Mur czasu

Mur czasu

Dodano:   /  Zmieniono: 
Gdzie będziemy mogli dwukrotnie przeżyć milenijnego sylwestra?


Na południowym Pacyfiku już od kilku miesięcy trwał swoisty przetarg. Uczestniczyły w nim maleńkie wyspiarskie państwa "na końcu świata": Fidżi, Tonga i Kiribati. Stawką było pierwszeństwo w powitaniu nowego roku. Wyspiarskie kraje chcą zwrócić uwagę mediów z całego świata. Celem akcji było zwabienie turystów i przyciągnięcie milionów dolarów. Z tym wiążą się inwestycje, które stworzą miejsca pracy i załatają dziury w budżetach niezbyt zamożnych państw Pacyfiku. Dla wyspiarzy to gra o wysoką stawkę.
Fidżi jest rozrzucone na 200 wyspach. Dzięki temu południk zmiany daty przecina to państwo w trzech miejscach na lądzie - na Tavenui, Rabi i drugiej co do wielkości wyspie Vanua Levu. Mieszkańcy dwóch pierwszych wysepek do tej pory mogli zaoferować jedynie ciepły uśmiech. To jednak za mało. Dlatego rząd Fidżi postanowił założyć Park Milenijny w Udu Point. To miejsce o szerokości 1,5 km, w którym południk 180 przecina wyspę Vanua Levu. Powstał tam specjalny "mur czasu", silnie podświetlony laserami, by był widoczny nawet z kosmosu. W murze ma być schowanych 20 tys. "kapsuł czasu". Taki pojemnik można kupić za 990 USD, by włożyć doń swoją wiadomość dla potomnych, między innymi z drzewem genealogicznym rodziny, bądź jakieś pamiątki po sobie. Kapsuły będą przechowywane przez sto lat, do następnego wieku. Jak mówią Rusi Brown i Michelle Guthrie, właściciele fidżijskiego biura turystycznego "Adventure in Paradise", w kraju, gdzie jeszcze sto lat temu żyli ludożercy, robi się dziś wszystko, by uśmiechem przyciągnąć jak najliczniejsze rzesze turystów. Jednym z najznamienitszych gości, którzy na Udu Point świętowali sylwestra, był najbogatszy człowiek świata, Bill Gates.
Tonga leży nieco na wschód od linii zmiany daty, która zresztą nie pokrywa się całkowicie z południkiem 180. Odrywa się od niego zygzakami na wschód i na zachód. Kapitan Cook kraj ów nazwał "wyspami przyjacielskimi". Ze 150 wysp zaludnionych jest zaledwie 35, a mieszka na nich 100 tys. osób. Tonga słynie z tego, że jest jedynym obszarem południowego Pacyfiku, który nie dał się podbić żadnemu mocarstwu europejskiemu. Królestwem rządzi 81-letni Taufa’ahau Tupou IV. U schyłku XX w. niepokonane królestwo chętnie przyjmie falę turystów. Tak naprawdę "najazd" zagroził jednak Kiribati. To maleńkie państwo składa się z 33 wysp rozrzuconych na ogromnym obszarze Pacyfiku. Są to wyspy koralowe, które wystają zaledwie parę metrów ponad powierzchnię oceanu. Wprawdzie w kraju są tylko cztery hoteliki, lecz tamtejszy prezydent, Teburoso Tito, robi wszystko, by zachęcić turystów do przyjazdu. W 1995 r. przesunął międzynarodową linię zmiany daty na wschód, bo trudno rządzić krajem, w którym w stolicy Bairiki (atol Tarawa) jest poniedziałek, a na leżącej na wschodzie kraju Kiritimati, czyli Wyspie Bożego Narodzenia - niedziela. Ważny jest oczywiście kierunek przekraczania międzynarodowej linii zmiany daty. Gdy czyni się to ze wschodu na zachód, traci się dzień. Natomiast przekraczając linię z zachodu na wschód, zyskujemy dzień. Gdzie tak naprawdę zaczął się rok 2000? Odpowiedź jest prosta - na lądzie jest tylko jedno miejsce, gdzie linia zmiany daty pokrywa się z południkiem 180. Znajduje się na Antarktydzie. Jedynie tam można stanąć w rozkroku między wczoraj a dziś i przez chwilę żyć jednocześnie... w dwóch tysiącleciach. Ale na Antarktydę dociera niewielu podróżników. Turyści, którzy pragnęli oryginalnie spędzić milenijną noc, i tak trafili na południowy Pacyfik. Tam wieczór sylwestrowy można bowiem przeżyć dwa razy. Najpierw na wschód od linii zmiany daty, czyli na Fidżi, Tonga lub Kiribati. A potem należy przelecieć do Samoa Zachodniego czy Samoa Amerykańskiego lub na Wyspy Cooka, gdzie sylwestrowe szaleństwo zaczyna się od nowa.

Więcej możesz przeczytać w 1/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0