Kuźnie dyplomacji

Kuźnie dyplomacji

Dodano:   /  Zmieniono: 
Dyplomata w dobie globalizacji, Internetu i międzynarodowego terroryzmu to już nie tylko elegancki i elokwentny bywalec salonów politycznych. Dzisiejszemu ambasadorowi czy  konsulowi nie wystarczy znajomość historii, prawa czy praktyki dyplomatycznej, musi się dobrze orientować w sprawach gospodarczych, posługiwać się komputerem i znać język kraju, w którym się znajduje.
Amerykański korpus dyplomatyczny należy do największych na świecie. Departament Stanu zarządza 250 placówkami dyplomatycznymi i konsularnymi. Kilka amerykańskich uniwersytetów utworzyło specjalne szkoły przygotowujące studentów do pracy w służbie zagranicznej.
Większość absolwentów Edmund A. Walsh School of Foreign Service na Uniwersytecie Georgetown trafia do Departamentu Stanu lub innych ministerstw, a także do wielkich korporacji przemysłowych. W epoce globalizacji przemysłu i handlu przygotowanie z zakresu polityki międzynarodowej, prawa i praktyki dyplomatycznej jest niezwykle przydatne także menedżerom, którzy - podobnie jak dyplomaci - większość życia spędzają "na walizkach". Nic dziwnego, że wśród byłych studentów Georgetown obok Billa Clintona i Edwarda P. Derejiana (były zastępca sekretarza stanu ds. Bliskiego Wschodu i Azji) znajdują się takie postaci, jak Brian Henderson, wiceprezes banku inwestycyjnego Merrill Lynch International, i Kenji Yoshizawa, wiceprezes Bank of Tokyo.
Ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce Daniel Fried i sekretarz prasowy Departamentu Stanu James Rubin to absolwenci innej znanej kuźni dyplomatów - School of International and Public Affairs przy Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku. Szkołę dla dyplomatów i innych pracowników administracji rządowej prowadzi także Uniwersytet Harvarda (Kennedy School of Government). Jej absolwentem jest m.in. Stuart Eizenstat, zastępca sekretarza stanu. Jego kolega z resortu Thomas.
Pickering kończył Szkołę Prawa i Dyplomacji na Uniwersytecie Tufts w Medford. Z kolei najsłynniejszy amerykański negocjator Richard Holbrooke wiedzę z zakresu polityki międzynarodowej i dyplomacji zdobywał w Woodrow Wilson School na Uniwersytecie Princeton.
Kilka znanych akademii dyplomatycznych znajduje się w Azji. W Korei Południowej kuźnią dyplomatów jest Instytut Spraw Międzynarodowych i Bezpieczeństwa Narodowego w Seulu. Na liście absolwentów Instytutu Szkoleniowego Ministerstwa Spraw Zagranicznych w Tokio można znaleźć najlepszych japońskich ambasadorów i konsulów. Z kolei chińscy dyplomaci kształcą się w Foreign Affairs College w Pekinie, należącym do tamtejszego resortu spraw zagranicznych.
W Europie do szkół o najdłuższej tradycji należy Akademia Dyplomatyczna w Wiedniu. Jej historia sięga założonej w 1754 r. przez cesarzową Marię Teresę Akademii Orientalnej. W XIX w. uczelnię gruntownie zreformowano, dodając do programu nauczania prawo, stosunki międzynarodowe i sprawy konsularne. Jednym z autorów reformy był polityk galicyjski i austriacki hrabia Agenor Gołuchowski. Pod nazwą Akademia Konsularna uczelnia działała do 1938 r. Zamknięta podczas II wojny światowej, swoje podwoje otworzyła ponownie dopiero w 1964 r.
Od 35 lat na studiach podyplomowych Akademii Dyplomatycznej kształcą się absolwenci różnych kierunków z kraju i zagranicy. W programie znajdują się takie przedmioty, jak historia dyplomacji, politologia, stosunki międzynarodowe, prawo międzynarodowe, elementy światowej ekonomii, instytucje międzynarodowe oraz zajęcia praktyczne z dyplomacji (dyplomacja publiczna, techniki negocjacyjne, protokół dyplomatyczny i etykieta). Wykłady i zajęcia prowadzone są po niemiecku, angielsku i francusku. Kandydaci muszą posiadać dyplom szkoły wyższej i zdać pisemny oraz ustny egzamin z kilku języków. Obcokrajowcy mogą zdawać egzaminy w austriackich placówkach dyplomatycznych.
Od początku lat 90. akademia organizuje specjalne kursy dla młodych dyplomatów z Europy Środkowej i Wschodniej i Mongolii. Szkolenie trwa zazwyczaj trzy miesiące, a liczba uczestników nie przekracza 20 osób. Renoma wiedeńskiej uczelni sprawiła, że otwarto przy niej Sekretariat Międzynarodowego Forum Szkół Dyplomatycznych, organizujący coroczne zjazdy szefów akademii dyplomatycznych z całego świata.
