Japońska szachownica

Japońska szachownica

Rozpisane na 25 czerwca wybory do izby niższej parlamentu Japonii (Shugiin) odbędą się w nie najlepszej atmosferze
Gospodarka Nipponu pogrążona jest w strukturalnym kryzysie, a przedwyborcza propaganda sukcesu rządzącej Partii Liberalno-Demokratycznej nie mówi społeczeństwu całej prawdy. Keynesowska polityka ekonomiczna rządu prowadzona w mijającej dekadzie przyniosła mizerne efekty, jeżeli wziąć pod uwagę jej ogromne koszty. Czternaście "pakietów stymulacyjnych" zaaplikowanych gospodarce w ostatnich latach doprowadziło do gigantycznego długu publicznego (130 proc. PKB), dając ledwie zauważalny wzrost PKB, okupiony najwyższym w historii powojennej kraju bezrobociem (4,9 proc.).

Mimo to wśród przedwyborczych deklaracji zarówno rządzącej koalicji, jak i partii opozycyjnych trudno znaleźć wiarygodne programy naprawy gospodarki. Można odnieść wrażenie, że 1404 kandydatów ubiegających się o 480 mandatów do izby niższej parlamentu znalazło sobie temat zastępczy: nagłaśnianie kolejnych wpadek urzędującego ponad dwa miesiące premiera Yoshiro Moriego. Polityk ten, następca zmarłego na początku maja Keizo Obuchiego, wywołał burzę polityczną swoim wystąpieniem, w którym określił Japonię jako "kraj bogów skupiony wokół cesarza". Stwierdzenie to wywoływać musi skojarzenia z bolesną i ciągle nie rozliczoną historią japońskiego imperializmu lat 30. i 40.
Niefortunne wystąpienia premiera Moriego - według sondażu przeprowadzonego przez gazetę "Nihon Keizai Shinbun" - spowodowały spadek popularności jego rządu o ponad połowę (z 36 proc. w kwietniu do 16,7 proc.). Przy tak samo niskim poparciu dla gabinetu Sosuke Uno w 1989 r. PLD poniosła sromotną porażkę w wyborach do izby wyższej parlamentu. Jest to tym trudniejsze do pojęcia, że partia ta roztrwoniła tym samym pulę "głosów współczucia", na które mogłaby liczyć w związku ze śmiercią urzędującego premiera.
System wielopartyjnych rządów koalicyjnych stanowi w Japonii stosunkowo nowe zjawisko. W latach 1955-1993 władzę sprawowała samodzielnie PLD, co określa się czasem "systemem roku 1955" (w tym roku zjednoczyły się Partia Liberalna z Partią Demokratyczną, w wyniku czego powstała PLD). Po drugiej stronie sceny politycznej stanęła Japońska Partia Socjalistyczna. Wszystko to odbywało się w warunkach nasilającej się zimnej wojny. Aby (przy aktywnym poparciu USA) nie dopuścić do władzy rosnącej w siłę lewicy, politycy (sei), biznesmeni (zai) i biurokraci (kan) zawarli szczególny trójstronny alians.
Przedstawiciele biznesu nie szczędzili środków na finansowanie działalności PLD, co najczęściej przybierało formę dobrowolnego opodatkowania korporacji na rzecz partii. W zamian za to, dzięki uczestnictwu w różnych ministerialnych i parlamentarnych ciałach doradczych, brali oni udział w kształtowaniu polityki gospodarczej państwa. Zarządzaniem krajem zajmował się jednak sztab urzędników ministerialnych, głównie resortów przemysłu i handlu międzynarodowego (MITI) oraz finansów. Parlament uchwalał stosowne ustawy, ale to właśnie biurokracja zapełniała je treścią. Charakterystyczne jest również to, że pomiędzy grupami sei, zai i kan często następowała wymiana kadr. I tak na przykład wysocy urzędnicy przed przejściem na emeryturę zatrudniani byli w prywatnych korporacjach, najczęściej instytucjach finansowych.
Typowe dla systemów demokratycznych tarcia między politykami o odmiennych poglądach w Japonii sprowadzone były do rywalizacji frakcji funkcjonujących w ramach PLD. Na czele poszczególnych grup stali zwykle premier, były premier lub premier in spe. Wśród komentatorów życia polityczno-gospodarczego utarło się nawet nieco złośliwe powiedzenie, że Partia Liberalno-Demokratyczna nie była ani liberalna, bo głosiła poglądy konserwatywne, ani demokratyczna, bo reprezentowała interesy elity, ani nawet nie była partią, tylko federacją rywalizujących frakcji.
Taki system rządzenia okazał się z jednej strony bardzo skuteczny w okresie szybkiego wzrostu gospodarczego, z drugiej zaś praktycznie eliminował z gry opozycję parlamentarną. Koniec zimnej wojny jednak wraz z istotną zmianą międzynarodowego otoczenia gospodarczego Japonii sprawiły, że system ten załamał się ostatecznie. W 1993 r. PLD poniosła klęskę wyborczą i powstał pierwszy niemal od 50 lat koalicyjny rząd ośmiu dotychczasowych partii opozycyjnych pod przewodnictwem Morihiro Hosokawy (do gabinetu nie weszła jedynie Partia Komunistyczna).
W kadencji izby niższej parlamentu (lata 1996-2000) PLD kilkakrotnie zmieniała koalicjantów - od trójstronnego sojuszu z socjaldemokratami i Nową Partią Sakigake (Zwiastun), poprzez samodzielne rządy, przymierze z Partią Wolności, wzmocnione następnie o K -omeit -o (dosłownie: Nową Partię Czystych Rządów), po porozumienie z K -omeit -o i Partią Konserwatywną.
Wiele kontrowersji zarówno wśród wyborców, jak i części polityków PLD budzi koalicja z K -omeit -o - partią, której zaplecze stanowi kontrowersyjna organizacja buddyjska s -oka gakkai, mająca silne wpływy wśród mniej wykształconego i niezamożnego elektoratu. Emocje te spowodowane są z jednej strony przez głęboko zakorzeniony sprzeciw wobec mieszania się religii do polityki, z drugiej zaś przez powszechną nieufność wobec samej s -oka gakkai. Sytuacja ta może być wykorzystana przez partie opozycyjne do negatywnej kampanii przeciw K -omeit -o, a wielu wyborców stanie przed dylematem, czy głosować na PLD i pośrednio wesprzeć również K -omeit -o, czy przeciw K -omeit -o, odrzucając równocześnie PLD. Mimo topniejącego w ostatnich tygodniach poparcia deklarowanego dla koalicji PLD-K -omeit -o-Partia Konserwatywna większość obserwatorów życia politycznego jest zdania, że ugrupowania te utrzymają większość parlamentarną. Niewiele wskazuje więc na to, że wybory mogłyby spowodować głębsze zmiany na japońskiej scenie politycznej.

Okładka tygodnika WPROST: 26/2000
Więcej możesz przeczytać w 26/2000 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0