MENU

Dodano:   /  Zmieniono: 
Książka

Biblię Tysiąclecia, wzbogaconą reprodukcjami ponad 300 arcydzieł światowej sztuki o tematyce religijnej oraz 28 mapami, wydał Przegląd Reader’s Digest wraz z Pallottinum. Niemal połowa reprodukcji pochodzi ze zbiorów polskich (głównie muzeów), ale również z kolekcji prywatnych i klasztorów. Taka oprawa graficzna sprawia, że tym chętniej sięga się po księgę, która jest - zdaniem Jego Eminencji prymasa Polski, kardynała Józefa Glempa, autora słowa wstępnego - "prawdziwym fun-damentem europejskiej oraz świa-towej cywilizacji i kultury". "Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu. Wydanie ilustrowane" przygotowano dla uświetnienia obchodów Wielkiego Jubileuszu Roku 2000. W ten sposób wydawcy chcieli zwrócić szczególną uwagę na "dyskretną mowę Boga, który przemawia w ciszy serca, oświeca od wewnątrz umysły i staje przed Dziećmi Bożymi, jako Droga, Prawda i Życie". Jedno z reprodukowanych arcydzieł - "Zdjęcie z krzyża" Petera Paula Rubensa - Przegląd Reader’s Digest postanowił zaprezentować polskiej publiczności w oryginale i wraz z Muzeum Narodowym sprowadził obraz z petersburskiego Ermitażu do Warszawy. "Zdjęcie z krzyża" można było podziwiać do końca maja. (AZ)


Wydarzenie: Świat

Millennium Dome w Londynie, otwarty 31 grudnia 1999 r., miał być pomnikiem osiągnięć mijającego tysiąclecia. Tymczasem już miesiąc po inauguracji okazało się, że ma duże kłopoty finansowe i poproszono o pomoc Pierre’a-Yves’a Gerbeau, który wcześniej wyprowadził z kryzysu podparyski Disneyland. Na budowę Millennium Dome przeznaczono 758 mln funtów. Aby usprawnić dojazd, zbudowano nowy odcinek metra linii Jubilee aż do Greenwich. Zakładano bowiem, że czternaście tzw. jaskiń ekspozycyjnych (m.in. "Praca", "Wypoczynek", "Wiara") będzie odwiedzać 20 tys. turystów dziennie. Już w dniu uroczystego otwarcia okazało się jednak, że góra urodziła mysz! Tysiące dziennikarzy i VIP-ów najpierw godzinami czekało na kolejki metra, chcąc się dostać do Greenwich, a potem po wejściówki do Millennium Dome, by w końcu przekonać się, że zamiast Millennium Museum powstało Millennium Theme Park, czyli coś pomiędzy wesołym miasteczkiem a cyrkiem, gdzie króluje hałas i oślepiają kolorowe światła. Jest tu wiele gier ruchowych, zręcznościowych, siłowych. "Podziwiać" można jednak zaledwie stereotypową wyobraźnię projektantów: sekcja "Umysł" to szarości, metal i Jean-Michel Jarre, jaskinia "Ciało" to gigantyczna postać z różowego styropianu z czerwonym bijącym sercem, a "Autoportret Brytyjczyka" prezentuje atrapy wędzonych śledzi, makiety Tower Bridge, manekiny członków rodziny królewskiej i Misia Pudsey. Winą za niską frekwencję obciążono najpierw zimę, potem prasę. Zabrakło pieniędzy na wypłatę pensji dla zbyt licznego personelu. Pojawiły się kolejne oskarżenia: Pomnik Kultury Tysiąclecia jest tandetny i "wymóżdżony". "Miał być naszym ekwiwalentem Piramid, późnych kwartetów Beethovena i odczytów Einsteina podczas New York’s World Fair w 1939 r., a stał się Disneylandem, tyle że użyto najnowszej techniki laserowej" - skarżyli się ci, którzy zdecydowali się odwiedzić obiekt. The Dome zdaje się mieć więcej związków z nadmuchanymi zamkami w wesołym miasteczku niż z Muzeum Guggenheima, stał się symbolem niepowodzenia i bankructwa. 


Wideo

Niebawem w rodzimych wideotekach będzie do wzięcia kolejna interesująca historia z Holocaustem w tle - "Jakub kłamca" Petera Kassowitza, który skorzystał z powieści Jurka Beckera, wydanej w 1969 r. Autor i jego dzieło są już nieźle w świecie znani - rzecz ukazała się w szesnastu językach, w roku 1974 w Niemczech nakręcono według niej film fabularny. Sam Becker jest Żydem urodzonym w Polsce. Ma za sobą doświadczenie getta i obozów zagłady. Węgierski reżyser pracujący w Paryżu kręcił tę historię w Piotrkowie Trybunalskim i w Budapeszcie, a do głównej roli udało mu się pozyskać Robina Williamsa. "Jakub kłamca" staje w szeregu filmów, które próbują humorem osłabić grozę Holocaustu. Tytułowy Jakub, właściciel kawiarenki w getcie, puszcza w obieg nieprawdziwą informację, że wojska sowieckie wkrótce mają przegnać hitlerowców. Dodaje, że wieść zaczerpnął z nielegalnego nasłuchu radiowego. Plotka podnosi zgnębionych Żydów na duchu, a Jakub spostrzega, że nie ma odwrotu - musi kłamać. Sytuacja jednak się komplikuje, bo również Niemcy poszukują partyzanta, który szerzy dezinformację. A w tym wszystkim Robin Williams - jakby całe życie nie opuszczał Nalewek. (WK)
Więcej możesz przeczytać w 25/2000 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0