Przystanek Hanower

Przystanek Hanower

Dodano:   /  Zmieniono: 
W dwanaście godzin dookoła świata
Polacy są jednymi z liczniej odwiedzających wystawę w Hanowerze - wynika z danych biura prasowego Expo 2000. 70 proc. gości stanowią Niemcy, 25 proc. to przybysze z Europy, zaś pozostałe 5 proc. - zwiedzający z innych kontynentów. Organizatorzy spodziewają się, że w miesiącach letnich Polaków będzie jeszcze więcej, gdyż zatrzymają się tu turyści jadący na wypoczynek do Belgii, Holandii, Francji, Hiszpanii, Portugalii. Jednodniowy lub dwudniowy postój w stolicy Dolnej Saksonii będzie stanowić ważny punkt programu każdej wycieczki. Aby zobaczyć całą wystawę, trzeba przejść 56 km i poświęcić na to kilka dni. Co wybrać z oferty wystawców? Co można pominąć?
Osią Expo 2000 jest dziewięć parków tematycznych przygotowanych za pieniądze prywatnych sponsorów. Ich pominąć nie można. Najważniejszy z nich to Planet of Visions ("Planeta wizji"). Organizatorzy sugerują, jak może wyglądać świat w XXI w., co zostanie wynalezione, jak będzie się zmieniać styl życia ludzi, jakie problemy mogą się pojawić i w jaki sposób będą rozwiązywane. Pozostałe parki stanowią rozwinięcie Planet of Visions. Wystawa zatytułowana Mensch (Człowiek) poświęcona jest życiu człowieka w XXI w., Umwelt (Środowisko) - ma pomóc w zrozumieniu, dlaczego i jak należy chronić środowisko, a Ernaehrung (Żywność) wskazać, jak zaspokoić rosnące zapotrzebowanie na pożywienie. Ekspozycję Mobiltaet (Mobilność) umieszczono przy Zukunft der Arbeit Wissen (Przyszłość pracy), gdyż - zdaniem organizatorów - odpowiednio rozwinięta sieć transportowa stanie się warunkiem rozwoju rynku pracy. Dzięki temu będzie można znaleźć odpowiednie zajęcie niezależnie od tego, czy siedziba firmy znajduje się 5 km, czy 150 km od miejsca zamieszkania. W pawilonie Basic Needs (Najważniejsze potrzeby) organizatorzy wystawy - za pieniądze firm - namawiają ich potencjalnych klientów do... rezygnacji z nadmiernego apetytu na wynalazki, które po kilkakrotnym użyciu lądują w śmietniku. Osobne ekspozycje poświęcono zdrowiu - Zukunft und Gesundheit (Przyszłość i zdrowie) - i energii (Energie).
W parkach tematycznych goście epatowani są dźwiękiem, zapachem, grą światła. Organizatorom zależy na tym, by stwarzać wrażenie realności: ulica w hali Mobiltaet tętni życiem - słychać klaksony, dzwonki tramwajów - podobnie jak sąsiadujące z nią centrum zakorkowanego miasta. Widz staje się przechodniem przedzierającym się przez plac, na którym manewrują autoroboty (pojazdy są wyposażone w fotokomórki i zatrzymują się kilka centymetrów od nóg zwiedzającego). Parki tematyczne to rodzaj multimedialnego show, w którym zwiedzający raz jest widzem, innym razem aktorem, zmuszanym do odgrywania swojej roli przez "atakujące go" maszyny i roboty. Taki spektakl grany jest w tym roku wyłącznie w Hanowerze.
Dużym powodzeniem cieszy się pawilon Jemenu, gdzie zainscenizowano spokojną oazę na pustyni. Jest tu co prawda minijarmark, a nawet odbywają się występy muzyczne, ale można również odpocząć na wygodnej arabskiej leżance. Wiele osób odwiedza pawilony Bahrajnu, Nepalu (odtworzono tu świątynie buddyjskie) i... Polski (zainscenizowany minirynek wirtualnego miasta, kopalnia w Wieliczce i Puszcza Białowieska). Największe zainteresowanie wzbudzają na Expo 2000 ekspozycje bahrajńska, japońska, fińska i polska.
