Lud Boży

Lud Boży

Dodano: 
Co piąty pielgrzym w Europie jest Polakiem
Trzydzieści tysięcy Polaków, którzy w ubiegły czwartek wzięli udział we mszy na placu św. Piotra, będącej kulminacyjnym momentem Narodowej Pielgrzymki Wielkiego Jubileuszu 2000 r. - z wierzącymi i niewierzącymi pierwszymi obywatelami III RP na czele - to tylko 0,4 proc. pielgrzymujących co roku rodaków. Widok tłumów Polaków w Watykanie nie dziwi nie tylko ze względu na pochodzenie papieża, ale także dlatego, że na pielgrzymki udaje się co roku ponad 15 proc. naszych rodaków, czyli 6-7 mln osób. Szacuje się, że w tym roku milion z nich wyjedzie za granicę. Według sondażu Demoskopu, co dziesiąty ankietowany pielgrzym zamierza się wybrać do Rzymu, a co pięćdziesiąty do Ziemi Świętej. Obecnie do Jerozolimy, Betlejem i Nazaretu wyjeżdża z Polski ponad 20 tys. osób rocznie. Do Rzymu co roku udawało się ponad 40 tys. Polaków, w tym roku ich liczba wzrośnie do 100 tys. Przy tym prawie 70 proc. uczestników pielgrzymek to osoby o niskich dochodach, dla których takie wyjazdy są w praktyce jedyną formą kontaktu ze światem zewnętrznym. Co piąty pielgrzym w Europie jest Polakiem!
Polacy całkowicie zdominowali Watykan podczas narodowej pielgrzymki (przybyła nawet pięćdziesięcioosobowa grupa rodaków z Petersburga). Mszę, która inaugurowała pielgrzymkę, papież odprawiał wraz z prymasem Józefem Glempem i kilkudziesięcioma innymi biskupami z Polski. Obrzędy religijne uzupełniły występy zespołów Śląsk oraz Mazowsze. Grała góralska orkiestra, a śpiewał m.in. Krzysztof Krawczyk. Papież spotkał się też z polskimi politykami, w tym z prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim, którego pielgrzymi z kraju powitali znacznie chłodniej niż Mariana Krzaklewskiego.
Polacy są już zresztą stałymi bywalcami Rzymu. W każdej papieskiej audiencji generalnej uczestniczy 4-6 tys. przybyszów z naszego kraju, a na niedzielny Anioł Pański zbiera się ok. 2 tys. osób. Strażnicy miejscy pracujący w okolicach Bazyliki św. Piotra znają już przynajmniej kilkanaście podstawowych zwrotów po polsku. Ta sama umiejętność cechuje sprzedawców dewocjonaliów przy Via della Conciliazione, a także właścicieli tanich pensjonatów na peryferiach Wiecznego Miasta.

