Mężczyzna po viagrze

Mężczyzna po viagrze

Dodano: 1
Feminizacja życia zastała mężczyzn sfrustrowanych i nie przygotowanych do nowej roli
"Panowie, gdzie wasza męskość?" - takie właśnie hasło pojawiło się na reklamach przedstawiających wojowniczych samurajów w japońskiej prasie. Kampania ma uchronić ten kraj, uważany za ostatni bastion tradycyjnej rodziny, przed ogólnoświatowym kryzysem męskości.
- Dzisiejszy pan jest wrażliwy i nie skażony piętnem patriarcha-tu - głosi Robert Bly, lider amerykańskiego ruchu na rzecz wyzwolenia mężczyzn. Tymczasem kobiety głośno protestują: współczesny mężczyzna jest fajtłapą, który nie radzi sobie ze stresem wynikającym z ciągłej konkurencji.

Mężczyźni boleśnie uświadamiają sobie, że kruszeją podstawy, na których przez stulecia opierała się ich wyższość i władza. Feminizacja życia zastała ich sfrustrowanych i nie przygotowanych do nowej roli. Także w Polsce zmiany społeczne, kulturowe i ekonomiczne ostatnich dziesięciu lat odsłoniły bezradność i słabość wielu panów, którzy kompleks niższości i niedojrzałość emocjonalną próbują ukryć pod maską "silnego szefa", "Don Juana" czy "wiecznego chłopca". Niepewność czyni ich podatniejszymi na mity męskości. Im więcej mają problemów z tożsamością, tym aktywniej szukają potwierdzenia swojej pozycji. Uciekają na siłownię, kupują drogie samochody chwalą się kochankami.
28-letni Jarosław jest nauczycielem w jednym z prywatnych liceów. Jego żona, dyrektor marketingu dużej firmy komputerowej, zarabia trzykrotnie więcej. Twierdzi, iż na dziecko zdecyduje się tylko pod warunkiem, że to mąż pójdzie na urlop macierzyński. Jarosław - jak wielu mężczyzn w podobnej sytuacji - czuje się zdominowany. Zdając sobie sprawę, że nie sprawdza się już w naturalnej - jak mu się zdawało - roli obrońcy rodzinnego gniazda, zwrócił się o pomoc do psychologa. Mężczyźni stanowią dziś w Polsce połowę pacjentów w gabinetach psychoterapeutycznych. Przychodzą na ogół w tajemnicy przed żoną i rodziną. Dlaczego? - Są zawstydzeni i sfrustrowani. Stracili pozycję osoby utrzymującej dom, decydującej o przyszłości rodziny, zachowując jednocześnie świadomość, że powinni to robić - twierdzi Małgorzata Rymkiewicz ze specjalistycznej poradni psychologiczno-pedagogicznej Uniwersytet dla Rodziców.
- To rodzi stres. Z jednej strony ciągle odzywa się w nich instynkt łowcy: chcą coraz więcej zarabiać i zaspokajać zawodowe ambicje; z drugiej - coraz silniejsze są oczekiwania, że w domu będą idealnymi mężami i ojcami.
George Filips ma 24 lata i mieszka na Long Island. Niedawno się ożenił. Żona utrzymuje dom, a on go prowadzi, marząc o karierze reżysera. Jednym z jego ulubionych programów telewizyjnych jest "Man’s Show" - nowy talk show z serii niepoprawnej politycznie awangardy, rozpoczynający się ujęciami znanych feministek na trampolinie. Gospodarze programu to szowiniści, którzy opowiadają niewybredne dowcipy o blondynkach i toczą dysputy co jest u kobiety ważniejsze: duży biust czy zgrabne nogi.
- Przewrót cywilizacyjny, który dowartościował kobiety w życiu społecznym i politycznym, całkowicie zmienił dotychczasowy podział ról między mężczyzną a kobietą. Wiele kobiet zaczęło rywalizować z mężczyznami, którzy na pierwszeństwo w życiu społecznym czy pracy zawodowej muszą sobie zasłużyć - zauważa ojciec Józef Augustyn SJ, autor książki "Ojcostwo. Aspekty pedagogiczne i duchowe".
Role mężczyzny i kobiety stały się w pełni wymienne. Jedyną nieredukowalną rolą damską jest urodzenie dziecka i karmienie piersią - podsumowują antropolodzy kultury. Według Andrzeja Ledera, filozofa kultury, kobiety potrafią budować, zarządzać i walczyć. Dziś nie potrzeba już do tego siły fizycznej. W ostatnich latach klientami poradni psychologicznych są głównie mężczyźni, którzy - jak zauważa prof. Zbigniew Lew-Starowicz - nie umieją sobie poradzić z tym, że ich partnerka z sukcesem łączy rolę westalki i głowy rodziny. Powód? Brakuje im wiarygodnych modeli męskości - byli wychowywani głównie przez dominującą lub przewrażliwioną matkę. To ona zastępowała ciągle zapracowanego i nieobecnego ojca. W kontakcie z nią synowie znacznie częściej zamiast szkoły budowania przechodzili szkołę przetrwania.
