Obrona św. Mikołaja

Obrona św. Mikołaja

Dodano:   /  Zmieniono: 
Internetowe spotkanie z księdzem JANEM TWARDOWSKIM, poetą



"Wprost": - Dawniej Mikołaj przychodził w infule i z pastorałem. Teraz przychodzi w czerwonym kubraku i skarpecie na głowie. Może to już nie Święty Mikołaj?
Ks. Jan Twardowski: - Święty Mikołaj jest postacią historyczną. Przyszedł na świat na początku IV wieku, został biskupem na terenie dzisiejszej Turcji. Jego relikwie spoczywają w Bari we Włoszech. Był tym świętym, który zapowiadał nadejście świąt Bożego Narodzenia. Dopiero w ostatnich czasach polityka i kultura ateistyczna zabrała mu imię i nazwała go Dziadkiem Mrozem. Zdjęła mu mitrę i włożyła czapkę z pomponem, zabrała ornat i dała czerwony płaszcz. Wyjęła mu z ręki pastorał i włożyła na plecy worek, na przykład z napisem "Coca-Cola".
Marcin: - Chciałbym wiedzieć, jak ksiądz ocenia przyszłość i rozwój Kościoła w Polsce w następnym tysiącleciu?
- Pod koniec wieku straszy się ludzi końcem świata i innymi dreszczowcami. O Kościele mówi się, że on słabnie, że w Polsce jest z nim jeszcze jako tako, ale na Zachodzie zupełnie ęle. Święta upamiętniają przyjście Boga na świat jako bezradnego dziecka. I ten bezradny Bóg trwa już 2000 lat i budzi sumienia. Teraz Kościół nie jest wcale gorszy, niż był w średniowieczu. Wtedy był uwikłany w politykę. Dziś, po Soborze Watykańskim II, jest ciekawszy.
Marcin: - Czy nie sądzi ksiądz, że wiara Polaków stała się bardzo powierzchowna? W jaki sposób Kościół chce przyciągnąć młodzież?
Ostatnio obserwujemy zatrważający wzrost ateizmu wśród młodych, wykształconych ludzi. - Ja to widzę inaczej. Przychodzi do mnie wielu ludzi młodych, zainteresowanych wiarą (a także poezją). Jako ksiądz znam dwa światy: świat telewizji, który nagłaśnia zło, i świat spowiedzi. Przychodzi choroba, śmierć najbliższego i człowiek zmienia się pod wpływem cierpienia. Młodość jest okresem dojrzewania zmysłowego. Młody człowiek jest więc mniej otwarty na duchowość. Zdarza się, że ci "najgorsi" są potem najlepsi, co wynika z tego, że oni angażują się mocno albo w jedną, albo w drugą stronę. Najgorsza jest obojętność.
Vuka: - Jak zaradzić temu, że popularność Kościoła słabnie?
- Wcale nie widzę, żeby Kościół słabł, przeciwnie, widzę ożywienie. Powstają ośrodki przy parafiach, misje. Ludzie świeccy kształcą się w dziedzinie teologii, czego nie było wcześniej, na przykład przed wojną. Zło jest fascynujące, ma wielką siłę przebicia, ale ono na naszych oczach kompromituje się i przegrywa. Niemcy płacą teraz pieniądze, żeby zakryć zło, które się kiedyś dokonało. Na naszych oczach upadł komunizm, który wydawał się taki potężny, a dzisiaj wyrzekają się go nawet postkomuniści.
User: - Czy można mówić o poezji chrześcijańskiej? Jeśli tak, to czy ksiądz uważa siebie za poetę chrześcijańskiego?
- Jeżeli wiersze mówią o Bogu i wierze, to są chrześcijańskie i u mnie tak chyba jest. Poza tym myślę, że w ogóle nie ma poezji bez wiary; prawdziwa poezja jest metafizyczna, polega na szukaniu tajemnicy życia. Bez tego wiersze są puste. Dziś niemodna jest poezja awangardowa, poezja formy. Widzimy szukanie wiersza prostego, szukanie treści, sensu życia...
"Wprost": - W swoich wierszach zwraca się ksiądz przede wszystkim do dzieci. Czy w Boże Narodzenie nie powinniśmy się stać właśnie trochę jak dzieci - mniej zaaferowani, zabiegani?
- Można być dzieckiem niezależnie od wieku, nawet będąc staruszkiem. I nie jest przypadkiem, że większość ludzi starszych staje się jak dzieci. Bo dziecko to ktoś, kto ufa. Ono wierzy, że Bóg jest jego ojcem i daje mu bezpieczeństwo. Istnieją dwa różne wyrazy: dziecinny i dziecięcy. "Dziecinny" znaczy "naiwny", a "dziecięcy" znaczy "ufny".


Więcej możesz przeczytać w 1/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0