21st Century Fox

21st Century Fox

Dodano:   /  Zmieniono: 
Kto wie, czy człowiek nie stanie się sługą technologii i czy najlepszym uzasadnieniem naszego istnienia nie staną się przedmioty, którym służymy. Czy starczy nam myśli na każde kliknięcie?




Start; kliknij; programy; kliknij; Microsoft Word; kliknij. Pisz! Problem roku 2000? Dla mnie prawdziwym problemem roku 2000 i lat następnych nie jest komputerowy paraliż, ale komputerowa eksplozja. Jeśli prawdą jest, że Internet zmieni świat na skalę odkrycia Nowego Świata przez Kolumba, to ja będę jednym z tych przeznaczonych na rzeź Indian, którzy padną ofiarą komputerowej konkwisty.
Mój komputer jest dla mnie wyłącznie zmyślną maszyną do pisania. Dostaję wysypki, gdy słyszę o resetowaniu, e-mailowaniu czy o jakichś SMS-ach. Dla mnie SMS, to szkoły mistrzostwa sportowego, ale już chyba tylko dla mnie. W pracy wszyscy mają system Lotus i piszą do siebie komputerowe listy, a ja się tego boję i by coś załatwić, wolę podreptać piętro czy dwa piętra wyżej. Jest mi jednak coraz trudniej, bo wszyscy patrzą na mnie jak na neandertalczyka z epoki maszyny do pisania i kalek. Być w wieku chrystusowym i czuć się jak człowiek starej daty? Cóż, XX wiek był wiekiem lisa, ale 21st Century wcale nie musi być FOX. Tak więc, ludzie, uciekajta, doktory idą, będzie jeszcze gorzej i kto wie czy nie jest to ostatnia chwila, by zakrzyknąć ANTYINTERNAUCI CAŁEGO ŚWIATA, ŁĄCZCIE SIĘ. Jesteśmy w potrzasku, a to dopiero początek.
"Newsweek" w swoim przedostatnim numerze w tym tysiącleciu (niech będzie, że 000 to nowe tysiąclecie) aż 40 stron poświęca Internetowi. A Europejczykiem roku 1999 mianuje - uwaga - telefon komórkowy. Pismo wieszczy, że za dwa lata co drugi użytkownik telefonu komórkowego będzie mógł się nim podłączyć do Internetu, będzie mógł za pomocą komórki sprawdzić wynik Legii, znaleźć drogę do jakiegoś sklepu albo wysłać komuś komputerową pocztówkę z najbardziej odległego miejsca na świecie. "Time" Internetowi poświęca aż 60 stron. Ot, taki CZAS. TIME przynajmniej na człowieka roku mianował człowieka, ale oczywiście komputerowego. Niejaki Jeff Bozos cztery lata temu stworzył internetową firmę wysyłkową Amazon.com, której wartość ocenia się teraz na 200 miliardów (nie milionów, miliardów) dolarów. Ta inwazja Internetu sprawia, że czuję się jak w sieci i podpisuję się pod tym, który pierwszy powiedział o zagrożeniu dot.comunizmem. Charakterystyczne dla XX wieku pełne nonszalancji i olewactwa słodkie e-tam zostanie w XXI wieku zastąpione przez konkretne i użyteczne e-mail. I tego się właśnie boję, bo może być tak, że za chwilę bezdomnym będzie każdy, kto nie ma swojego internetowego adresu. Ja go już nawet mam, ale nie chcę go znać. Wszystkie te dot.com i @małpki wydają mi się nieludzkie, bo też jak mogą być ludzkie @małpki. Ale ci od komputerów grożą. Albo się zaadaptujesz i będziesz jednym z nich, albo won, na margines. Rozwój nowoczesnej technologii stanowi podobno wielką szansę dla ludzkości. Może. Ja na razie widzę zagrożenia. W sytuacji gdy połowa ludzkości, 3 mld ludzi, żyje za 2 dolary dziennie, supereksplozja technologii raczej pogłębi niż zmniejszy przepaść między tymi, co mają, a tymi, co nie mają i mieć nie będą. Robert Samuelson napisał w "Washington Post", że XX wiek w tym samym stopniu co eksplozją techniki charakteryzował się eksplozją wolności. Na dowód przytacza statystyki organizacji Freedom House, według której wolnych jest 2,4 mld ludzi, czyli 40 proc. ludzkości. Ale jeśli za wolność uznać możliwość samorealizacji, a nie tylko wolność od bata, z tych 40 proc. może zostać bardzo niewiele. Świat staje się coraz mniejszy, a wiedza coraz bardziej dostępna, lecz gdy jedni żyją w globalnej internetowej wiosce, inni mają umiarkowane szanse, by kiedykolwiek wydostać się z wioski, w której nie ma bieżącej wody.
Zresztą niech się nie cieszą za bardzo ci, którzy będą mieli komórkę z Internetem. Być może to oni będą trzymani w garści przez Internet. Kto wie, czy człowiek nie stanie się sługą technologii i czy najlepszym uzasadnieniem naszego istnienia nie staną się przedmioty, którym służymy. Czy starczy nam myśli na każde kliknięcie? A czułość, miłość? Robiąc zakupy dzięki Amazon.com, zaoszczędzimy sporo czasu na uczucia, ale czy będziemy jeszcze do nich mieli głowę? Trudne czasy idą, mało romantyczne. Narzeczone będą z Internetu, kwiaty będziemy im wysyłać z Internetu, urodzinowe życzenia z Internetu, zamiast randki w parku, będziemy sobie wysyłać komputerowe pocztówki, a zamiast zapraszać niedoszłego zięcia do domu, by zaserwować mu czarną polewkę, zaordynujemy mu ją przez Internet. Spokojnie, za chwilę firma Amazon.com, która rozsyła już 18 mln towarów, będzie miała także czarną polewkę. Dobrze, że prawdziwego seksu nie można uprawiać przez Internet, ale diabli wiedzą, czy i tu czegoś nie wymyślą.
Jasne, że są możliwe niespodzianki. 10 lat temu mówiono, że koniec wieku będzie należał do Japonii. A nie należy. Ale nie należy, bo mistrzowie epoki przemysłowej przegrali z mistrzami epoki informatycznej. W gruncie rzeczy jest więc bardziej nowocześnie i informatycznie, a zatem gorzej niż było. "Newsweek" napisał ostatnio, że za sto lat świat będzie bezpieczniejszy, zdrowszy i szczęśliwszy niż dziś. Skąd oni to wiedzą? Save all. Enter. PS. Nie dam się. Tekst wyślę do WPROST faksem. Precz z e-mailem.
Więcej możesz przeczytać w 1/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0