Związki z władząc

Związki z władząc

Dodano:   /  Zmieniono: 
Największym zagrożeniem dla Polski jest słabnąca determinacja polityków w kontynuowaniu reform
 Polskę czeka przełom - konieczność stworzenia już do 2002 r. aż miliona nowych miejsc pracy i wejście do Unii Europejskiej. Nowe propozycje podatkowe rządu przełomem nie są!

BCC już dwa lata temu oczekiwał rozwiązań odważnych, na przykład wprowadzenia podatku liniowego w wysokości 18-20 proc. dla wszystkich obywateli. Kłótnie w koa-licji utopiły propozycję, dobitą przez slogan opozycji "Bogaci zyskają". Tyle że bogaty, zarabiając kilkakrotnie więcej, płaciłby kilkakrotnie większy podatek również na tego biedniejszego. A oszczędności podatkowe lokował (jednak!) w przedsięwzięciach, które dają zyski do opodatkowania, a ludziom miejsca pracy.
Dziś rząd proponuje, by w 2003 r. stawki PIT wynosiły 18 i 28 proc. Tymczasem w 1999 r. proponował wprowadzenie tych stawek już w roku przyszłym. Dlaczego się wycofał? Bo nie rządzi rząd, ale związki zawodowe, a Ministerstwo Finansów nie ma silnego zaplecza politycznego. Proponowana "reforma" podatków ma kosztować 867 mln zł, ale w roku 2002 już tylko 47 mln. Taki jest koszt szansy na zwiększenie liczby miejsc pracy. Niewielki, jeśli chodzi o przyszłość naszych dzieci. Ale może ci politycy, którzy wyrywają sobie włosy nad tymi sumami, zechcą obniżyć wydatki publiczne? Dzisiaj sięgają one 50 proc. PKB, a powinny - 35 proc. Dotacje, subwencje, zwolnienia podatkowe, ulgi rentowe, rezygnacja z pobierania ZUS od nierzetelnych, lecz silnych strajkowo firm państwowych - to wszystko często decyduje o zachowaniu politycznego stanowiska. Może jednak zaryzykować dla Polski?
Można oczywiście powiedzieć: dobrze, że podatki w ogóle się obniżą. Pozytywne są redukcja z 20 do 15 proc. podatku od dywidendy, likwidacja fikcyjnych ulg inwestycyjnych, propozycja opodatkowania dochodów kapitałowych i finansowych (np. z giełdy) dopiero za trzy lata oraz pomysł odraczania podatku z tytułu zysków kapitałowych w wypadku fuzji czy zniesienia zakazu korygowania deklaracji w ustawie o VAT. Ale - jak to w Polsce - proponuje się też obowiązek sporządzania dodatkowej dokumentacji, rozszerza uznaniowość urzędników skarbowych, pozostawia nieprecyzyjną definicję kosztów uzyskania przychodu, utrzymuje bałagan organizacyjny, wyznaczając do tych samych czynności kontrolnych dwa niezależne organy - Urząd Kontroli Skarbowej oraz izby skarbowe - a premier wnosi o szybsze, sprzyjające kombinowaniu, obniżanie podatków tylko właścicielom firm rodzinnych. Nic nie mówi się o zwiększeniu czynszów i podatku od nieruchomości, który kazałby na przykład gminom pozbywać się szybciej terenów i budynków na rzecz inwestujących firm, dających ludziom dodatkową pracę i płacę.
Największym zagrożeniem dla nas wszystkich, dla Polski, dla miejsc pracy, lepszych zarobków i godnego życia jest nie tyle przeciągająca się reforma systemu podatkowego, ile słabnąca determinacja polityków w kontynuowaniu reform oraz nadmierne roszczenia wpływowych grup społecznych, którym oni ulegają. Zarówno koalicja, jak i opozycja.
Więcej możesz przeczytać w 23/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0