Słoń (i osioł) a sprawa polska

Słoń (i osioł) a sprawa polska

W Ameryce trwa narodowy rachunek sumienia. Po zamachu na kongresmenkę Gabrielle Giffords z Tucson w Arizonie każdy czuje się trochę odpowiedzialny. Poza tymi, którzy naprawdę są odpowiedzialni.
Giffords żyje, choć kula przebiła jej na wylot czaszkę. 22-letni Jared Loughner zdołał zabić doradcę kongresmenki, sędziego federalnego, dziewięcioletnią Christinę Taylor Green – jedną z bohaterek książki „Twarze nadziei" o dzieciach urodzonych 11 września 2001 r. – i troje staruszków dobiegających osiemdziesiątki. Ranił 14 uczestników wiecu.

Baza i nadbudowa

Masakra skłoniła amerykańskich polityków do refleksji nad własną konfrontacyjną retoryką. I prawica, i lewica bije się w piersi, obiecując poprawę. Nowy republikański przewodniczący Izby Reprezentantów John Boehner stwierdził, że zamach na jednego członka Kongresu jest zamachem na wszystkich, odwołał jątrzącą debatę nad uchyleniem ustawy o  reformie zdrowotnej i wezwał do porozumienia ponad podziałami.

Prezydent Obama zrezygnował z udziału w nowojorskim wiecu, pojechał na pogrzeb ofiar i wyraził żal, że zrobił zbyt mało, by ucywilizować publiczną debatę, w chwili gdy naród jest głęboko podzielony. Ale o tonie debaty nie decydują prezydent ani szef izby niższej. Decydują o niej polityczni aktywiści i media. A generalnie od lat jest tak, że ci pierwsi leją oliwę do ognia, by zmobilizować najbardziej radykalnych, a tym samym skorych do głosowania zwolenników swojej partii – tak zwaną wyborczą bazę. Media zaś podchwytują co bardziej bulwersujące wypowiedzi, bo  polityka najlepiej sprzedaje się jako zmagania współczesnych gladiatorów. Im mniej czyste, tym większa oglądalność.

Przyczyny zaostrzania się walki politycznej są zbyt złożone, by można ją było złagodzić jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Dynamiki nieustającego konfliktu nie zmienił ani zamach w Oklahoma City z 1995 r., ani zamach z 11 września 2001 r. Tak jak w Polsce temperatury politycznego sporu nie obniżyła śmierć papieża czy katastrofa pod  Smoleńskiem. Oczywiście polska i amerykańska kultura polityczna znacznie się od siebie różnią. Dlatego w USA prezydent i lider opozycji nawołują do pojednania, zamiast wzajemnie się oskarżać. Ale radykalni komentatorzy i szeregowi działacze partyjni nadal judzą. Dlaczego judzą? Dlaczego amerykańska polityka robi się coraz bardziej brutalna? Zamach na kongresmenkę Giffords przypomniał, że Ameryka B – kraina tabloidów i talk-show, przyczep kempingowych, postindustrialnych ruin i  rdzewiejących dodge’ów – stanowi również wylęgarnię paranoicznych lumpenproletariackich fanatyków

Kupą, mości panowie!

Powodów jest wiele, ale można postawić tezę, że największym problemem jest podział sceny politycznej równo na pół. Nie ma wielobarwnej mozaiki, tylko dwie zwaśnione hordy. Do podobnej sytuacji doszło w  Polsce. Po 1989 r. mieliśmy kilkadziesiąt formacji politycznych. Minęło 20 lat i słabsi odpadli z gry lub przyłączyli się do silniejszych, powstał system de facto dwupartyjny plus przystawki.

W USA szczerzą na  siebie kły: republikanie – zhomogenizowana prawica, pod której szyldem można znaleźć zarówno faszystów, jak i leseferystów, oraz demokraci –  równie shomogenizowana lewica jednocząca między innymi anarchosyndykalistów z socjaldemokratami. W Polsce sytuacja jest nieco bardziej złożona, bo zamiast różnic gospodarczych na czoło wysuwają się różnice kulturowe, społeczne, a przede wszystkim symboliczne. Mamy zatem liberalno-prawicową PO oraz konserwatywno-prawicowe PiS.