Nie ma uniwersalnej recepty na przyciągnięcie widza - liczy się nie tylko pomysł, ale i sposób realizacji. Przy wejściu do pawilonu włoskiego ustawiono rzeźbę w kształcie wąskiego żagla. Na wmontowanym w nią ekranie miga niebieski ognik mający imitować strumień spływający ze zbocza góry.
Z głośników płynie dźwięk, który w założeniu miał przypominać szmer wody. Ale zawiodła technika: odgłos jest podobny do kapania cieknącego kranu. Rumunom starczyło inwencji na obsadzenie ścian swojego pawilonu winoroślą. Na urządzenie wnętrza pomysłu nie mieli.
Szwajcarzy ustawili natomiast z krzyżujących się belek leśny labirynt, przykryli go dachem, urządzili dwie kawiarnie, biuro dla biznesmenów i specjalnych gości i... to wszystko. Żadnych pokazów: cisza, spokój i chłód, który zapewnia przewiewna konstrukcja. "Tu możesz odpocząć jak w Szwajcarii" - zdają się mówić organizatorzy. Irlandia budzi sympatię, proponując... pracę. Każdy zwiedzający może złożyć na Expo 2000 podanie o pracę w Irlandii. Pawilon japoński zbudowano z papieru, po wystawie zostanie przerobiony na makulaturę - bardzo podoba się to Niemcom, przywiązującym dużą wagę do ochrony środowiska. Łotysze natomiast starają się wzbudzić sympatię dwóch pokoleń. Dla starszych przygotowali kunsztownie wykonaną i wspaniale zaprezentowaną strzechę (o regularnym i wzorcowym układzie słomek), dla młodszych - najtańszy napój na Expo 2000: woda mineralna na terenach wystawowych kosztuje 4 DM, piwo Riga 2000 w pawilonie łotewskim - 2,50 DM. Do pawilonu ciągną pielgrzymki młodzieży...
Pawilon etiopski może zainteresować jedynie swoją architekturą (wygląda jak piaskowy zamek). W hali afrykańskiej swoje stragany prezentują biedne kraje tego kontynentu. Na ogół nieciekawe i bez pomysłu. Ale codziennie odbywają się tam interesujące koncerty i pokazy.
Czy jednak warto się wybrać na wystawę światową, gdzie poważne pytania czasem nikną, przyduszone kuglarską formą, w jakiej są zadawane? Gdzie dorobek kulturalny narodów przekazywany bywa w formie trącącej wręcz kiczem? Publiczność głosuje nogami - organizatorzy spodziewają się 20 mln gości. Jak na Niemcy - nie jest drogo. Bilet wstępu kosztuje ok. 80 DM (tyle, ile wstęp na mecze Bundesligi), a jeśli zamówimy go wcześniej (przez telefon lub za pośrednictwem Internetu) - 60 DM; są także promocyjne bilety dla rodzin. Przygotowano tysiące miejsc parkingowych dla autokarów i samochodów osobowych. Z Polski można się dostać do Hanoweru samolotem (loty z Warszawy i Poznania) lub koleją. Jeśli zdecydujemy się na pociąg EuroNight Warszawa-Hanower, zapłacimy więcej niż za podróż z przesiadką w Berlinie. Ale EuroNight przyjeżdża do Hanoweru wczesnym rankiem, a wyjeżdża późnym wieczorem. Można zwiedzić Expo bez konieczności nocowania w hotelu. Przy autostradzie Berlin-Osnabrueck dobrze oznakowano zjazd na tereny wystawowe, nie trzeba zatem wjeżdżać do miasta. Dzień na Expo kosztuje - biorąc pod uwagę cenę biletu, napojów i skromnego posiłku (bez dojazdu) - ok. 200 zł. Dla większości zwiedzających pokazywany na wystawie świat w pigułce wart jest tej ceny.

Zdjęcia: Karol Mikuła
Więcej możesz przeczytać w 29/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0