Ludzie

Ludzie

ANNA CZERWIŃSKA
Dzięki wspięciu się na Mount Everest Anna Czerwińska dołączyła do grona zdobywców tak zwanej korony ziemi, czyli weszła na najwyższe szczyty wszystkich kontynentów. Z polskich himalaistów dotychczas dokonał tego tylko Leszek Cichy.

Była to czwarta próba wejścia Anny Czerwińskiej na Mount Everest. Wcześniej trzykrotnie zdobywała szczyt od północnej, tybetańskiej strony. W ubiegłym roku plany wspięcia się na "dach świata" pokrzyżował jej fatalny wypadek - pęknięcie liny. Tym razem zdecydowała się atakować wierzchołek od północnej, nepalskiej strony, uważanej przez himalaistów za łatwiejszą. Dotychczas Mount Everest zdobyło prawie dziewięćset osób, w tym dwunastu Polaków. Aby tego dokonać, oprócz umiejętności i wytrzymałości potrzebne jest pozwolenie rządu Nepalu, a to kosztuje obecnie ok. 70 tys. USD.
Anna Czerwińska ma 51 lat. Mieszka w Warszawie. Jest doktorem nauk farmaceutycznych, właścicielką sieci sklepów. Po Wandzie Rutkiewicz jest drugą Polką, która weszła na Mount Everest. W latach 70. dwa razy pokonała słynną północną ścianę trudno dostępnego alpejskiego Matterhornu. Poza najwyższymi szczytami wszystkich kontynentów zdobyła między innymi dwa ośmiotysięczniki: w 1983 r. Broad Peak i dwa lata później Nanga Parbat. W obydwu wyprawach towarzyszyła jej Krystyna Palmowska, na Nanga Parbat także Wanda Rutkiewicz.

ALBERTO FUJIMORI
Wojna domowa i międzynarodowa izolacja grożą Peru po drugiej turze wyborów prezydenckich, do której doszło mimo protestów opozycji i społeczności między-narodowej. Do wystąpienia przeciwko prezydentowi Alberto Fujimoriemu wezwał armię kandydat opozycji - Alejandro Toledo.

Niewiele brakowało, a Fujimori, prezydent o największym stażu w Ameryce Południowej, zapewniłby sobie reelekcję już w pierwszej turze. Toledo oraz przedstawiciele organizacji nadzorujących przebieg wyborów domagali się przesunięcia terminu decydującego głosowania w związku z podejrzeniami popełnienia licznych oszustw. Apele zostały jednak zignorowane. Kandydat opozycji wezwał swoich zwolenników do bojkotu drugiej tury i ogłosił, że wycofuje się z ubiegania o prezydenturę. W dniu głosowania doszło do licznych demonstracji i zamieszek. W kilku miastach policja strzelała do sympatyków Alejandra Toledo.
Alberto Fujimori urodził się w 1938 r. Jest synem imigrantów japońskich. Był rektorem uczelni rolniczej. Przed dziesięcioma laty po raz pierwszy zwyciężył w wyborach prezydenckich, nieoczekiwanie pokonując słynnego pisarza Mario Vargasa Llosę. Zwolennicy wskazują na sukcesy jego prezydentury: wyciągnięcie kraju z kryzysu gospodarczego i zwalczenie organizacji terrorystycznej Świetlisty Szlak. Przeciwnicy zarzucają mu z kolei dyktatorskie zapędy.

JEAN LEMIERRE
Jednogłośną decyzją 61 udziałowców Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju nowym szefem banku wspierającego kraje Europy Środkowej i Wschodniej będzie Jean Lemierre, dyrektor skarbu we francuskim ministerstwie finansów. Wcześniej spekulowano, że zostanie nim wicepremier Leszek Balcerowicz.

Stanowisko prezesa EBOiR zwolniło się, gdy szef banku, Niemiec Horst Köhler, objął funkcję dyrektora wykonawczego Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Profesora Balcerowicza mieli popierać między innymi Amerykanie i Austriacy. Sam wicepremier stanowczo wykluczał możliwość kandydowania. Część udziałowców EBOiR opowiada się za wstrzymaniem kredytowania bogatszych państw regionu, w tym Polski. Podczas dorocznego szczytu banku w Rydze nie podjęto jednak w tej sprawie decyzji. Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju zamierza wprawdzie skoncentrować się na inwestycjach w krajach byłego ZSRR, ale pieniądze przeznaczać będzie również na przynoszącą większy zysk pomoc państwom kandydującym do Unii Europejskiej.
Jean Lemierre ma 49 lat. Studiował prawo i ekonomię. Ukończył również Krajową Szkołę Administracji (ENA). W połowie lat 90. był szefem gabinetu ministra finansów. W latach 1995-1998 działał w Europejskim Komitecie Monetarnym. Ostatnio kierował Komitetem Ekonomicznym i Finansowym Unii Europejskiej oraz Klubem Paryskim.
Okładka tygodnika WPROST: 23/2000
Więcej możesz przeczytać w 23/2000 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0