I w Warszawie, i w Waszyngtonie dwie główne siły mają praktycznie monopol na wyborcze zwycięstwa, żadne koalicje mniejszych ugrupowań nie mogą im zagrozić. Mechanizm i tu, i tam jest podobny. Prawica wie, że jeśli nie wygra w  najbliższym cyklu wyborczym, da radę w następnym, a już na pewno za  trzecim podejściem. I to samo wie lewica. Dążenie do pluralizacji życia politycznego byłoby w takiej sytuacji samobójczą głupotą.

Podział „my i  oni" gwarantuje, że prędzej czy później nasze będzie na wierzchu, więc po co dopuszczać do zabawy jeszcze tych, tamtych czy owych. Analogie są szczególnie wyraźne dla Polaka mieszkającego w USA, choć przypuszczalnie Francuz czy Włoch powiedzieliby, że podobnie dzieje się u nich.

Dwie przeciwstawne siły polityczne muszą mieć przeciwstawną klientelę. Wykorzystują więc naturalne podziały na bogatych i biednych, zadowolonych i sfrustrowanych, tych, co mają, i tych, którzy chcieliby mieć. Partie muszą uwypuklać różnice, szukać punktów spornych, prowokować konflikty. Utrzymywać w gotowości starych zwolenników i kaptować nowych.

Wyborcy zadowoleni z życia, widząc, że na szczytach władzy wymieniają się tylko dwie konfiguracje działaczy, tracą zainteresowanie polityką. Po co iść na wybory, skoro zawsze wygrywają albo jedni, albo drudzy, a  prawdziwej zmiany i tak nie będzie? Na placu boju zostają grupy interesów i frustraci. A to z kolei zmusza polityków do zaostrzania retoryki.

W USA podczas wyborów prezydenckich do urn idzie 50-55 proc. obywateli. Na wybory kongresowe środka prezydenckiej kadencji chodzi 35-37 proc. Ponieważ kandydaci wygrywają z reguły minimalną liczbą głosów, o tym, kto zostaje prezydentem, decyduje jedna czwarta dorosłych mieszkańców, a o tym, kto zasiada w Kongresie – jedna szósta. W Polsce jest mniej więcej tak samo. A politycy potrafią liczyć. Stąd awantury o  krzyż na Krakowskim Przedmieściu u nas i meczet w Strefie Zero w  Ameryce. Wpisy Sary Palin na Twitterze typu „Nie poddawaj się. Ładuj broń" i świński ryj Janusza Palikota. Teorie spiskowe na temat nieamerykańskiego pochodzenia Obamy i zaangażowania rządu w zamachy z 11 września oraz niepolskiego pochodzenia Tuska i udziału rządu w  katastrofie smoleńskiej. Stąd antysemityzm Tadeusza Rydzyka i  antyimigrancka paranoja Lou Dobbsa.

Głosuje „baza" – najbardziej radykalny odłam elektoratu – więc trzeba mówić językiem bazy, a  przynajmniej puszczać do niej oko. Spore znaczenie ma również psychologia: kiedy jest tylko jeden i wciąż ten sam przeciwnik, demonizujemy go coraz bardziej, aż staje się wrogiem totalnym. Wiedzą o  tym nawet kibole.

Telewizja pokazała...

Polaryzacja sceny politycznej nie tyle odzwierciedla podziały społeczne, ile raczej stanowi ich karykaturę. Sondaże wskazują, że przeciętny wyborca najchętniej wymieniłby całą klasę rządzącą, a nieustające spory polityków tylko pogłębiają tę niechęć. Tymczasem narastanie konfliktu to  nie tylko efekt dostosowania retoryki do oczekiwań najbardziej radykalnej klienteli, lecz również nie do końca uświadomionych oczekiwań całego elektoratu.

