Środowisko rakotwórcze

Środowisko rakotwórcze

Dodano:   /  Zmieniono: 
Jak nie zachorować na zapisany w naszych genach nowotwór
Główną przyczyną zachorowań na nowotwory nie jest dziedziczne obciążenie, lecz środowisko, styl życia i chemiczne zanieczyszczenia - stwierdzili naukowcy z Karolinska Institut w Sztokholmie w "New England Journal of Medicine" po przebadaniu prawie 45 tys. par bliźniaków jednojajowych, wyposażonych w takie same geny.
Spór o to, co jest główną przyczyną powstawania nowotworów, trwa od lat. Dzięki badaniom epidemiologicznym specjaliści ustalili, że mieszkańcy różnych regionów świata chorują na określone rodzaje raka. Na przykład ludzie żyjący w uprzemysłowionych regionach Azji niezmiernie rzadko zapadają na nowotwór piersi i okrężnicy. Japończycy natomiast najczęściej chorują na raka żołądka. Okazało się jednak, że po przeprowadzce do USA zaczynają cierpieć na te same nowotwory co Amerykanie. A zatem to prawdopodobnie nie geny odgrywają główną rolę w powstawaniu raka.
Aby potwierdzić tę tezę, uczeni pod kierunkiem prof. Paula Lichtensteina z Karolinska Institut w Sztokholmie przebadali prawie 45 tys. par bliźniaków ze Szwecji, Danii i Finlandii. "Udało nam się udowodnić, że w wypadku nowotworów czynniki środowiskowe są dużo ważniejsze niż geny. Wniosków z naszych doświadczeń nie wolno lekceważyć, zwłaszcza że niemal wszyscy są pewni, iż wszelkie problemy zdrowotne będzie można wkrótce rozwiązać dzięki badaniom genetycznym i rozszyfrowaniu genomu człowieka" - powiedział prof. Lichtenstein w "Herald Tribune".
Naukowcy ustalili, że niektóre nowotwory wywoływane przede wszystkim przez czynniki genetyczne (rak gruczołu krokowego w 42 proc., a piersi w 27 proc.). Nie oznacza to jednak, że nosiciele zmutowanych genów zachorują. Wszystko zależy od tego, gdzie będą mieszkać i jak żyć. Jeśli brat lub matka są chorzy na raka, nie załamuj się - to nie jest wyrok na ciebie. To tylko znak, że powinieneś bardziej na siebie uważać, poddać się badaniom przesiewowym, zmienić styl życia - uspokajają onkolodzy. Przypominają także, że jeśli nowotwór zostanie wykryty we wczesnych stadiach rozwoju, istnieje ogromna szansa na całkowite jego wyleczenie. Robert Hoover z amerykańskiego National Cancer Institute uważa, że nawet bliźniak jednojajowy ma 90 proc. szansy na uniknięcie zachorowania na raka, na który zapadło rodzeństwo. "Jest to najważniejsza informacja dla tych, którym udzielił się 'genowy' fatalizm, i dla tych, którzy czują się naznaczeni tą chorobą" - dodaje prof. Hoover.
Niektóre geny, do tej pory uważane za odpowiedzialne za powstawanie określonych nowotworów, odgrywają mniejszą rolę w tym procesie. Może to oznaczać, że rak wywoływany jest przez wiele genów. "Jeśli chcemy, aby nasze dziecko było zdrowe, nie powinniśmy szukać partnera wolnego od zmutowanych genów, lecz kontrolować środowisko i nasz styl życia" - przekonuje Devra Lee Davis, onkolog z Carnegie Mellon University w Pittsburghu. Innego zdania są genetycy. Francis Collins, szef National Human Genome Research Institute, przypomina, że za wszystkie nowotwory w ostateczności odpowiedzialne są geny - odziedziczone lub zmutowane.
Badający historie życia i choroby bliźniaków ze Szwecji, Danii i Finlandii naukowcy nie ustalili jednak, który czynnik środowiskowy odgrywa najważniejszą rolę w powstawaniu raka. Wiadomo tylko, że głównymi winowajcami są papierosy, niewłaściwa dieta, brak ruchu, promieniowanie radioaktywne i zanieczyszczenie środowiska. Na razie specjaliści nie mają wątpliwości co do jednej zależności: nowotwory płuc są w ogromnym stopniu spowodowane paleniem papierosów, i to zarówno biernym, jak i czynnym. Centrum Onkologii szacuje, że w Polsce na początku lat 90. była to przyczyna choroby ponad połowy mężczyzn w średnim wieku. - Na nowotwór płuc zapada rocznie niemal 16 tys. Polaków i 4 tys. Polek. Zagrożeni są jednak nie tylko palacze, lecz także osoby stykające się z azbestem. Uczeni amerykańscy udowodnili też, że ryzyko zachorowania wzrasta wielokrotnie, jeżeli na osobę oddziałują jednocześnie oba te czynniki - mówi dr Krzysztof Przewoźniak z Centrum Onkologii w Warszawie.