Pielgrzymkowy boom
W Polsce jest ponad 500 ośrodków pielgrzymkowych, z czego 85 proc. stanowią miejsca związane z kultem maryjnym. Większość z nich powstała w XIX wieku (najczęściej na wsi i w małych miastach), lecz dopiero w ostatnich latach przeżywają prawdziwy rozkwit, również gospodarczy. Dzięki pielgrzymom szybko rozwijają się Licheń, Gietrzwałd, Ludźmierz, Kalwaria Pacławska, Święta Lipka, a także miejscowości, w których zbudowano sanktuaria prawosławne - Grabarka, Jabłeczna i Supraśl. Pielgrzymi sfinansowali w dużej części rozwój infrastruktury turystycznej Częstochowy, Piekar Śląskich, Kalwarii Zebrzydowskiej, Niepokalanowa. Pielgrzymi decydują o poziomie zamożności mieszkańców okolic Góry Świętej Anny, Barda Śląskiego, Wambierzyc, Borka Wielkopolskiego, Leśnej Podlaskiej, Różanegostoku czy Rywałdu Królewskiego. Od niedawna pielgrzymowanie bywa łączone z obowiązkowym udziałem pątników w promocji sprzętu gospodarstwa domowego. Dzięki temu wyjazd kosztuje zaledwie kilkanaście złotych. O boomie w dziedzinie religijnej turystyki świadczy także pojawienie się w księgarniach profesjonalnego "Przewodnika pielgrzyma 2000", wydanego przez Pascala.
- Po pewnym kryzysie związanym ze zmianą systemu obecnie obserwujemy gwałtowny rozwój ruchu pielgrzymkowego. Pod tym względem przodujemy w Europie - nie ma wątpliwości prof. Antoni Jackowski, kierownik Zakładu Geografii Religii Uniwersytetu Jagiellońskiego. - O ile jednak w Europie Zachodniej przy wyjazdach pielgrzymkowych motywy religijne są silnie powiązane z celami turystycznymi czy wypoczynkowymi, o tyle w Polsce motyw religijny wyraźnie dominuje. W badaniach ankietowych wyraźnie wskazuje na niego 80 proc. pielgrzymów, a w wypadku pątników odwiedzających Jasną Górą - nawet 90 proc. To europejski fenomen. Podobne zjawiska obserwujemy tylko w Ameryce Łacińskiej Specyficznie polskie jest też to, że własne pielgrzymki - przeważnie na Jasną Górę - organizują poszczególne grupy zawodowe, na przykład energetycy, pracownicy służby zdrowia, naukowcy czy sportowcy. Kolejarze przyjechali ostatnio do Częstochowy zabytkowym parowozem wypożyczonym ze skansenu w Jaworzynie Śląskiej - na rurkach łączących piec z kotłem smażyli kiełbaski owinięte w aluminiową folię. Odbywają się także pielgrzymki specjalistyczne, na przykład rowerowe lub biegowe. Pielgrzymują reprezentanci wielkich miast: w ubiegłorocznej Pielgrzymce Poznańskiej wzięło udział 3 tys. wiernych, w Pielgrzymce Warszawskiej (odbywa się nieprzerwanie od 1711 r.) w zeszłym roku uczestniczyło 8 tys. osób (z Polski, Słowacji, Czech, Ukrainy i Francji).
Zorganizowani pątnicy zaopatrzeni są w identyfikatory, najczęściej z wizerunkiem Matki Boskiej, numerem oraz danymi osobowymi. Otrzymują także książeczkę zawierającą opis trasy, modlitwy oraz przykazania (nie tylko religijne), na przykład "Módl się za starszych", "Pamiętaj o ofierze za nocleg", "Nie kąp się w Warcie". Uczestnicy Warszawskiej Akademickiej Pielgrzymki Metropolitalnej (w ubiegłym roku 5 tys. osób, w tym kilkuset młodych żołnierzy) tworzą specyficzną wspólnotę, posługującą się własnym językiem. "Pielgrzymka" albo "siostra" oznacza w tym języku pielgrzyma płci żeńskiej, a "spadochroniarz" to ksiądz biskup odwiedzający grupę. Powstał już nawet słownik tego języka - "Ku Jasnej Górze z WAPM" (pod redakcją ks. Zygmunta Malackiego).
W ubiegłym roku w tradycyjnej pielgrzymce do Częstochowy uczestniczyło ok. 80 posłów i senatorów (z marszałkami Sejmu i Senatu). - "Przybyliśmy na Jasną Górę nie tylko dziękować, ale i prosić (...), abyśmy czuwali, jak potrafimy najlepiej, nad polską ziemią, umieli zabezpieczyć jej ład moralny i materialny" - napisali w liście parlamentarzyści. W polskiej polityce można wręcz mówić o "pielgrzymkowej grupie towarzyskiej". Funkcjonują w niej dwie frakcje: tzw. gorzowska, której przewodzi Marek Jurek, członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, oraz lubelska - z Marianem Piłką, posłem AWS, do niedawna prezesem ZChN.

Pielgrzymi biznesu
W ubiegłym roku w Częstochowie odbył się III Międzynarodowy Kongres Miast Pielgrzymkowych. Wzięli w nim udział przedstawiciele prawie dwustu miejscowości odwiedzanych przez pątników. Organizatorem kongresu byli Papieska Rada ds. Duszpasterstwa Migrantów i Pielgrzymów, Urząd Kultury Fizycznej i Turystyki, Kuria Metropolitalna w Częstochowie, klasztor o.o. Paulinów na Jasnej Górze, Uniwersytet Jagielloński oraz Urząd Miasta Częstochowy. Polskie miasto wybrano dlatego, że jest trzecim pod względem liczby pątników (5 mln rocznie) centrum pielgrzymkowym chrześcijaństwa - po Rzymie i Lourdes. Niedawno w Częstochowie rozstrzygnięto konkurs architektoniczny (rozpisany na zlecenie magistratu oraz częstochowskiego oddziału SARP) na budowę gigantycznej bramy przypominającej łuk triumfalny, przez którą pielgrzymi wkraczaliby do centrum miasta.