Gdyby ludzie nie chcieli oglądać polityki jako zadymy, media prezentowałyby wyważone dyskusje i mądre analizy. Najlepiej sprzedają się jednak agresja, chamstwo, nienawiść. Powstaje błędne koło: z jednej strony politycy zaostrzają retorykę, by  mobilizować zideologizowaną bazę, z drugiej media wyłapują tylko najbardziej jątrzące wypowiedzi.

Nie da się ukryć, że główną rolę w  zaognianiu debaty gra prawica. Liberałowie są po prostu... bardziej liberalni. Nie lubią dyscypliny, maszerowania równym krokiem, jedynie słusznych poglądów. Można rzec, że obie partie mają kompleks ojca, tyle że lewica go podświadomie nienawidzi i buntuje się przeciw niemu, prawica – kocha i wielbi jako nieomylnego wodza. W rezultacie w Ameryce prawica, oskarżając media głównego nurtu o „liberalne odchylenie", powołała do życia środki przekazu, które z rzetelnym dziennikarstwem nie  mają wiele wspólnego.

Centralą republikańskiej machiny medialnej jest telewizja Fox News, która wyznacza tropy i podrzuca tematy innym konserwatywnym środkom przekazu, jak dzienniki „The Washington Times" i  „The New York Post”, czy dziennikarzom, jak Rush Limbaugh – król prawicowych komentatorów radiowych, którego show nadaje 590 stacji radiowych na terenie USA. Kanał ściśle też współpracuje z prawicowymi think tankami oraz grupami nacisku i organizuje bądź wspomaga akcje polityczne. Od operacji „Chaos”, która miała uniemożliwić demokratom wyłonienie prezydenckiego kandydata w 2008 r., przez zloty ruchu herbacianego – obecnie dzięki pomocy Fox News przodującej frakcji Partii Republikańskiej, aż do wiecu prezentera Glenna Becka pod hasłem „Zwrócić Ameryce honor”.

Pomijając różnicę profesjonalizmu i kultury politycznej, Fox można porównać do Radia Maryja, wokół którego skupiają się: „Nasz Dziennik", „Gazeta Polska”, część publicystów „Rzeczpospolitej” czy  byłych dziennikarzy TVP 1.

Gdyby telewizja Fox naprawdę poszerzyła spektrum cywilizowanej debaty publicznej, wypadałoby tylko pogratulować. Niestety, jest politycznym tabloidem, który pozornie broni pryncypiów moralnych i wyższych wartości, a w gruncie rzeczy gra na najniższych instynktach. Co gorsza, zaraża radykalizmem inne media informacyjne. Jako odpowiedź na jej prawicowe zacietrzewienie powstała sieć MSNBC tak samo pełna wrzasku i furii, tyle że liberalno-lewicowej.

Nawet centrowa CNN w obliczu spadku oglądalności stała się bardziej drapieżna, odeszła od dawnych standardów obiektywizmu. Przez pięć lat pozwalała Lou Dobbsowi snuć w porze największej oglądalności paranoiczne rozważania o  konieczności wypowiedzenia wojny nielegalnym imigrantom niszczącym kraj jak plaga robactwa. Popołudnia oddała głupawemu Rickowi Sanchezowi, który ostatecznie wyleciał, bo stwierdził w radiowym wywiadzie, że jest szykanowany ze względu na kubańskie pochodzenie przez Żydów rządzących siecią. Widzowie lubią zdecydowane opinie i ostre dyskusje, ale obecna eskalacja agresji doprowadzi w końcu do tego, że prezenterzy, komentatorzy, eksperci oraz stali goście pozarzynają się przed kamerami.

Kto sieje wiatr...

Czy ta permanentna wojna polityczna miała wpływ na stan ducha Jareda Loughnera? Czy sytuacja na polskiej scenie politycznej popchnęła do  zabójstwa byłego taksówkarza z Częstochowy Ryszarda C.? Zamach na  kongresmenkę Giffords przypomniał, że Ameryka B – kraina tabloidów i  talk- -show, przyczep kempingowych, postindustrialnych ruin i  rdzewiejących dodge’ów – stanowi również wylęgarnię paranoicznych lumpenproletariackich fanatyków gotowych do popełniania w imię chorych ideologii czynów tyleż wstrząsających, ile absurdalnych.

