NASI LUDOŻERCY

NASI LUDOŻERCY

Dodano: 
Wszyscy żywią się ludźmi. Lewica żywi się biednymi, prawica żywi się lewicą, a reszta żywi się "ludczyzną" wszelaką, męską lub damską, byle była świeża i sprawnie podana
Najpopularniejszy i najbardziej dostępny jest kanibalizm medialny, zwłaszcza telewizyjny. Jego najnowsze formy opisała Krystyna Grzybowska, autorka "Dyktatury proli", a mówiąc prościej: dyktatury głupków. Miliony telewidzów w Europie, a od niedawna w USA, żywi się statystami z "Big Brother". Pożeranie cudzego życia w wersji klinicznej to szczytowe osiągnięcie ekshibicjonizmu telewizyjnego. Obawiam się, że nie jest to ostatnie słowo holenderskiego producenta Johna de Mol. Kolejna wersja "Big Brother" to kamery umieszczone w żołądku, jelicie grubym oraz dwa mikrofony i kamera w odbycie. To będzie - rzecz jasna - wersja soft, zaś wersja hard to kamery w częściach intymnych współżyjącej pary, by przybliżyć telewidzom zbliżenie. Po tej wersji umieszczanie kamer w mózgu straci sens, gdyż nie będzie w czym. Telewizja odgrywa ogromną rolę w edukacji społeczeństw, dlatego jestem przekonany, że prędzej czy później twórcy i producenci zorientują się, że telewidz bez mózgu nic nie jest wart.
Ludzkość składa się z dziwnych istot - zwykł mawiać Benjamin Franklin. Połowa potępia to, co sama czyni, druga połowa czyni to, co sama potępia. Pozostali zawsze mówią i postępują jak należy! Słowa Franklina mogłyby stanowić motto tekstu "Rachunek krzywd". Jego autorzy przypominają wydarzenia powojenne, o których nie chcemy pamiętać. Niektórzy uważają, że mieliśmy prawo do krwawego odwetu na Niemcach, a więc usprawiedliwieni są bestialscy oprawcy z obozów w Łambinowicach, Katowicach, Kruszwicy czy Bytomiu. Co prawda od dziesięciu lat nie ma w Polsce cenzury, ale w polskich szkołach obowiązuje ciągle historia polityczna: miła, wygodna, pełna półprawd o stosunkach polsko-żydowskich, polsko-niemieckich, a także polsko-ukraińskich, rosyjskich czy litewskich. Cóż, w naszych szkołach ciągle mamy dwóch nauczycieli historii: Henryka Sienkiewicza i Jana Matejkę, nie licząc półetatowców z lat pięćdziesiątych.
Ktoś powiedział, że ludożerstwo zanika, gdyż ludzie są coraz mniej strawni. Nic bardziej błędnego, wystarczy popić alkoholem, który jest coraz mniej szkodliwy - o czym przekonują autorzy artykułu "Łyk zdrowia" - i można strawić każdego polityka, a nawet ministra. Niestety, jeśli alkohol na skalę masową pędzą niektórzy parlamentarzyści w celu upojenia wyborców, to grozi nam zbiorowy kac. Dotknie on zwłaszcza tych, którzy upoili się uwłaszczeniem. Przestrzega przed tym prof. Leszek Balcerowicz ("Uwłaszczenie = wywłaszczenie + dociążenie") oraz Michał Zieliński ("Przypadkowy kapitalizm").
Możemy się jakoś bronić przed kanibalizmem medialnym czy politycznym, cóż jednak zrobić, gdy korzystając z wakacji, rozpoczęli swe łowy kanibale zżerający najpierw duszę, a potem ciało. Są nimi dealerzy narkotyków, którzy zwłaszcza latem jak sępy krążą nad ośrodkami wczasowymi, by pozyskać nowych klientów. "Lato w ekstazie", nasz temat okładkowy, to wstrząsająca dokumentacja działania handlarzy białą śmiercią, a zarazem ostrzeżenie dla rodziców. W narkobiznesie nie ma urlopów, zwłaszcza na wschodzącym rynku, jakim stała się Polska.
Okładka tygodnika WPROST: 31/2000
Więcej możesz przeczytać w 31/2000 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0