Już kilkanaście lat temu azbest uznany został za jedną z najbardziej rakotwórczych substancji. Jego włókna dostają się do organizmu drogą oddechową. Powodują nie tylko raka płuc, lecz także opłucnej, krtani oraz przewodu pokarmowego. Choroba daje znać o sobie po dwudziestu, trzydziestu latach od zetknięcia się z tym związkiem. Zazwyczaj jest nieuleczalna. W krajach Unii Europejskiej i Stanach Zjednoczonych od wielu lat obowiązuje zakaz stosowania azbestu. W Polsce przepisy zabraniające jego produkcji i sprzedaży po wielkich bojach weszły w życie dopiero w ubiegłym roku. Do końca 1998 r. można było bez ograniczeń handlować eternitem z azbestem. Chroniono w ten sposób rynek pracy.
W Europie Zachodniej zrywane są tynki i ocieplenia, wymieniane rury i izolacje. Prowadzona jest też szczegółowa inwentaryzacja budynków i miejsc, w których materiał ten mógł być stosowany. Na składowiskach odpady azbestowe są zalewane cementem i zakopywane. W Polsce nikt nawet nie wie, w których budynkach wykorzystano ten surowiec. Nie ma także specjalnych ekip remontowych ani dobrze zabezpieczonych miejsc na odpady. Składowanie w workach umożliwia przedostawanie się szkodliwych włókien do środowiska.
Liberalne przepisy dotyczą również oceny jakości wody. W Polsce tylko 44 substancje chemiczne i biologiczne występujące w niej uznawane są za rakotwórcze. Światowa Organizacja Zdrowia zaś zaleca analizowanie 150 związków. Niektóre zachodnie laboratoria badają 300 składników wpływających na jakość wody pitnej. - Nie sprawdzamy na przykład obecności takich substancji rakotwórczych, jak chlorek winylu, który może się dostać do wody z uszkodzonych rur PCV, wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne, bromiany - ostrzega dr Zbigniew Hałat z Medycznego Centrum Konsumenta. Stężenie niektórych z tych związków w wodzie kilkakrotnie przekracza normy obowiązujące w Unii Europejskiej i opracowane przez WHO.
Prof. Brunon Zemła z Instytutu Onkologii z Gliwicach zwraca uwagę na zależność między liczbą zachorowań Ślązaków na nowotwory żołądka a wieloletnim korzystaniem z wody (czerpanej z wodociągów lokalnych i studni przydomowych) skażonej związkami azotu. - Niedawno okazało się, że nawet stosowanie chloru do jej dezynfekcji nie jest całkowicie bezpieczne - mówi prof. Roman Knapek z Instytutu Medycyny Pracy i Zdrowia Środowiskowego w Sosnowcu. W wyniku reakcji chemicznych chloru z substancjami znajdującymi się w wodzie powstają związki chloropochodne. Niektóre z nich być może są rakotwórcze.
Do najgroźniejszych czynników kancerogennych zaliczane są też dioksyny. Nasze przepisy nie zobowiązują jednak służb sanitarnych do ustalania ich obecności w pożywieniu. Tymczasem z analiz przeprowadzonych na zamówienie polskich eksporterów żywności przez Zakład Chemii Analitycznej Politechniki Krakowskiej wynika, że ich stężenie w niektórych gatunkach ryb słodkowodnych i morskich oraz składnikach pasz przekracza europejskie normy.
Lista rakotwórczych związków chemicznych z roku na rok się wydłuża. Ostatnio trafiła na nią marihuana. Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles zaobserwowali, że narkotyk ten ma silniejsze działanie kancerogenne niż papierosy. Jeden ze składników marihuany powoduje wzrost guza poprzez osłabianie układu immunologicznego, a występujące w niej substancje smoliste wywołują raka płuc.
W Polsce oficjalnie mówi się o ponad 40 substancjach chemicznych i mieszaninach rakotwórczych (szczegółowy wykaz tych związków zawiera załącznik do rozporządzenia ministra zdrowia z 1996 r.). Amerykańscy eksperci uważają, że jest ich o wiele więcej. Zagrożenie zachorowania na nowotwór znacznie wzrasta, gdy żyjemy w środowisku skażonym kilkoma takimi substancjami. 


Więcej możesz przeczytać w 31/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0