W sercu kraju renesans przeżywa Ku-Klux-Klan, kwitnie ruch neofaszystowski oraz  rosną w siłę tak zwane milicje obywatelskie – paramilitarne organizacje „prawdziwych Amerykanów" stawiające sobie za cel uwolnienie ludności spod kontroli rządu federalnego. Do milicji obywatelskiej należał Timothy McVeigh, który podłożył bombę pod siedzibę władz federalnych w  Oklahoma City. „Milicjanci” zasilili w dużej mierze Partię Herbacianą.

Zarówno Loughner, jak i polski taksówkarz to osoby niezrównoważone psychicznie, ale właśnie takie ze śmiertelną powagą traktują spory, na  które człowiek zdrowy reaguje śmiechem czy wzruszeniem ramion. Świat wydaje im się zły, obcy i wrogi, a propagandziści obu stron wskazują, czyja to wina. Ludzi, którzy nie potrafią kochać, uczą nienawiści. Prawica od dawna głosi, że przyczyną wszelkich nieszczęść jest słoniowacizna biurokratycznej, wszechpotężnej administracji, a w  przerwach między atakami na rząd walczy o interesy Narodowego Stowarzyszenia Strzeleckiego – lobby posiadaczy i producentów broni palnej.

Kto sieje wiatr, zbiera burzę. Prawicowi gospodarze audycji radiowych, prezenterzy Fox News, „wściekli" komentatorzy prasowi ponoszą winę za  zbrodnię Loughnera w nie mniejszym stopniu niż on sam. Właściciele mediów, które z publicznej debaty zrobiły cyrk, liczą kasę, zasłaniając się wolnością słowa. Ważyć słów po prostu się nie opłaca.

A przecież nie  zawsze tak było. Kiedy generał Dwight Eisenhower „zaprzyjaźnił się" ze  swoją adiutantką Kay Summersby, od plotek trząsł się cały Waszyngton. Ike milczał, nie komentując tego, co mówią ludzie, nawet w gronie najbliższych mu osób. I równie dyskretnie zachowywali się dziennikarze. Gdyby na początku lat 40. w mediach panowały dzisiejsze obyczaje, pytlowanie komentatorów i trzask migawek zagłuszyłyby huk wystrzałów. Generał ukrył prawdę przed narodem! Czy oszust ma prawo decydować o  losach państwa? – pytaliby domorośli moraliści. Okręty desantowe płynące do Normandii zatonęłyby pod ciężarem telewizyjnych kamer.

Agresja rodzi agresję. Gdy osiąga masę krytyczną – eksploduje. Tym łatwiej że  słuchacze radia głoszącego teorie spiskowe i telewizji siejącej nienawiść w tym, czego słuchają, nie widzą przeinaczeń, logicznych sprzeczności, brzydoty koncepcji. Proste wyjaśnienia, czemu jest źle, biorą serio. By obudzić demony, wystarczy podsycić przykrytą cienką warstewką wstydu wiarę, że wszystkiemu winni są Murzyni, Żydzi, geje, nielegalni imigranci, politycy konkurencyjnej partii. A demony mają to  do siebie, że łatwo je zbudzić, a trudno uśpić.

Autor jest korespondentem Radia Zet

Okładka tygodnika WPROST: 3/2011
Więcej możesz przeczytać w 3/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 2
  • tantaloc IP
    PO to liberalna prawica? z ktorej strony? PiS konserwatyna prawica? z ktorej strony? Jakos nie widzialem zeby obnizali podatki, czy dawali wolnosc. A PO to jeszcze zwiekszyl ilosc zakazow. PiS to narodowcy i troche chuligani, PO to populisci - nie robia nic zeby cos zmienic na lepsze. A to delegalizuja hazard a to dopalacze, a to podwyzszaja podatki, czy przenosza OFE do ZUSu (czyli do siebie) --> gdzie liberalizm. chyba sie panu autorowi cos pomieszalo...
    • graff IP
      A co w Polsce,nawet nie podano nazwiska bandyty,ktory zabil czlonka PiS?Malpujecie bezmyslnie Zachod biorac najgorsze rzeczy.Ale rzad zdrady narodowej tylko potrafi niszczyc i okradac biedny Kraj.

