Przepraszamy za usterki

Przepraszamy za usterki

Dodano:   /  Zmieniono: 
Czy widzowie TVP zobaczą w sylwestra na ekranie logo "Solidarności"?


Wedle zapowiedzi Telewizji Polskiej, jej sylwestrowo-noworoczny program ma być
"największym światowym wydarzeniem medialnym XX w.". Dwudziestopięciogodzinna
relacja z witania roku 2000 w różnych zakątkach globu - od Nowej Zelandii, gdzie korki strzelą według naszego czasu już o godzinie 11.00 w sylwestra, po Wyspy Samoa, gdzie nastąpi to dopiero w południe 1 stycznia. Bezpośrednie transmisje z Trafalgar Square, Pól Elizejskich, placu Czerwonego, plaż karaibskich i australijskich, z polskich estrad i z koncertu Jarre’a pod piramidami.



Ale nie jest wykluczone, że zamiast tych atrakcji zobaczymy na ekranie logo "Solidarności". W przeprowadzonym na początku grudnia referendum, w którym wzięła udział ponad połowa pracowników TVP, 91 proc. opowiedziało się za strajkiem. W ten sposób spełnione zostały wymogi ustawy o rozstrzyganiu sporów zbiorowych, więc wyłączenie nadajników będzie działaniem uprawnionym. Według przewodniczącego telewizyjnej "Solidarności" Jarosława Najmoły, najlepszą okazją będzie właśnie sylwestrowo-noworoczna feta.
Prezes TVP SA Robert Kwiatkowski nie dopuszcza myśli o takiej formie strajku i 
twierdzi, że referendum było nielegalne. - To raczej akcja propagandowa - ocenia.
On też zna się na propagandzie. Od kilku tygodni w telegazecie widnieje list otwarty prezesa TVP do pracowników, zatytułowany "Musicie o tym wiedzieć". W tym nieco nerwowym tekście - pełnym frontowych sformułowań typu "odparliśmy atak", "pewnie nie wiecie wszystkiego", "powinniście znać prawdę", "tym razem sytuacja jest znacznie trudniejsza" - prezes rozprawia się z zamysłem ministra skarbu Emila Wąsacza, zakładającym m.in. udostępnienie archiwum TVP telewizjom komercyjnym. "Co to oznacza?" - pyta Kwiatkowski i zaraz, wzorem klasyków, sam sobie odpowiada. "Dla mnie osobiście natychmiastową rezygnację z funkcji prezesa. Nie zamierzam przykładać ręki do faktycznej likwidacji firmy i prawdziwej grabieży jej majątku". Po czym dodaje: "Ale ważniejsze jest pytanie o los załogi: 6700 osób. Ilu z was straci pracę? A dokładniej - ile tysięcy z was straci pracę?". Nadmieniwszy, że średnie zarobki w TVP wynoszą 4200 zł - ponad dwie i pół średnie krajowe pensje, fundusz socjalny - 9 mln zł rocznie, a roczna wypłata z zysku 21 mln zł, czyli ponad 3 tys. zł na głowę - daje do wyboru: albo będziecie trzymać z firmą, która przynosi takie profity, "albo też będziecie pracowali w skansenie utrzymywanym przez prywatnych nadawców, targanym konfliktami i rządzonym przez związki zawodowe, których jest
26". Z powyższego wynika, że opracowany przez zarząd Kwiatkowskiego projekt reformy TVP nie zmierza do redukcji gargantuicznego zatrudnienia, choć prezes przy innej okazji przyznaje, że każdy oddział terenowy ma więcej pracowników niż cały Polsat. A jednak ogłoszony przez telewizyjną "Solidarność" spór zbiorowy, który dojrzał do strajku, jest protestem przeciwko "reformie Kwiatkowskiego". Zdaniem związkowców, polega ona na działaniach pozornych, zmierzających do prywatyzacji firmy i wyprowadzeniu produkcji na ewnątrz. "Załoga" ma też za złe prezesowi, że pacyfikuje liderów związkowych, proponując im mnożone posady dyrektorskie. Po to właśnie pion techniki
został rozbity na cztery jednostki: jedną z nich prezes zaproponował szefowi związku zawodowego realizatorów, by - jak mówią w gmachu - "zamknąć mu gębę". Padają nazwiska i wysokości nowych gaż, wypłacanych z podwyższonego od stycznia abonamentu. W "Rzeczpospolitej" prezes Robert Kwiatkowski snuje interesującą tezę o "egzotycznej koalicji nadawców komercyjnych, wielkich międzynarodowych koncernów medialnych, AWS i zakładowej 'Solidarności'", której celem jest opanowanie TVP, zmarginalizowanie jej i w efekcie - zniszczenie. Zarazem gani obecną koalicję za opóźnienia w dostosowywaniu polskiego prawa audiowizualnego do przepisów UE. Najwyraźniej telewizyjny "problem roku 2000" odebrał prezesowi zdolność kojarzenia faktów. Prawne opóźnienia, za które prezes słusznie wini sejmową Komisję Kultury i Środków Przekazu, są spowodowane głównie niechęcią kierujących nią posłów AWS do przyjęcia zachodnich uregulowań prawnych. Dlatego przypisywanie im (oraz Wąsaczowi, który wszak sprzeciwił się przystąpieniu TVP do "zachodniej" Cyfry Plus) zmowy z "międzynarodowymi koncernami medialnymi" jest tego samego lotu, co podejrzewanie Kalinowskiego, że paktuje z rolniczym lobby Brukseli. Telewizyjna wojna nerwów wchodzi w fazę kulminacji. Komitet strajkowy odwleka decyzję: przerwać nadawanie w noc sylwestrową czy wybrać
inną, nie tak spektakularną formę protestu. Załoga TVP chce jak najdłużej trzymać widzów w niepewności, jakby zapominając, że nie są już oni skazani na program Telewizji Polskiej z obowiązkowym orędziem noworocznym przywódcy do narodu.

Więcej możesz przeczytać w 1/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0