Autorytety

Autorytety

Dodano:   /  Zmieniono: 
Odchodzi pokolenie, które tworzyło wzory mojej generacji. Z niepokojem myślę o tych, którzy chcą ich zastąpić

Odeszli Turowicz, Herbert, Leski, Tischner, Herling-Grudziński. Każdy z tych ludzi wyznaczył swoim życiem i dziełem standardy patriotyzmu, niezłomności zasad. Jerzy Turowicz był wielkim redaktorem. Zbigniew Herbert - księciem poetów. Kazimierz Leski pokazał, ile mógł zdziałać inteligentną odwagą jeden oficer AK. Ks. Józef Tischner dał świadectwo wiary otwartej na świat. Gustaw Herling-Grudziński czuwał nad honorem pisarstwa. Odchodzi pokolenie, które tworzyło wzory mojej generacji. Z niepokojem myślę nie o tym, kto ich zastąpi, lecz o tych, którzy chcą ich zastąpić. Na szczęście nawet mass media nie mogą spreparować autorytetów. Ale to mała pociecha.
Znam uspokajające odpowiedzi. Pokolenie legionistów narzekało na młodzież II Rzeczypospolitej, a sprawdziła się ona w "czasach pogardy". Pokolenie akowskie narzekało na dzieci powstania warszawskiego, a przecież to one stanęły za polskim Październikiem. Drąży mnie jednak niepokój. Tak szybko roztrwoniliśmy dziedzictwo "Solidarności". Tak łatwo nienawidzą dziś ci, którzy głoszą polityczny ekumenizm, że dla następnej generacji "płyną punkty odniesienia". Co zrobić, co zrobić, abyśmy nie rozmienili się na drobne?
To właśnie Gustaw Herling-Grudziński, pisarz polski w Neapolu, pokazał, że do końca warto się upierać. Że pisząc o polityce i moralności, nie można zatracić "honoru zdrowego rozsądku". Polityka może służyć zasadom, ale zasady nie mogą być nigdy zaprzęgnięte do rydwanu władzy. Jeśli zasady podporządkuje się polityce, to słowa już nie będzie, nie może już wiele znaczyć. Stąd to bolesne czuwanie Gustawa w jego "Dzienniku pisanym nocą", stąd upór do końca w bronieniu racji, stąd niezgoda na wielkie zamazanie pamiętnego roku 1989. Można się układać nawet z diabłem, można iść na historyczne kompromisy, ale jest to bezpieczne dopóty, dopóki pamiętamy o granicach i rozdzielamy biel od czerni, nie godząc się na wygodną szarość. Bo to szarość była prawdziwym kolorem czerwonego, to szarość nas dławiła i to za szarość chowają się ci, których czerń bije w oczy.
Kładę te słowa zamiast kwiatów na grób Gustawa Herlinga-Grudzińskiego z pamięcią o wszystkich naszych spotkaniach i rozmowach. Temu, który bronił wierności. Tym ważniejszej, im bardziej zagrożonej "innym światem".

Więcej możesz przeczytać w 29/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0