Harpie ’99

Harpie ’99

Dodano:   /  Zmieniono: 
Cenię "Wysokie Obcasy" za to, że nie brakuje im rozmachu w postrzeganiu kobiecego świata, że promują pozytywne myślenie i nie uprawiają emancypacyjnej kokieterii





Czy ktoś widział harpię na wysokich obcasach? Z rozwianymi wokół głowy piórami - tak, tak z piórami, gdyż w zgodzie z definicją profesora Władysława Kopalińskiego "harpia to drapieżne, żarłoczne ptaszysko o twarzy kobiety, demon wichury i burzy, budzący wstręt i przerażenie". Czy ktoś widział taką istotę?
Przypomnę, że chodzi o kobietę, która wzlatuje ponad przeciętność, ma odwagę żyć tak, jak chce, i która bojąc się nieznanego, mimo to pokonuje lęk w poszukiwaniu swego miejsca na ziemi. Gdy je znajdzie, namawia inne kobiety - być może jeszcze nie harpie - do wspólnego lotu i wzbicia się ponad własne słabości i pozorne niemożności. Mimo swego ukształtowanego w bojach charakteru, harpie wcale nie mają w życiu łatwo. Na przykład z piraniami, które są gatunkiem "ryb z podrzędu kąsaczy - pysk mają krótki i tępy, zęby trójkątne, tnące jak brzytwa; drapieżne i żarłoczne, napadają stadami na większe ryby; ukąszenia ich są bolesne, rany mocno krwawią; duża liczba piranii może wyżreć skórę i mięso do kości" ("Wielka encyklopedia powszechna"). Działają nad wyraz solidarnie: atrakcyjnym przedstawicielkom płci pięknej odmawiają myślowej głębi, a tym nie rzucającym się w oczy cedzą szyderczo do uszka: no cóż, w życiu nie można mieć wszystkiego. Bezdzietnym odbierają prawo do posiadania macierzyńskich uczuć, a tym, co pochylone nad kołyską, opowiadają godzinami, jak to koleżanki z tej samej klasy robią prawdziwe kariery. Nienawidzą dla samego nienawidzenia. Potępiają, znając i potępiają, nie znając. Być może dlatego, że i one - podobnie jak i wielu spośród nas - lękają się własnej inności, sterroryzowane poglądami i obyczajami, które uchodzą za słuszne, bo są powszechne, tłumią swoje przekonania i potrzeby lub zaspokajają je po cichu - jak kiedyś napisała profesor Maria Szyszkowska, Harpia ’97.
Być może dlatego tak wiele kobiet - jeszcze nie harpii - ciągle z większym lękiem niż podziwem spogląda na sędzię Barbarę Piwnik, Harpię ’98, która nie ukrywa, że nie tylko nie boi się przestępczego świata, ale i życia na własny rachunek. W pokoju z kuchnią i bez samochodu. Jak jednak może podobać się mężczyznom? - pytają te jeszcze nie harpie. Dziś także coraz lepiej dajemy sobie radę z paraliżującym lękiem, gdy pod palcami wyczujemy mały guzek. Dlatego specjalną Harpią ’98 została rok temu uhonorowana w "Drugiej płci" Anna Seniuk. Za to, że ogromną popularność i nadzwyczajny aktorski talent spożytkowała w mądrej walce o życie innych kobiet. Za to, że w każdej
Polce, która zobaczyła jej twarz na telewizyjnym ekranie i usłyszała z wiarygodnych ust, że z tą chorobą można wygrać,wzbudziła wiarę i nadzieję, czyli wszystko. Niedawno mała dziewczynka o imieniu Kalina odmówiła swojej babci zjedzenia jabłka. Zobacz, jakie czerwone jabłuszko, zjedz kawałek - nalegała babcia. Nie zjem, bo ugryzę, upadnę i umrę jak ta Śnieżka z bajki - odpowiedziała przejęta Kalina. Tej nieświadomej samoświadomości może tej małej dziewczynce pozazdrościć niejedna dorosła kobieta. Zwłaszcza że historia to nie wymyślona, lecz prawdziwa. Czy kiedy dorośnie, będzie jednak w równym stopniu wyczulona na to, gdzie czają się niebezpieczeństwa, czego nie wolno przegapić, co w sobie pielęgnować i kiedy odmawiać zjedzenia jabłuszka? Za inteligentne i nowoczesne propagowanie takiego właśnie wzorca bycia kobietą (nie piszę "bycia człowiekiem", bo to oczywiste) tytuł Har- pie ’99 przyznaję zespołowi tworzącemu "Wysokie Obcasy".
Oto okazało się, że w najczęściej czytanej gazecie w Polsce można zaryzykować stworzenie takiego właśnie dodatku i to w klimacie - wydawałoby się - zgoła obcym rodzimej tradycji postrzegania kobiety. Ani Barbie, ani matka Polka, ani pirania, ani anioł. Największym walorem bohaterki "Wysokich Obcasów" nie jest bowiem to, że często chciałoby się nią być, ale to, że można się z nią utożsamiać. W każdej opisanej tam kobiecej historii można odnaleźć wspólny dla każdego wątek: wielką miłość, ale i niepokorne serce, mądrą myśl i umiejętne jej upowszechnianie, strach, rezygnację, wielkie nadzieje i kolejne powstanie z kolan. Cenię "Wysokie Obcasy" za to, że ciągle nie brakuje im rozmachu w postrzeganiu różnorodności kobiecego świata, że promują pozytywne myślenie zbudowane na zwycięstwach, ale i porażkach, że nie uprawiają emancypacyjnej kokieterii. I że wreszcie każdego tygodnia zapraszają swoje czytelniczki do wspólnego lotu ponad głowami tych, którzy nie dostrzegają, że poza czarną i białą świat ma jeszcze inne barwy.
Kilka godzin temu stałam na światłach obok wytwornej kobiety w wytwornym samochodzie, wrzuciłam kierunkowskaz i błagalne spojrzenie. Na nic wszystko, kobieta nie wpuściła mnie na swój pas, zrobił to stojący za nią mężczyzna. Nawet nie zdążyłam błagalnie spojrzeć. Trudno, że zabrzmi to zbyt wprost, ale czyżby ta wytworna kobieta w wytwornej limuzynie nie czytała jeszcze "Wysokich Obcasów"? Wszystkiego szczęśliwego w Nowym Roku...
Więcej możesz przeczytać w 1/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0