Najsłabsi tej coraz ostrzejszej konkurencji nie wytrzymują. "Pogrążeni w narkotykach, seksie, kulcie agresywnej siły lub wyalienowanego intelektu. Bardziej wrażliwi izolują się za murami klasztorów, szukają ucieczki w sektach lub nie kończącej się psychoterapii. Alkoholizm i narkomania stały się codziennym zjawiskiem" - pisze Zenon W. Dudek w przedmowie do książki Roberta A. Johnsona "Być mężczyzną we współczesnym świecie". Ojciec Józef Augustyn dodaje: - W sytuacji kryzysu męskiej tożsamości łatwo rodzi się pokusa szukania satysfakcji uczuciowej poza małżeństwem. Jeśli mężczyzna nie ma motywacji duchowych i religijnych, może dać się wciągnąć w podwójne życie emocjonalne i moralne.
- Mój pacjent tłumaczył mi ostatnio: "Robiłem wszystko, by mieć doskonały związek. A ponieważ taki nie jest, korzystam z wszelkich dostępnych uroków życia. To nie jest żaden kryzys, tylko pragmatyzm" - mówi jeden ze stołecznych doradców rodzinnych. Psychoterapeuci alarmują, że sfrustrowani panowie, zwłaszcza młodzi, mają coraz więcej problemów z nawiązywaniem kontaktów z płcią przeciwną, która wykazuje większą niż ich matki i babcie pewność siebie. W pracy błyskotliwi, bezpośredni i szarmanccy, w życiu prywatnym zmieniają się w zablokowanych uczuciowo nieudaczników. - U kobiet nie tolerują niejednoznaczności. Gdy spotkają się z niezrozumieniem, w obawie przed samotnością częściej niż kiedyś uciekają do agencji towarzyskich - mówi Andrzej Kokoszka, psychiatra. Psychologowie zauważają nowe zjawisko: trzydziesto-, czterdziestolatkowie przychodzą do nich z konkretnym pytaniem: "Czy warto żonę zastąpić kochanką?". - Chcieliby też dostawać gwarancję na szczęście - dodaje Zofia Milska-Wrzosińska, psychoterapeuta z Laboratorium Psychoedukacji.
Dlaczego? Bo są niepewni swej wartości i zdominowani przez silne partnerki. Równouprawnienie skruszyło tradycyjny wizerunek mężczyzny tak bardzo, że dziś tylko nieliczne kobiety widzą w nim żywiciela, obrońcę i wojownika. Według najnowszego sondażu ARC Rynek i Opinia, niemal 80 proc. ankietowanych Polek jest zdania, że kobiety powinny pracować i być niezależne finansowo. Dziewięć na dziesięć chce, by mężczyźni wzięli na siebie połowę obowiązków domowych. W USA - jak wynika z najnowszego sondażu nowojorskiego Families and Work Institute - już 3,5 mln Amerykanów pozostaje w domu, by opiekować się dziećmi, a rodzinę utrzymują żony. Co trzecia Amerykanka zarabia więcej od męża. W Wielkiej Bryta-nii powstało nawet zjawisko określane jako househusband, czyli mężczyzna zajmujący się domem. W północnych regionach Anglii to kobiety zapraszają mężczyzn do pubu czy na dyskotekę, bo to one mają pieniądze. Damska inicjatywa nie należy do rzadkości także w Polsce.
Mężczyźni, którzy przeżywają kryzys związany z gwałtowną ekspansją kobiet stają się bardziej agresywni i prymitywni, siłą broniąc wizerunku macho, bądź upodobniają się do pięknej i w ich pojęciu korzystniejszej płci. - Wchodzą w rolę synka i cieszą się, że w końcu znaleźli kogoś, na kogo można zrzucić odpowiedzialność. Inni ostatnio coraz częściej ogłaszają "strajk seksualny", niegdyś zarezerwowany wyłącznie dla kobiet - mówi Zofia MilskaWrzosińska. Kiedyś to on skarżył się, że ona jest ciągle zmęczona. Dziś narzeka, że partnerka ma w łóżku za wysokie wymagania i temperament. "Ból głowy" to jego mała zemsta, a seks to jedna z niewielu dziedzin, w których mężczyzna bywa niezbędny, choć coraz częściej instruowany.
