Filar przyszłości

Filar przyszłości

Wkrótce ponad 200 000 akwizytorów będzie nas przekonywało, byśmy przystąpili do funduszu emerytalnego

Ponad połowa Polaków nie wie, na czym polega reforma systemu ubezpieczeń społecznych i obawia się wprowadzanych zmian. Przedstawiciele rządu bronią się przed zarzutami o zbyt późno rozpoczętej kampanii informacyjno-edukacyjnej, przekonując, że ustawa wprowadzająca reformę została podpisana przez prezydenta dopiero pod koniec roku. Mają jednak nadzieję, że najważniejsze informacje, dotyczące między innymi wyboru towarzystwa emerytalnego, dotrą na czas do wszystkich zainteresowanych. W innych krajach rządowe kampanie informacyjne rozpoczynały się rok przed wprowadzeniem w życie nowego systemu emerytalnego.
Twórcy reformy i towarzystwa emerytalne stoją przed bardzo trudnym zadaniem: muszą przekonać pracowników, że nowy system zabezpieczeń społecznych przyniesie po latach wymierne korzyści. Badania opinii publicznej dowodzą, że stan wiedzy Polaków na temat reformy jest niewielki. Pocieszający jest natomiast fakt, że zaledwie co dziesiąta osoba ankietowana przez CBOS uznała system repartacyjny (czyli funkcjonujący dzisiaj) za najlepszy. Oznacza to, że nie zyskał aprobaty społecznej system oparty na solidaryzmie pokoleniowym, w którym emerytury wypłacane są z pieniędzy pochodzących ze składek dzisiaj pracujących. Można się spotkać z opiniami, że rządowa kampania informacyjna jest już spóźniona o kilka miesięcy. Na przykład w Meksyku pierwsze audycje telewizyjne i radiowe oraz broszury informacyjne pojawiły się osiem miesięcy przed wprowadzeniem nowego systemu. Od jakości kampanii informacyjnej zależy liczba osób, które wybiorą nowy system. Przekonał się o tym dobitnie rząd argentyński, którego akcja informacyjna była mało efektywna. Jedynie jedna trzecia Argentyńczyków powierzyła swoje pieniądze nowym funduszom. Natomiast w Meksyku w ciągu roku akces do nowego systemu zgłosiło ponad 13 mln osób - z 15 mln mających prawo wyboru między nowym i starym rozwiązaniem.
- Z masy liczącej miliony osób, które dotychczas otrzymywały emeryturę dzięki tajemniczym współczynnikom tworzonym przez władzę, przekształcimy się w rzeszę indywidualnych inwestorów, podejmujących świadome decyzje dotyczące swojej przyszłości - twierdzi Piotr Śliwicki, prezes STU Hestia Insurance. Po raz pierwszy od ponad 50 lat emerytura każdego Polaka będzie uzależniona od stażu pracy i wysokości zarobków. O kilka milionów zwiększy się liczba osób, którzy zaczną się interesować rynkami kapitałowymi, bo tam będą "pracowały" ich pieniądze. Myśląc o przyszłości, zracjonalizujemy nasze wydatki i zwiększymy skłonność do oszczędzania. Szacunkowe obliczenia wskazują, że w pierwszych latach reformy w drugim filarze uczestniczyć będzie ok. 7 mln Polaków.
Reforma emerytalna spowoduje napływ na nasz rynek finansowy znaczących kapitałów. Już w pierwszym roku można się spodziewać 4-5 mld zł, a w każdym następnym - nawet 10 mld zł. Jest to równowartość jednej siódmej wartości wszystkich firm notowanych na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych (inwestujący na niej mają nadzieję, że napływ nowych kapitałów zakończy dwuletnią bessę). Podobną sytuację zaobserwowano także w innych państwach, które rozpoczęły reformowanie systemu emerytalnego. Działające od połowy 1997 r. fundusze emerytalne w Meksyku zgromadziły do końca 1998 r. ponad 2,5 mld dolarów.
Reforma emerytalna w naszym kraju składa się z trzech filarów: dwóch obowiązkowych i jednego dobrowolnego. Nie obejmie ona osób powyżej 50 lat i dzisiejszych emerytów, których świadczenia będą naliczane tak jak dotychczas. Do nowego systemu obowiązkowo wejdą ludzie do trzydziestego roku życia. Osoby w wieku 30-50 lat muszą wybrać, czy chcą pozostać w zreformowanym Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych, czy też podzielić składkę między ZUS a jeden z funduszy emerytalnych. W ramach I filaru emeryturę wypłacał będzie tak jak do tej pory Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Pieniądze pracowników nie trafią do wspólnego worka, lecz będą dzielone na cztery fundusze: emerytalny, rentowy, chorobowy i wypadkowy.
