Strategia wzrostu

Strategia wzrostu

Przed reformą wojewoda był gospodarzem terenu, teraz będzie jedynie kontrolerem poczynań władz samorządowych Korpus wojewodów
Prof. JERZY REGULSKI, przewodniczący Rady ds. Reform Ustrojowych Państwa:

- Sposób wyboru kandydatów na wojewodów będzie miał podstawowe znaczenie dla reformy ustrojowej. Dyskusja o zasadach ich powoływania wskazuje, że nie wszyscy zrozumieli sens reformy i nową rolę wojewodów. Ich zadania będą bowiem zupełnie odmienne od dotychczasowych. Posługujemy się tym samym terminem, ale teraz znaczy on zupełnie co innego.


Przed reformą wojewoda był gospodarzem terenu, teraz będzie jedynie kontrolerem poczynań władz samorządowych. W nowym ustroju ma on reprezentować rząd i interesy państwa, toteż winien być zależny jedynie od premiera, powinien być jego człowiekiem w terenie. Musiałby także mieć odpowiednią wiedzę i umiejętność współdziałania z odrębnymi, samodzielnymi władzami i organizacjami. Nie wolno zapominać, że gospodarzem terenu jest teraz marszałek sejmiku. Jeśliby wojewoda reprezentował lokalne partie, nie tylko dublowałby rolę marszałka, ale jednocześnie premier i rząd byliby pozbawieni swojego reprezentanta w terenie. Argumentowanie, że wojewoda musi znać swoje województwo, nie przekonują w tym kontekście. Przecież nie on będzie nim zarządzał. Powinien znać prawo i zasady funkcjonowania administracji, umieć stanowczo egzekwować praworządność i sprawnie realizować powierzone mu zadania. Musi więc być zaufanym urzędnikiem, a nie politykiem. Wojewoda nie może być zatem związany z lokalnymi układami politycznymi. W przeciwnym razie rząd nie będzie miał możliwości kontrolowania samorządów, a ścisłe polityczne powiązania między wojewodą a marszałkiem musiałyby zaowocować osłabieniem państwa. Wówczas może się pojawić niebezpieczeństwo działań separatystycznych. Jeśli zaś wojewoda będzie liderem partii, która na danym terenie przegrała wybory, łatwo można przewidzieć, że pomiędzy nim a marszałkiem szybciej dojdzie do politycznej wojny niż do współpracy. Przykładem wypaczenia założeń reformy są żądania elit Elbląga. Domagają się one, aby wojewoda był mieszkańcem ich terenu, ponieważ marszałek wywodzi się z Olsztyna. Właściwe ukształtowanie relacji między władzami samorządowymi a wojewodami nie będzie zapewne łatwe, gdyż nie mamy w tym zakresie żadnych doświadczeń. Tym bardziej więc potrzebny jest jasny podział kompetencji. Godny naśladowania wydaje się model francuski, w którym prefekci są co dwa, trzy lata delegowani do innych departamentów. Uważa się, że jest to jedyny sposób, aby nie dopuścić do utożsamienia się prefekta z danym departamentem i jego środowiskiem politycznym. Praktyka pokazuje, że wystarczy parę miesięcy, aby doświadczony prefekt poznał departament w stopniu niezbędnym do wykonywania nadzorczych funkcji. Sądzę, że należy dążyć do wprowadzenia takiej samej reguły w Polsce. Jeżeli nie będzie to możliwe w najbliższym czasie, premier powinien się trzymać zasady, że nie mianuje na wojewodów kandydatów lokalnych partii, lecz swoich zaufanych ludzi z odpowiednimi kwalifikacjami do pracy w administracji. Także polityka regionalna rządu wymaga wyznaczenia organu centralnego, odpowiedzialnego za określenie celów i ich realizację. Nie byłoby dobrze, gdyby kompetencje w tym zakresie były podzielone pomiędzy resorty. Niestety, nie mamy żadnego doświadczenia, jak prowadzić politykę regionalną. Dlatego jestem przekonany, że zadania te wraz z upoważnieniem do koordynowania działań wszystkich zainteresowanych resortów powinny być powierzone Ministerstwu Gospodarki. W każdym razie niewskazane jest włączanie wojewody w proces kształtowania polityki regionalnej, gdyż doprowadziłoby to do powstania własnego aparatu planistycznego i rozbudowania administracji. Wojewoda w roli kreatora polityki regionalnej wchodziłby automatycznie w konflikty lokalne, które przenosiłyby się na płaszczyznę polityczną oraz dotykałyby administracji centralnej. Wojewoda powinien jedynie kontrolować realizację polityki wypracowanej przez rząd.
Okładka tygodnika WPROST: 1/1999
Więcej możesz przeczytać w 1/1999 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0