Dwa w jednym
Dochody z pielgrzymkowej turystyki mogłyby być znacznie wyższe, gdyby pątnicy zostawali w miejscach kultu na dłużej. Dziś odwiedzający na przykład jasnogórskie sanktuarium spędzają w Częstochowie przeciętnie sześć godzin. Tymczasem w Lourdes lub Fatimie pielgrzymi zatrzymują się zwykle na dwa, trzy dni. Poza tym w Europie Zachodniej na pielgrzymach zarabiają nie tylko miejscowości, w których znajdują się sanktuaria, ale także miasta i miasteczka położone na trasach pielgrzymek. Powstają tam liczne kompleksy hotelowe i gastronomiczne. W Polsce w pełni profesjonalny, choć raczej kiczowaty, jest tylko tzw. biznes okołopielgrzymkowy, czyli głównie produkcja i sprzedaż dewocjonaliów. Przy tym pamiątki nie są już wytwarzane metodami chałupniczymi, lecz na skalę przemysłową. Na razie biznes ten zdominowali krajowi producenci, choć pojawili się już u nas wytwórcy z Azji, badający rynek. W Fatimie, Lourdes czy Santiago de Compostela większość dewocjonaliów pochodzi z Hongkongu i Tajwanu.
Dotychczas tylko kilka procent wyjazdów polskich pątników organizowały wyspecjalizowane firmy. Turystyczna Izba Pielgrzymkowa zrzesza zaledwie 20 podmiotów. Największe, najbardziej profesjonalne, ale również najdroższe biuro pielgrzymkowe w Polsce prowadzi zakon palotynów. Palotyńskie Biuro Pielgrzymkowe w Warszawie zatrudnia 24 osoby na etatach oraz 40 przewodników. W tym roku z palotynami wyruszy na 37 tras pielgrzymkowych po całym świecie ok. 10 tys. osób. Coraz więcej klientów ma także Katolickie Biuro Pielgrzymkowe. - W ostatnim czasie Jan Paweł II rozpropagował Ziemię Świętą i Rzym jako ośrodki obchodów uroczystości milenijnych, dlatego do Ziemi Świętej wyjechało już za naszym pośrednictwem ok. 3 tys. osób. To dwa razy więcej niż w pierwszym półroczu 1999 r. Przewidujemy, że do końca roku z naszym biurem do Jerozolimy, Betlejem i Nazaretu wyjedzie 5-6 tys. osób - mówi Stanisław Giza, dyrektor Katolickiego Biura Pielgrzymkowego.
Większość pielgrzymek - zarówno krajowych, jak i zagranicznych - odbywa się na zasadzie "pospolitego ruszenia". Hasło do wyjazdu zwykle daje proboszcz konkretnej parafii, potem wynajmuje się autobus, ustala termin wyjazdu, przyjmuje zapisy i zbiera pieniądze. Organizatorami wyjazdów bywają też organizacje samorządowe, spółdzielnie mieszkaniowe, stowarzyszenia. Stowarzyszenie Powiatów i Gmin Nadbużańskich zorganizowało na przykład pielgrzymkę do Włoch. Oficjalnie był to "wyjazd służbowy", dofinansowany z budżetu samorządowego. Wśród uczestników było 33 starostów, wójtów i burmistrzów.
Od kilku lat coraz większą popularność zyskują wyjazdy pielgrzymkowe, którym towarzyszą promocje towarów. Firma Beck, zapraszająca do zwiedzenia sanktuarium w Częstochowie, prezentuje podczas podróży garnki. Zazwyczaj promocja trwa cztery godziny, lecz wyjątkowo skraca się ją o połowę, "aby pielgrzymi zdążyli zwiedzić Jasną Górę" . Dzięki połączeniu pielgrzymki i promocji już za 15-20 zł można zobaczyć bazylikę w Licheniu lub cudowny obraz Matki Boskiej Częstochowskiej.
Na rynku finansowym pojawił się niedawno produkt pod nazwą "Pielgrzym". Pod tym hasłem bank PKO BP kredytował chętnych do udziału w narodowej pielgrzymce do Watykanu. Bank pożyczał pątnikom 1800 zł na wyjątkowo korzystnych warunkach (oprocentowanie w wysokości 16 proc. należy do najniższych na rynku). Kredytobiorcy nie dostawali jednak pieniędzy do ręki, lecz były one przelewane bezpośrednio na konto biura organizującego pielgrzymkę.

Polak potrafi
- Wyjazdy z pobudek religijnych to najdynamiczniej rozwijający się segment zagranicznej i krajowej turystyki. Obecnie są one zdominowane przez instytucje kościelne lub powiązane z nimi fundacje i organizacje świeckie. Ogromny potencjał tego rynku przyciąga jednak coraz więcej profesjonalnych biur podróży. Wyjazdy pielgrzymkowe nie są wprawdzie drogim produktem, lecz można go sprzedać kilku milionom osób - mówi Włodzimierz W. Sukiennik, prezes Polskiej Izby Turystyki. Istotnie, na pielgrzymki wybierały się do tej pory najczęściej osoby niezamożne, więc decydowały się na pośredników oferujących najniższe ceny. Sytuacja na tym rynku szybko się jednak zmienia: w tym roku co siódmy pątnik z Polski wyjedzie za granicę, zostawiając w biurze turystycznym nie kilkadziesiąt, lecz co najmniej kilkaset złotych. Ponad połowa pielgrzymów deklaruje zresztą, że większość posiadanych oszczędności chce przeznaczyć na wyprawy do Rzymu, Ziemi Świętej czy Lourdes. - Wiele osób oszczędza przez długie lata tylko po to, aby pojechać na zagraniczną pielgrzymkę. W ten sposób realizują marzenia swojego życia - mówi prof. Antoni Jackowski.
Pielgrzymowanie ma w Polsce przyszłość także dlatego, że wciąż znajdujemy nowe powody do wcielenia się w role pątników. Udajemy się do sanktuariów, by podziękować za zdane egzaminy, znalezienie pracy lub odpowiedniej kandydatki na żonę. Prosimy o zdrowie, pomyślność dla siebie i kraju, a także o siłę w walce z nałogami. Jeśli turystyka pielgrzymkowa będzie się u nas rozwijać w takim tempie jak obecnie, za dziesięć lat co trzeci pątnik w Europie będzie pochodził z Polski.

Okładka tygodnika WPROST: 29/2000
Więcej możesz przeczytać w 29/2000 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0