Warren Farrel w swym bestsellerze "Mit męskiej siły" alarmuje, że "kobiety będą teraz wybierać unowocześnione wersje mężczyzn-zabójców, gotowych po trupach iść do pieniędzy". Do takiej sytuacji doprowadzili sami mężczyźni, którzy finanso-wali wyzwolenie kobiet - przekonuje autor. To właśnie dzięki mężowskim funduszom na zakup fachowej literatury i seansom u psychoterapeutów kobiety nauczyły się, jak stawiać swym partnerom coraz wyższe wymagania. Jeśli mężczyźni nie wymyślą czegoś nowego, czeka ich smutny los zbędnej płci - konkluduje Farrel.
Aby tego uniknąć, panowie za wszelką cenę próbują udowodnić swoje bohaterstwo. W rezultacie bardziej szokują niż imponują. W filadelfijskim zoo zginął mężczyzna, który w konfrontacji z lwem chciał sprawdzić swoją męskość. Meksykanin, który postanowił się zabawić w rosyjską ruletkę, zginął po pierwszym strzale, bo do sześciostrzałowego rewolweru włożył pięć kul. To przykłady z publikowanego co roku internetowego spisu najbardziej tragicznych i bezsensownych wypadków śmierci na świecie. Jego autorzy stwierdzają, że to właśnie mężczyźni są najczęstszymi ofiarami najbardziej tragicznych i groteskowych wypadków. Kobiet w tym zestawieniu jak na lekarstwo. W Polsce to wciąż do mężczyzn należą rekordy w przekraczaniu dozwolonej szybkości jazdy (to przyczyna co trzeciego wypadku) i spożyciu alkoholu. W ubiegłym roku w Sokółce zatrzymano "dziwnie" jeżdżący po polu kombajn. Kombajnista miał we krwi 3,53 promila alkoholu.
W USA w obawie przed zanikiem "ducha męskiego" powstają stowarzyszenia obrony wartości męskich. Panowie organizują polowania, długie wyprawy w góry itp. Cel? Stać się szorstkimi (jak na mężczyznę przystało), zdecydowanymi, pewnymi w działaniu przewodnikami kobiet! We Francji, powszechnie uważanej za ojczyznę idealnych kochanków, zaledwie 5 proc. pań uważa przedstawicieli odmiennej płci za "męskich". Panowie masowo zapisują się więc na weekendowe kursy New Warrior, by obudzić w sobie "ducha dawnych wojowników“ - donosi "L’Express". Letnim przebojem w USA są koszulki z napisem: "Nie lubię wykształconych babsztyli".
Z drugiej strony, lawinowo rośnie liczba mężczyzn, którzy dbają o ciało tak, jak zwykły to robić kobiety. W Polsce 30 proc. klientów kosmetyczek to mężczyźni. Zamykają rozszerzone naczynka, odświeżają cerę poprzez masaże, depilują zbędne owłosienie. - Wizytę traktują bardzo poważnie. Niezmiernie rzadko zdarza się, że ją odwołują, prawie nigdy się nie spóźniają. Zadają mnóstwo pytań. Zawsze chcą wiedzieć, co w danej chwili kładzie się im na twarz - mówi Zuzanna Scieszka, kosmetyczka z salonu Guerlaina. Podobnie jest w Wielkiej Brytanii, gdzie panowie stanowią 40 proc. klientów gabinetów kosmetycznych. Rekord należy jednak do Włochów. Głównym problemem ponad połowy z nich są kurze łapki, łysina i obwisły brzuch. Na brak klientów nie mogą narzekać chirurdzy plastyczni. W USA w ciągu ostatnich trzech lat aż o 200 proc. wzrosła liczba mężczyzn poddających się likwidacji zmarszczek czy zmniejszaniu biustu, niepożądanej pozostałości po kuracjach odchudzających.
Okazuje się, że kult ciała lansowany przez magazyny kobiece trafia też do mężczyzn. Według SMG/KRC, mężczyźni stanowią ponad 22 proc. czytelników takich pism, jak "Elle", "Cosmopolitan" czy "Claudia". To tendencja ogólnoświatowa. Niezależnie od narodowości panowie są nabywcami co czwartej farby do włosów. Jeśli utrzyma się obecna dynamika wzrostu obrotów na rynku kosmetyków dla panów, to w 2005 r. mężczyźni kupią więcej perfum i pomad niż kobiety - przekonuje włoskie Stowarzyszenie Sprzedawców Kosmetyków.
Męskość potrzebuje nowej definicji. Według najnowszych wskazówek pism kobiecych, współczesny mężczyzna musi być wszystkim naraz: dobrym partnerem, ojcem i człowiekiem sukcesu. Nie może być biedakiem, ale źle są dziś widziani również materialiści. Musi być czuły, delikatny, ale też silny i zdecydowany. Musi mieć klasę i ładne muskuły. Nie może być łysy, bo od czego są przeszczepy.
I nie ma mowy o impotencji, skoro wynaleziono viagrę. W oczach kobiet mężczyzna za szybko przeszedł drogę od wojownika przez partnera do fajtłapy. Może mężczyźni są męscy, tylko kobiety nie potrafią już tego zauważyć? 


