Rewolucja lipcowa

Rewolucja lipcowa

Gdybym po kilkunastu dniach wakacji w samym środku afrykańskiej dżungli wracał w miniony piątek do Polski i po przejrzeniu w samolocie jednej lub dwóch gazet opuszczał lotnisko, to już na Okęciu powinienem się zacząć nerwowo rozglądać za kolumnami wozów opancerzonych, rozjeżdżającymi uliczny asfalt czołgami, stanowiskami karabinów maszynowych i snajperami na dachach najwyższych gmachów stolicy.
Moje państwo prawa powinienem zastać w ruinie, a demokrację parlamentarną przygwożdżoną do ziemi strzelającym w niebo pomnikiem dyktatora Nizieńskiego - "lustracyjnego zamachowca stanu". Zamiast październikowych wyborów prezydenckich - lipcowe mianowanie przewodniczącego Krzaklewskiego prezydentem RP przez zarząd RS AWS, Sejm okrojony do 182 posłów (bo akurat tylu liczy Klub Parlamentarny AWS), a Senat - do 51 senatorów (z tych samych powodów), Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego obradująca permanentnie pod przewodnictwem gen. Pałubickiego, obozy internowania w internatach wszystkich gimnazjów (powołanych potajemnie przy okazji wdrażania reformy systemu edukacji), pozamykane gazety, stacje telewizyjne i radiowe, policyjna kontrola rozmów przez telefony stacjonarne i komórkowe, dostęp do Internetu możliwy tylko przez dwa portale: www.cenzura.pl lub www.lustracja.pl.
Do jedynej w kraju oazy wolnej myśli, czyli do głęboko zakonspirowanej przy ulicy Rozbrat 44a kwatery głównej Ogólnopolskiego Ruchu Oporu, kierowanego przez obalonego prezydenta Kwaśniewskiego i ochranianego przez batalion "Jolka", dostać byłoby się jeszcze trudniej niż w latach 80. do siedziby podziemnej "Solidarności" Lecha Wałęsy, natomiast o legendarnym przywódcy partyzantki wielkomiejskiej, pułkowniku Millerze, w kraju układano by właśnie piętnastą piosenkę disco polo, a w Tunezji kończono zdjęcia do szóstego odcinka serialu "Our Lovely Killer Miller" z Cezarym Pazurą w roli głównej (vide: "Rozmowa wprost", "Prawem lustracji" i "Nie tylko fakty").
Dokładnie w tym samym czasie, gdy Polska pochłonięta jest swoim "lustracyjnym zamachem stanu", "widmo krąży po Europie, widmo liberalizmu". Niemal nie zauważona u nas Liberalna Rewolucja Lipcowa wybuchła tego lata (za wiedzą i przyzwoleniem cesarza Gerharda) w Niemczech, gdzie trzy tygodnie temu zdecydowano o radykalnym obniżeniu już z początkiem 2001 r. stawki podatku dochodowego od przedsiębiorstw z 40 do 25 proc. i rozpoczęciu procesu obniżania stawek podatku dochodowego od osób fizycznych. Dwa tygodnie później rozlewająca się po Europie rewolucyjna fala dotarła do Moskwy; tam sygnał do wystrzału z "Aurory" dał osobiście car Władimir, doprowadzając do wprowadzenia w Rosji pierwszego stycznia 2001 r. podatku liniowego o stawce 13 proc.! Niestety, tym razem fala ta ominęła Polskę, a precyzyjniej: gdy już dwa lata temu mieliśmy szansę zainicjować tegoroczną europejską Liberalną Rewolucję Lipcową i wprowadzić podatek liniowy Leszka Balcerowicza, najpierw została ona zastopowana przez sejmowych bolszewików, a później - gdy ostatniej jesieni reforma systemu podatkowego w okrojonym kształcie przebrnęła wreszcie przez parlament - położył jej tamę król Aleksander. W ten sposób Polska - zamiast jak od lat kroczyć na czele liberalnych przemian, które zapewne wkrótce sprowadzą do Niemiec i Rosji miliardy dolarów w postaci inwestycji zagranicznych i cudzych oszczędności - wlec się będzie w ich ogonie, co szybciej niż się nam wydaje może położyć kres polskiemu cudowi gospodarczemu, natomiast Polskę z kraju docelowego dla wielu marzących o lepszym życiu imigrantów (vide: "Granica światów") prędko przemienić w zwykłą stację tranzytową między przeżywającymi swą kolejną młodość Niemcami a Rosją pierwszego cudu gospodarczego. Polak zaś jeszcze nowsze przysłowie sobie wówczas kupi: że i przed Kołodką, i po Kołodce głupi.
"Lustracja była i jest niezbędnie potrzebna. Trzeba to przeżyć niezależnie od bolesnych konsekwencji tu i ówdzie" - powiedział Lech Wałęsa dwa dni po zakończeniu swej pierwszej rozprawy lustracyjnej. Zatem: zgodna z obowiązującym prawem lustracja przed niezawisłym sądem - tak, wypaczenia - nie. Ale lustrując naszych kandydatów, sprawdzajmy nie tylko to, czy byli współpracownikami służb specjalnych PRL, lecz także - a może przede wszystkim - czy są rewolucjonistami lipcowymi; jak Andrzej Olechowski, którego doradca zapowiedział, że stawki podatków od dochodów osobistych powinny być obniżone do 15, 20 i 25 proc., oraz Lech Wałęsa, którego wyborczy program obniżania podatków zakłada docelowo wprowadzenie 19-procentowego podatku liniowego od dochodów w 2004 r., a potem być może w ogóle rezygnację z podatków dochodowych za cenę nieznacznego podwyższenia podatku VAT. Gdyby to się udało, wtedy rewolucja lipcowa ostatecznie pokonałaby październikową.
Okładka tygodnika WPROST: 32/2000
Więcej możesz przeczytać w 32/2000 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0