      Spis treści tygodnika Wprost nr 3/2011 (1458)

      • Hańba domowa 16 sty 2011, 15:00 To dopiero odwrócenie sojuszy! Rosjanie z MAK, a najpewniej z dużo wyższego szczebla, dostarczyli amunicji Jarosławowi Kaczyńskiemu. 4
      • Na skróty 16 sty 2011, 15:00 Santo Subito Beatyfikacja Jana Pawła II odbędzie się 1 maja. – Wyznaczenie uroczystości na ten dzień ma szczególne znaczenie – powiedział metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz. – Tego dnia wypada Niedziela... 6
      • MAKDonald 16 sty 2011, 15:00 Rosjanie przedstawili swój raport w sprawie katastrofy smoleńskiej. Polskie władze były nie tylko zaskoczone jego treścią, ale też nagłym terminem publikacji. Złośliwcy mówią, że zamiast strawnego raportu mamy MAKDonald.Według... 8
      • To nie jest krem dla starych ludzi 16 sty 2011, 15:00 Dopóki Monika Jarosińska nie dostała w gębę od Dody i nie pochwaliła się tym na Facebooku, nie miałem pojęcia, kto zacz. Teraz już, niestety, wiem. Monika Jarosińska próbuje śpiewać, grywać ogony w serialach i brzydko zaczepiać... 11
      • Pułk w bagnie 16 sty 2011, 15:00 Mówią o sobie: klub z Ostroroga. Mieli latać z najważniejszymi osobami w państwie. I latali. A przy okazji fałszowali dokumenty i okradali armię. Dziś jeden z nich bada katastrofę smoleńską, a część nadal lata z VIP-ami. 14
      • Decydujące starcie 16 sty 2011, 15:00 W politycznej wojnie wywołanej raportem MAK nie chodzi tylko, a nawet przede wszystkim o prawdę o katastrofie smoleńskiej. Dla Donalda Tuska i Jarosława Kaczyńskiego to batalia o wynik najbliższych wyborów. 19
      • Drżenie na Platformie 16 sty 2011, 15:00 Samolot, którego pilotem jest Donald Tusk, wpadł w turbulencje. Premier wciąż kontroluje sytuację, ale coraz więcej ludzi wokół niego zastanawia się, czy po turbulencjach nie zacznie się lot koszący. 22
      • Trzeba mieć jaja 16 sty 2011, 15:00 Platforma ma chwalipiętę alfę Tuska, pracusia alfę Schetynę oraz ukrytą alfę Komorowskiego. Albo wyrżną i zagryzą połowę stada, albo zagryzą siebie – prorokuje Włodzimierz Czarzasty, szef Stowarzyszenia Ordynacka. 26
      • Szpitalny przegląd mediów 16 sty 2011, 15:00 Można się domyślić, że zaraz po beatyfikacji Polskę zaleją legalne i nielegalne relikwie „z” papieża, co zapewne poważnie odciąży służbę zdrowia i pozwoli przetrwać jej reformę. 29
      • Odróżniajmy 16 sty 2011, 15:00 W sprawie smoleńskiej tragedii wszystkim najbardziej przydałoby się teraz dokładnie to, o co najtrudniej – spokój, chłód i racjonalizm. 30
      • Zabili go i im uciekł 16 sty 2011, 15:00 …a potem sypnie nam solą w oczy. Reżyser Cezary Pazura krzyczy: „Nie strzelać do mojej komedii gangsterskiej!”. I zapowiada dalsze widowiska, a po nich moment prawdy. 32
      • Rozważni, nie romantyczni 16 sty 2011, 15:00 Heroiczne czyny powstańców to lekkomyślność, a cierpiący z miłości Werter to „rozmemłany” mięczak. Tak literackich bohaterów oceniają dzisiejsze nastolatki. W życiu nie rozumieją też wielkich gestów ani patriotycznych symboli. Są po prostu niezwykle… praktyczni. 36