Pracodawca nadal będzie co miesiąc przekazywał ZUS 45 proc. zarobków każdego zatrudnionego. Składka będzie jednak dzielona na dwie części: płaconą przez pracodawcę (22 proc.) i płaconą przez pracownika (23 proc.). Aby pracownik mógł ją odprowadzać, jego miesięczne zarobki zostaną podniesione właśnie o 23 proc. Będzie to tzw. ubruttowienie. Jeżeli ktoś zarabiał 1000 zł, to od stycznia będzie otrzymywał 1230 zł. Powstała nadwyżka nie zostanie w kieszeni pracownika. Pracodawca wpłaci ją - razem ze swoimi 22 proc. - do ZUS. W ZUS każdy pracownik będzie miał indywidualne konto, na którym odnotowany zostanie dotychczasowy staż pracy, wysokość wynagrodzenia, wysokość wpłacanej składki, okresy choroby i bezrobocia. Od wysokości i czasu opłacania składek będzie uzależniona wypłacana z ZUS emerytura. Zatem im większe będą zarobki i dłuższy staż pracy, tym wyższa będzie przyszła emerytura. Jak zapowiada Stanisław Alot, prezes ZUS, firma przygotowuje się do akcji informacyjnej. Do końca grudnia specjalne poradniki z wzorami nowych formularzy powinny być dostępne w 312 punktach informacyjnych ZUS. Zdaniem Ryszarda Petru, doradcy wicepremiera Leszka Balcerowicza ds. reformy emerytalnej, pracodawcy są niedoinformowani, a do końca stycznia muszą zgłosić do ZUS wykaz pracowników, którzy są płatnikami składek. Nie we wszystkich oddziałach ZUS można otrzymać pełne informacje o wprowadzanych zmianach.
Nie wiadomo, jak będzie przebiegać kampania informacyjna dotycząca II filaru reformy. Zgodnie z prawem powszechne towarzystwa emerytalne, które będą zarządzać funduszami tworzonymi ze składek ubezpieczonych, rozpoczną akcję reklamową dopiero w połowie lutego. Na razie licencję otrzymało jedenaście firm. Kolejne dziesięć złożyło wnioski i czeka na decyzję Urzędu Nadzoru nad Funduszami Emerytalnymi. Fundusze emerytalne są nowym instrumentem na polskim rynku finansowym. - Ludzie nie mają możliwości odniesienia się do znanych im wzorów. Tak naprawdę będziemy sprzedawali marzenia - twierdzi Tomasz Frontczak, prezes AIG PTE. Decydując się na emeryturę w ramach II filaru, trzeba wybrać jeden z funduszy emerytalnych. Na jego konto od 1 kwietnia 1999 r. ZUS będzie przekazywać ok. 9 proc. zarobków (przed ubruttowieniem). Z podjęciem decyzji - w zależności od grupy wiekowej - można się wstrzymać od 6 do 9 miesięcy. Przez ten czas składki będą gromadzone w ZUS, a po wyborze funduszu przekazane na jego konto.
Z badań CBOS wynika, że najbardziej obawiamy się utraty powierzonych towarzystwom pieniędzy. Zawsze będzie istniało ryzyko upadku funduszu emerytalnego. W Meksyku w ciągu pierwszego półrocza działalności upadły trzy fundusze. Ich klienci zostali przejęci przez pozostałe fundusze. Działalność PTE będzie przez cały czas kontrolowana przez Urząd Nadzoru nad Funduszami Emerytalnymi. Stworzono także systemy zabezpieczeń, które mają ograniczyć ryzyko utraty ulokowanych w funduszach składek. Nie ma więc takiej możliwości, że bezpowrotnie stracimy odkładane pieniądze. Każdy fundusz będzie musiał osiągnąć minimalną wymaganą stopę zwrotu, czyli określony wskaźnik, o jaki musi zwiększyć ulokowany w nim kapitał. Jeśli na skutek złego zarządzania funduszem zarobimy mniej, wówczas brakującą sumę dopłaci z własnych środków PTE. Jeśli i tych pieniędzy będzie mało, odpowiednią kwotę dołoży Fundusz Gwarancyjny utworzony przez wszystkie towarzystwa, a w ostateczności dopłacić może także budżet państwa.