Minister spraw zagranicznych Francji Hubert Vedrine, znakomity znawca polityki zagranicznej i dyplomacji, jest absolwentem Ecole Nationale d’Administration (ENA). Od 1945 r. jest ona główną francuską kuźnią kadr urzędników najwyższych szczebli. Dyplom tej uczelni to przepustka do świata polityki i administracji. Dwóch spośród pięciu prezydentów (Valéry Giscard d’Estaing, Jacques Chirac) i sześciu z czternastu premierów (Jacques Chirac - dwa razy, Laurent Fabius, Michel Rocard, Edouard Balladur, Alain Juppé, Lionel Jospin) powojennej Francji i 40 proc. aktualnych ambasadorów to absolwenci ENA.
Pracownicy brytyjskiego Foreign Service to przede wszystkim absolwenci Londyńskiej Akademii Dyplomatycznej przy Uniwersytecie Westminster, Uniwersytetu w Oksfordzie oraz London School of Economics. Z kolei podwładni nowego szefa niemieckiego MSZ Joschki Fischera rekrutują się z bońskiego Instytutu Szkoleniowego dla Młodych Dyplomatów i Centrum Szkoleniowego MSZ Treptower Park w Berlinie. Wszyscy młodzi holenderscy dyplomaci przeszli szkolenie w Niderlandzkim Instytucie Stosunków Międzynarodowych Clingendael. Instytut jest wyjątkową placówką na mapie Europy, gdyż łączy funkcję centrum szkoleniowego dla korpusu dyplomatycznego i ośrodka naukowego. Zatrudnieni tam naukowcy prowadzą badania nad bezpieczeństwem europejskim, Unią Europejską i Organizacją Narodów Zjednoczonych. Kształcenie początkujących dyplomatów trwa 10 tygodni i ma na celu przygotowanie ich do pracy na pierwszej placówce za granicą. Dla doświadczonych dyplomatów organizowane są w Clingendael kursy dotyczące aktualnych aspektów polityki międzynarodowej Holandii. MGIMO (Moskowskij Gosudarstwiennyj Institut Mieżdunarodnych Otnoszenij) pozostaje jedną z najbardziej prestiżowych rosyjskich uczelni. Studiują tam m.in. dzieci rosyjskiej elity gospodarczej, politycznej i intelektualnej. Słuchaczem MGIMO (co prawda tylko przez miesiąc) był wnuk Borysa Jelcyna, noszący to samo imię i nazwisko syn Tatiany Diaczenko, młodszej córki prezydenta. Studentką drugiego roku jest wnuczka Michaiła Gorbaczowa. Uczelnię odwiedzają często przebywający w Moskwie z oficjalnymi wizytami przywódcy i wysocy rangą politycy z całego świata. Najbardziej prominentnymi gośćmi MGIMO w ostatnim czasie byli prezydent Bill Clinton (w czasie wrześniowej wizyty w Moskwie) i wicepremier Iraku Tarik Aziz.
Na moskiewskiej uczelni dyplomatycznej studiują również Polacy. Dla tych, którzy w Polsce zdali egzaminy wstępne, studia są bezpłatne na mocy międzypaństwowej umowy o wymianie naukowej. W przeszłości MGIMO była głównym zagranicznym ośrodkiem kształcącym pracowników polskiego resortu spraw zagranicznych. Ostatnia ekipa absolwentów instytutu zasiliła szeregi naszego MSZ w latach 1991-1992. Wyżsi rangą dyplomaci trafiali do moskiewskiej Akademii Dyplomatycznej, gdzie kontynuowali naukę na studiach doktoranckich. Słuchaczami tych uczelni byli także dyplomaci z innych państw bloku sowieckiego. Po jego rozpadzie rządy wielu państw Europy Środkowej i Wschodniej postanowiły utworzyć ośrodki kształcące kadry dla narodowych resortów spraw zagranicznych. Akademie dyplomatyczne powstały m.in. w Słowenii, Estonii, Rumunii, Chorwacji i na Litwie. W Czechach taką rolę odgrywa Centrum Studiów Międzynarodowych im. Jana Masaryka przy Akademii Ekonomicznej w Pradze, a na Węgrzech Departament Stosunków Międzynarodowych na budapeszteńskiej Akademii Ekonomicznej.
Nic nie wskazuje na to, że akademia dyplomatyczna powstanie w Polsce. Naszym dyplomatom musi wystarczyć roczne szkolenie w MSZ. Po jego zakończeniu najlepsi mogą liczyć na wyjazd do którejś z renomowanych uczelni zagranicznych. Aby się zakwalifikować na szkolenie, trzeba mieć wyższe wykształcenie i zdać egzamin z dwóch języków obcych oraz historii Polski i historii dyplomatycznej, wiedzy o ustroju Polski i z elementów prawa administracyjnego. Na szkolenie przyjmowanych jest 20-25 osób rocznie, a o każde miejsce walczy dwóch, trzech kandydatów. Najbliższy egzamin ma być przeprowadzony w czerwcu 1999 r. Szkolenie obejmuje pracę w kilku departamentach MSZ, a raz w tygodniu odbywają się zajęcia teoretyczne (ok. 260 godzin w ciągu roku). Wykłady obejmują historię dyplomacji, prawo międzynarodowe, prawo dyplomatyczne i bieżące zagadnienia polskiej polityki zagranicznej. W tym roku MSZ chciałoby przyszłych dyplomatów bliżej zapoznać z zagadnieniami integracji europejskiej, organizując krótką podróż do instytucji europejskich. Szkolenie kończy się egzaminem, a następnie absolwenci wyjeżdżają na dziewięciomiesięczny staż w polskiej ambasadzie czy konsulacie.
- Dopiero po powrocie z placówki zostają pełnoprawnymi dyplomatami - mówi ambasador Ludwik Dembiński, dyrektor Biura Szkolenia MSZ.

Więcej możesz przeczytać w 1/1999 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0