      • Nowa warszawka 16 sty 2011, 15:00 Mają dość słuchania, że ich miasto to betonowa dżungla, brzydka i bez charakteru. Wyszukują w nim fascynujące zaułki, zbierają miejskie legendy i odkurzają uliczne piosenki. I śpiewają, że „nie ma cwaniaka na warszawiaka”. 40
      • Dopaść Rydzyka 16 sty 2011, 15:00 Rafał Maszkowski żałuje tylko jednego: że Radia Maryja nie może słuchać jeszcze więcej. Bo wtedy szybciej zbliżyłby się do upragnionego celu – zamknięcia toruńskiej rozgłośni. 42
      • Wojownik nie pęka 16 sty 2011, 15:00 We wrześniu ma się bić we Wrocławiu z potężnym Ukraińcem Władimirem Kliczką. Wygra, jeśli Bóg pomoże. – Chcę pokazać, że jestem mały Polak, co potrafi zbić wielkiego chłopa – zapowiada Tomasz Adamek. 44
      • Słoń (i osioł) a sprawa polska 16 sty 2011, 15:00 W Ameryce trwa narodowy rachunek sumienia. Po zamachu na kongresmenkę Gabrielle Giffords z Tucson w Arizonie każdy czuje się trochę odpowiedzialny. Poza tymi, którzy naprawdę są odpowiedzialni. 48
      • Sporo lizusów, mało buntowników 16 sty 2011, 15:00 Dlaczego u nas biorą media za pysk, a u was się nie udało? 52
      • Pociąg do śmierci 16 sty 2011, 15:00 To nie śmiertelna turystyka. To turystyka śmierci. Śmierć nie towarzyszy jej przez przypadek. Jest celem. Centrum tej turystyki mogą stać się Niemcy. 54
      • Kto pierwszy, ten gorszy 16 sty 2011, 15:00 Tydzień temu prezydent Sarkozy przedstawił w Białym Domu Barackowi Obamie pomysł nowego ładu monetarnego na świecie. Trzy ulice dalej w swym gabinecie siedział szef MFW Dominique Strauss-Kahn, który w przyszłym roku może wysłać Sarkozy’ego na emeryturę. 56
      • Wodzu, rządź! 16 sty 2011, 15:00 Naród prosi, ale władca się zastanawia. W końcu pewnie się zgodzi i będzie rządził niepodzielnie przez kolejne lata, co najmniej do 2020 r. Świat popiera satrapę. Liczy się święty spokój i ropa naftowa. 58
      • Oswajanie bogactwa 16 sty 2011, 15:00 „Kocham luksus” – mawiała Coco Chanel. Polacy w luksusie dopiero się zakochują, ale jak dotąd bez wielkiej wzajemności. Na naszym rynku obecna jest niewiele ponad połowa najcenniejszych marek świata. 60
      • Raj utracony 16 sty 2011, 15:00 Z polskiego systemu podatkowego legalnie wycieka za granicę nawet 3-4 mld dol. rocznie. Rząd chce to ukrócić. Ale czy oprócz wezwania do patriotyzmu podatkowego zaoferuje coś więcej? 64
      • Diabeł pije kawę w Starbucksie 16 sty 2011, 15:00 Słynna sieć amerykańskich kawiarni wkracza w piątą dekadę działalności, zmienia logo i ofertę. Czy to wystarczy, aby odnosić sukcesy w czasach, gdy moda na globalne sieci przemija? 66
      • Trup w szafie Tepsy 16 sty 2011, 15:00 Duńska spółka chce od TP SA w sumie 700 mln euro za inwestycję, w którą włożyła 30 mln euro. Czy to nie przesada? Nawet biorąc pod uwagę błędy, jakie nasz telekomunikacyjny gigant popełnił w trakcie przegranej sprawy w austriackim sądzie arbitrażowym. 68
      • Bogini i stopy Leo 16 sty 2011, 15:00 Właśnie jako najmłodszy w historii zdobył złotą piłkę dla najlepszego piłkarza świata drugi rok z rzędu. Wielu mówi, że jest większy niż Pele i Maradona. Leo Messi nie przestaje zadziwiać. 70
