaczne uszczuplenie funduszy przeznaczanych dotychczas na realizowanie projektów publicznych w ramach programu FILP. Aby sfinansować zamierzone inwestycje, rząd będzie zmuszony pozyskać pieniądze poprzez emisję obligacji i innych instrumentów dłużnych, co doprowadzi do zwiększenia i tak gigantycznego długu publicznego (sięgającego już 130 proc. PKB), a pośrednio może wpłynąć na wzrost stóp procentowych, co z kolei zagrozi stłumieniem pierwszych oznak ożywienia gospodarczego.
Skuteczna restrukturyzacja pocztowych kas oszczędnościowych - podobnie jak programu FILP - na pewno nie będzie łatwa i będzie swoistym egzaminem dla niedawno powołanego premiera Yoshiro Mori i kierowanej przez niego Partii Liberalno-Demokratycznej.

Więcej możesz przeczytać w 22/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0