Okładka tygodnika WPROST: 30/2000
Więcej możesz przeczytać w 30/2000 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 1
  • andordrakon@o2.pl IP
    Współczuję wam, drogie Panie, że tyle bezsensownego jadu macie na językach i zebrałyście powierzchowne, niezbyt dokładne informacje, niedopowiedzenia i przeczenia samym sobie, by napisać o tym jacy to mężczyźni są fajtłapami i nieudacznikami.

    Nie wiem czemu przytoczony został fragment \"Mitu męskiej siły\", gdy najwyraźniej patrząc na tekst nikt tej książki nie przeczytał, a już na pewno nie słyszał wywiadu na temat tej książki, gdzie autor mówi o tym w jaki sposób to mężczyźni są dyskryminowani.

    Odniosę się do kilku argumentów. Losowo wybranych z tego jakże fascynującego tekstu.

    \"W Polsce 30 proc. klientów kosmetyczek to mężczyźni.\"

    W związku z tym 70 proc. klientów kosmetyczek to kobiety. Coś z tego wynika? Następnie po zjadliwych komentarzach na temat tego jak mężczyźni dbają o siebie.. sugerując, że to objaw słabości czy nadrabiania czegoś innego czytam:

    \"Męskość potrzebuje nowej definicji. Według najnowszych wskazówek pism kobiecych, współczesny mężczyzna musi być wszystkim naraz: dobrym partnerem, ojcem i człowiekiem sukcesu. Nie może być biedakiem, ale źle są dziś widziani również materialiści. Musi być czuły, delikatny, ale też silny i zdecydowany. Musi mieć klasę i ładne muskuły. Nie może być łysy, bo od czego są przeszczepy.\"

    No tak, więc przeszczepy włosów są czymś pożądanym, a farbowanie włosów...

    \"Niezależnie od narodowości panowie są nabywcami co czwartej farby do włosów.\"

    jest godne potępienia. Nawet panie pewnie nie zauważyły paradoksu w tym. A mówiąc o paradoksach:

    \"Musi być czuły, delikatny, ale też silny i zdecydowany.\"

    To niech paniom otworze oczy: mężczyzna albo jest silny i zdecydowany albo czuły i delikatny. Na ogół bardzo, bardzo rzadko jest jakaś forma pośrednia. Podejrzewam duże braki w doświadczeniu pań z płcią przeciwną, bo mnóstwo kobiet stwierdza po związaniu życia z udanym biznesmenem, że ten biznesmen nie może poświęcać im tyle uwagi i uczucia, bo nie może uczuciami zajmować sobie głowy. Tak też bardzo czuły i wrażliwy facet nie jest kimś zdecydowanym. Jeśli chcą Panie robota spełniającego wszystkie zachcianki to proszę czekać w nadziei na dalszy rozwój cybernetyki.