A LEWICKA
pełnomocnik rządu ds. zabezpieczenia społecznego


1 stycznia 1999 r. rząd rozpoczął kampanię informacyjną dotyczącą nowego systemu emerytalnego. Na ten cel mamy otrzymać 5 mln dolarów kredytu z Banku Światowego i milion dolarów z USAID. Kampania mogłaby się rozpocząć wcześniej, gdyby parlament uchwalił wszystkie niezbędne ustawy. Istotne kwestie nie były do końca przesądzone, między innymi długo nie wiedzieliśmy, kto może skorzystać ze starych przywilejów branżowych. Dopiero 13 października 1998 r. zdecydowano, że 9 proc. składki będzie przekazywane do II filaru. Nie mogliśmy więc dopuścić do tego, by fundusze emerytalne miały do nas pretensje, że wprowadziliśmy je w błąd. Nikt nie miał gwarancji, że projekty ustaw w nie zmienionym kształcie zostaną przyjęte przez parlament. To jest zawsze loteria. Zatem początek nowego roku był najwcześniejszym możliwym terminem rozpoczęcia kampanii informacyjnej. Uważam, że nie jest za późno, by uświadomić ludziom, iż nie muszą wybierać oferty towarzystw emerytalnych już pierwszego dnia, kiedy akwizytor pojawi się w ich domu. Z wyborem można zaczekać do 31 grudnia 1999 r. Kampania informacyjna będzie polegała na wytłumaczeniu ludziom, od czego powinna zależeć decyzja o ulokowaniu składki na koncie ZUS lub funduszu emerytalnego. Będziemy o tym mówili wielokrotnie, nie tylko po 1 kwietnia, ale także po 30 czerwca i pod koniec wakacji, kiedy młodzi ludzie będą musieli dokonać wyboru funduszu emerytalnego. Nawet przy najczarniejszym scenariuszu, na przykład bankructwie PTE, żaden fundusz nie upadnie. Są to bowiem dwa odrębne podmioty. Ponadto towarzystwo nie ma dostępu do naszych pieniędzy. Są one przechowywane u depozytariusza, którym jest zazwyczaj niezależny od PTE bank. Zgromadzony w funduszu kapitał zostanie automatycznie przeniesiony do największego funduszu, który ma najwięcej składek. Jeśli się na to nie zgodzimy, możemy sami zdecydować o wyborze lepszego Powszechnego Towarzystwa Emerytalnego. Praktycznie nasz wybór zostanie zweryfikowany po dwóch latach funkcjonowania nowego systemu. Wówczas PTE przedstawią wyniki działalności, a każdy ubezpieczony będzie mógł bezpłatnie przenieść swoje konto do tego funduszu, który oferuje wyższą stopę zwrotu z kapitału.
Przystępując do II filaru reformy, musimy pamiętać, że nie możemy z niego zrezygnować. Aż do osiągnięcia wieku emerytalnego będziemy odprowadzać część składki do jednego z funduszy. Zmiana funduszu - bez dodatkowych opłat - będzie możliwa dopiero po dwóch latach. Za zamianę przed tym terminem trzeba będzie zapłacić.
Szefowie PTE zdają sobie sprawę, że ludzie zostaną zasypani informacjami o funduszach, a już za miesiąc do naszych drzwi zapuka kilku z przeszło dwustutysięcznej armii akwizytorów funduszy emerytalnych. Według wstępnych szacunków, każde z towarzystw na reklamę wyda średnio 10 mln dolarów. Nie wiadomo, jaka będzie jej skuteczność. Tym bardziej że towarzystwa większy nacisk położą na promocję swoich usług, a nie całej reformy emerytalnej. W grudniu ubiegłego roku PTE Pioneer zaapelował do istniejących towarzystw emerytalnych o rozpoczęcie wspólnej kampanii informacyjnej. Towarzystwo przeznaczyło na ten cel 100 tys. zł, które jednak do końca roku nie zostały rozdysponowane. W Pioneerze podkreślają, że łatwiej byłoby je wydać, gdyby powstała organizacja skupiająca wszystkie towarzystwa. Przedstawiciele PTE uważają, że powołanie samorządu zrzeszającego towarzystwa byłoby dobrym rozwiązaniem, zwłaszcza jeśli chodzi o przygotowanie kodeksu etycznego akwizytorów i towarzystw, opracowywanie wspólnych stanowisk i ustaleń związanych z reklamą czy akwizycją.
Dobrowolną i dodatkową formą zwiększenia emerytury jest udział w III filarze reformy. Oszczędności można gromadzić w towarzystwach ubezpieczeniowych na życie, w ubezpieczeniowych funduszach powierniczych czy też pracowniczych programach emerytalnych. Tworzeniem tych ostatnich zainteresowani są sami pracodawcy. Składka na taki fundusz będzie również dobrowolna. Decyzję o skorzystaniu ze zwiększenia emerytury poprzez udział w trzecim filarze można podjąć w dowolnym czasie. Trzeba jednak pamiętać, że i w tym wypadku wysokość otrzymanej po latach emerytury będzie zależeć od czasu oszczędzania i wysokości składek. Twórcy polskiej reformy powinni się jednak zastanowić nad skorzystaniem z węgierskich wzorów. Na Węgrzech wprowadzono specjalne ulgi podatkowe, mające na celu zachęcenie pracowników do wykupywania dobrowolnych ubezpieczeń emerytalnych.
Żadna teoretyczna symulacja wysokości przyszłej emerytury nie uwzględnia (bo nie może) na przykład rozwoju sytuacji gospodarczej kraju. Nie wiadomo, jak wysoki będzie wzrost płac, ile wyniesie stopa zwrotu z kapitału zarówno w I, jak i w II filarze. Przedstawiciele ZUS podkreślają, że osobom powyżej 45 lat nie opłaca się przechodzić do funduszy emerytalnych; powinny raczej pozostać w zreformowanym ZUS. Według towarzystw emerytalnych, udział w II filarze reformy może być dla tych osób korzystny, ale każdy powinien sam oszacować korzyści i straty z tytułu "porzucenia" ZUS na rzecz nowego systemu. - Świadczenia emerytalne będą formą zwrotu z inwestycji; nie będzie to darowizna, lecz łatwa do wyliczenia należność - dodaje prezes Śliwicki.

Okładka tygodnika WPROST: 2/1999
Więcej możesz przeczytać w 2/1999 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0