      • Źródło na pustyni 16 sty 2011, 15:00 Na pustynnych obrzeżach Abu Zabi powstaje ekologiczne miasto przyszłości. Architektoniczna ekstrawagancja za wielkie pieniądze czy śmiały naukowy eksperyment? 74
      • Pracoholik z misją 16 sty 2011, 15:00 Był już politycznym buntownikiem, ulubieńcem Andrzeja Wajdy, potem gwiazdorem paryskiej komedii francuskiej. Dziś przyznaje się do pracoholizmu i konserwatyzmu. Czy Andrzej Seweryn uratuje warszawski Teatr Polski? 76
      • Piękna, mądra, trochę nudna 16 sty 2011, 15:00 W niczym nie pasuje do Hollywood, ale wiele wskazuje na to, że już w lutym Hollywood da jej Oscara. 80
      • Antybajki o nowym średniowieczu 16 sty 2011, 15:00 Naczelny rosyjski skandalista literacki? Władimir Sorokin sprawia raczej wrażenie człowieka, który z uporem realizuje swój pisarski plan, by nie dopuścić do odrodzenia totalitaryzmu. 82
      • Krzyk 16 sty 2011, 15:00 Jedyne, co z występu pani Anodiny zapamiętam po kres swojej pamięci, to krzyk. Półtorej sekundy przerażającego, rozdzierającego krzyku, który nagle zgasł. 86
      • Przegląd finansowy 16 sty 2011, 15:00 Rolnictwo i energetyka zyskowne Ceny pszenicy, cukru, kawy i ryżu (tzw. soft commodities) będą rosły. Trend wzrostowy został zapoczątkowany już w drugiej połowie zeszłego roku. Warto wybrać fundusz, który inwestuje w papiery... 88
      • Dwóch z charyzmą 16 sty 2011, 15:00 Grzegorz Leszczyński i jego biznesowy partner Rafał Abratański po sukcesie domu maklerskiego IDMSA rozpoczęli budowę polskiej grupy finansowej, dołączając sukcesywnie kolejne biznesy: pośrednictwa finansowego, TFI, obrotu wierzytelnościami. Teraz kupili bank, a na tym nie koniec. 90
      • Między brawurą a zyskiem 16 sty 2011, 15:00 Gdy nie mamy naprawdę dużych pieniędzy, nie rozdzielajmy ich między liczne instytucje finansowe. Zyski mogą pochłonąć prowizje, opłaty i podatek. Lepiej się zdecydować na jedną, dwie inwestycje dopasowane do naszej osobowości i sytuacji życiowej. 92
      • Iguana na talerzu 16 sty 2011, 15:00 Iguana w smaku jest łudząco podobna do kurczaka, choć to, co nam podano, przypominało raczej indyka w maladze. Przy stole nikt się nie zorientował, że je jaszczurkę. 95
      • Dwa to mniej niż jeden, czyli Robin i Robin 16 sty 2011, 15:00 Opis: Gdzieś daleko w dole błyskają światła samochodów. Ledwo jednak je widać, bo jesteśmy na dachu najwyższego wieżowca Warszawy. W ciemnościach nocy na jednej z anten siedzi dwóch mężczyzn. Jeden w obcisłych trykotach, drugi w... 96
      • Wytęż wzrok 16 sty 2011, 15:00 Przegląd wydarzeń dla tych, którzy nie mają czasu śledzić doniesień mediów. Uwaga, zagadka. Jedno z tych doniesień jest nieprawdziwe! Kto odnajdzie i wskaże nieprawdziwą wiadomość, może wysłać SMS (dowolnej treści do dowolnego odbiorcy). 96
      • Uprzejmość szkolona 16 sty 2011, 15:00 Tysiące pracowników urzędów będzie się szkolić z „uprzejmej i sprawnej obsługi klienta”. „Uprzejma obsługa” w urzędach może być jednak dla petentów szokiem kulturowym. 98

      ZKDP - Nakład kontrolowany