    \" W USA - jak wynika z najnowszego sondażu nowojorskiego Families and Work Institute - już 3,5 mln Amerykanów pozostaje w domu, by opiekować się dziećmi, a rodzinę utrzymują żony.\"

    USA zamieszkuje 300 mln ludzi. Z tego prosty wniosek, że i tak ogromna większość rodzin składa się z pracującego mężczyzny i pozostającej w pracy kobiety lub dwóch pracujących partnerów.

    Mogą panie mówić o różnych przypadkach gdzie to kobieta zarabia więcej, owszem takie przypadki są, ale mówiąc o Ameryce, średnio mężczyźni zarabiają więcej. Dlaczego? Pewnie odpowiedź leży w dyskryminacji kobiet? Otóż nie, mężczyźni pracują więcej godzin w tych samych pracach, biorą częściej prace, które wiążą się z ryzykiem zdrowia lub życia, dojeżdżaniem i ograniczonymi kontaktami z ludźmi, bo czują potrzebę utrzymywać swoje drogie kobiety, które w podzięce plują na nich jadem jak w tym artykule lub w odpowiedzi na to, że ich facet pracuje długie godziny mówią, że nie poświęcają im dosyć uwagi.

    \"Jeśli mężczyzna nie ma motywacji duchowych i religijnych, może dać się wciągnąć w podwójne życie emocjonalne i moralne.\"

    Cytat duchownego.. no, jednego z tych, który \"chowa się w klasztorze\" wg definicji pań. Jakże sprzeczny ze statystykami, które mówią, że ateiści rzadziej się rozwodzą. Nie uważam też, żeby motywacje religijne czyniły z kogoś silnego faceta, raczej zastraszonego swoimi decyzjami z punktu widzenia moralnego bigota. Takiego właśnie co trzeba \"instruować\" jeśli chodzi o sprawy seksualne, jak to panie określiły.

    \"W ostatnich latach klientami poradni psychologicznych są głównie mężczyźni, którzy - jak zauważa prof. Zbigniew Lew-Starowicz - nie umieją sobie poradzić z tym, że ich partnerka z sukcesem łączy rolę westalki i głowy rodziny.\"

    Co w całym tym obrazie umyka to fakt, że tak naprawdę kobiety na ogół są paniami swego domu, a mężczyźni więcej spędzają na zarabianiu na ten dom. Co ciekawe, mężczyźni statystycznie więcej zarabiają w Stanach, ale również statystycznie więcej pieniędzy wydają kobiety. Wystarczy ożenić się z bogatym mężczyzną i życie spełnione, prawda?

    \"To ona zastępowała ciągle zapracowanego i nieobecnego ojca. W kontakcie z nią synowie znacznie częściej zamiast szkoły budowania przechodzili szkołę przetrwania.\"

    Tak.. dokładnie, zapracowanego i nieobecnego, który wysilał się, by zarobić na rodzinę, który harował, by w domu było co jeść, a teraz poprzez \"feminizację\" społeczeństwa prawdopodobnie nie może oczekiwać, że dostanie obiad w domu po ciężkim dniu pracy.

    A co do \"szkoły przetrwania\".. widziałem już kobiety, które dbały tak o dzieci, że głównie zajmowały się ich podstawowymi potrzebami - nakarmić, napoić, położyć spać. I oto jakie trudy mają niektóre matki, kiedy to tego żałosnego fajtłapy ojca nie ma w domu, który więcej zarabia, bo bierze nadgodziny.

    No i który potem przeczyta taki artykuł, gdzie zostaje doszczętnie opluty i wreszcie wszystko w nim pęknie i nie będzie miał nawet prawa do psychologa, bo to oznaka słabości.

    A mnie \"feminizacja\" życia nie tyka i traktuję mężczyzn i kobiety, tak jak teoretycznie feministki chciałyby. A poprzez taką pogardę i żadnego najmniejszego nawet pozytywnego słowa o mężczyznach, nie zasługujecie panie na żaden porządny okaz, który byłby jednocześnie \"stanowczy i czuły\". Gdyby był stanowczy to by wam wybił z głowy takie nastawienie, przypominające przemyślenia rozwydrzonych nastolatek.Nie - nie siłą ani agresją tylko byciem mężczyzną właśnie.

    Być może nie spotkałyście panie takiego jeszcze w swoim życiu. Druga opcja - nie zasługujecie na takiego. Trzecia - zniechęciłyście takiego na samym początku znajomości.