Gabryel na prezydenta

Gabryel na prezydenta

Dodano: 
Jako najnowszy, niedawno zgłoszony kandydat na prezydenta RP obiecuję Państwu więcej niż Aleksander Kwaśniewski, Jarosław Kalinowski, Marian Krzaklewski, Andrzej Lepper, Piotr Ikonowicz, Dariusz Grabowski, Janusz Korwin-Mikke i Tadeusz Wilecki razem wzięci (vide "Kampania iluzji"). Byłym pracownikom PGR-ów obiecuję dwa razy wyższe renty od rent Kwaśniewskiego; renty wypłacane nie tylko dożywotnio, ale także pośmiertnie (z możliwością przekierowania ich w razie potrzeby nawet na krewnych z miasta). Natomiast przedsiębiorcom z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych, Polskiej Rady Biznesu i Business Centre Club obiecuję solennie wprowadzenie już w połowie lutego 2001 r. podatku liniowego ze stawką "0", a więc de facto likwidację podatków od dochodów (PIT i CIT) oraz znaczne obniżenie podatków pośrednich i opłat na ZUS. Liberałom obiecuję całkowitą liberalizację, a rewolucjonistom - tak gwałtowną i krwawą rewolucję antykapitalistyczną, że Ikonowicz nawet wyobrazić jej sobie nie potrafi.
Ale to dopiero początek. Rolnikom obiecuję skup wszystkich wyprodukowanych przez nich zbóż, buraków, ziemniaków, warchlaków i ptaków po zaproponowanych przez nich cenach oraz w dogodnych dla nich miejscach i terminach. Małżeństwom młodym obiecuję na wiosnę mieszkania trzy razy większe niż Kwaśniewski, a małżeństwom starym - wakacje w ciepłych krajach na jesień. Małżeństwom w średnim wieku obiecuję domki jeszcze tańsze od domków Wileckiego, za to też stawiane na darmowej ziemi z Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa. Mieszkańcom małych miast obiecuję kryte baseny, a mieszkańcom wsi - wszystko, czego dusza zapragnie. Właścicielom samochodów obiecuję znaczną obniżkę cen benzyny, a właścicielom akcji Polskiego Koncernu Naftowego Orlen - błyskawiczną zwyżkę cen ich akcji. Internautom obiecuję darmowy dostęp do Internetu, a kosmonautom - bezpłatne loty na Marsa oraz Snickersa. Właścicielom małych sklepów obiecuję zamknięcie wszystkich supermarketów w promieniu 10 tys. kilometrów albo przekształcenie ich w kioski z gazetami, natomiast klientom supermarketów - przekształcenie całej Polski, Czech i Litwy w jeden wielki intermarket.
Ale i na tym nie koniec, albowiem w zależności od potrzeby obiecuję śnieg w lipcu, upały w styczniu i gruszki na wierzbie (albo odwrotnie). Euroentuzjastom obiecuję szybki marsz do Unii Europejskiej, a eurosceptykom - że nawet szybko maszerując, nigdy tam nie dojdziemy. Narodowcom ślubuję pięć razy bardziej uroczyście od Łopuszańskiego i Grabowskiego, że Naród Polski po wsze czasy pozostanie Narodem Polskim z Polski i dla Polski, tak mi dopomóż Bóg!
Gejom obiecuję prawo do wielokrotnego zawierania małżeństw, poligamii i adopcji, a chadekom - szybkie wprowadzenie w III RP rządów katechizmu. Ba, nawet dla zwolenników uwłaszczenia a'la Krzaklewski mam konkurencyjną propozycję: Polskie Uwłaszczenie Totalne (PUT); jak się komuś urodzonemu w PRL spodoba coś w byłej NRD, nad Tamizą, w Kraju Basków, w Wielkim Kanionie lub - dajmy na to - w Luwrze czy Luksorze, niech to bierze i czym prędzej przywozi do Polski, a już ja się resztą zajmę i natychmiast poszkodowanego przez komunizm obywatela - w majestacie Rzeczypospolitej - na tym uwłaszczę.
Sami zatem Państwo widzicie, że nawet Andrzej Lepper, Piotr Ikonowicz i Jarosław Kalinowski wypadają przy mnie śmiertelnie blado. Każdą ich obietnicę bez zmrużenia oka przebijam dwa razy i jeszcze dokładam po sto milionów nowych złotych. Nadto w przeciwieństwie do nich nie uchylam się od składania obietnic indywidualnych; prośby o nie (wszystkie załatwiam pozytywnie w ciągu 24 godzin) proszę kierować pod adresem: p.gabryel@wprost.pl.
A gdyby się pojawił zarzut, że na prawo i lewo szastam obietnicami bez pokrycia, to zawsze mogę poprosić Lecha Nikolskiego, posła SLD i członka sztabu wyborczego obecnego prezydenta, by powtórzył to, co tak dobitnie powiedział na łamach "Gazety Wyborczej" po przyobiecaniu przez Kwaśniewskiego rent byłym pracownikom PGR-ów: "Prezydent może tylko popierać jakieś rozwiązania, za czymś się opowiadać, a nie liczyć, ile to będzie kosztowało. Jeśli prezydent mówi, że jakieś rozwiązanie jest jego zdaniem korzystne, to znaczy, że nie będzie się sprzeciwiał jego wprowadzeniu".
A zatem, Panowie Kandydaci na Kandydatów, który mnie przebije w przyszłym albo jeszcze w tym tygodniu? Bo przecież nie będziemy sobie zawracali głowy takimi bredniami jak ta sformułowana ongiś przez Abrahama Lincolna: "Można nabierać cały świat jakiś czas i kilka osób cały czas, ale nie można nabierać wszystkich ciągle".
Okładka tygodnika WPROST: 30/2000
Więcej możesz przeczytać w 30/2000 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0