Mechaniczna pomarańcza

Mechaniczna pomarańcza

Dodano:   /  Zmieniono: 
Obrazu cywilizacji nie malowano krwią, nawet gdy tryskała na marmurowe pomniki
Ćwierć wieku temu zobaczyłem film Stanleya Kubricka "Mechaniczna pomarańcza". W wielkim kinie na Champs Elysées zapadłem w miękki lotniczy fotel i makabra, która zaatakowała mnie z ekranu, przygwoździła mnie na dwie godziny. "Mechaniczna pomarańcza" przedstawiała w dynamicznych ujęciach i najazdach z szerokokątnego obiektywu młodego człowieka, który bestialsko bił i zabijał kobietę. Poddano go równie okrutnej kuracji odwykowej. Przy dźwiękach IX symfonii Beethovena musiał oglądać to, co zrobił. Kuracja szokowa odbywała się pod przymusem: teraz to filmowy morderca tkwił przywiązany do fotela chirurgicznego, a specjalne metalowe łapki odciągały jego powieki, by przypadkiem nie zamknął oczu na to, czego dokonał. Gdy oglądałem ten wybitny obraz filmowy (nad którym wówczas - na Zachodzie - wisiały nożyce cenzury), miałem wątpliwości i to poważne, czy kuracja szokowa na zasadzie "gwałt gwałtem" bardziej działa odwykowo, czy też bardziej zobojętnia na brutalność i zbrodnię. Film - ostrzeżenie, czy film - zapowiedź? To pytanie nie dawało mi długo spokoju. Dzisiaj jesteśmy już w innym punkcie. Gdziekolwiek i którykolwiek kanał telewizji włączymy - leje się krew, ludzie ludzi przybijają nożem do podłogi, kamienują i krzyżują. Nie ma w tym żadnej dwuznaczności czy przesłania, nie ma żadnej metaforycznej deformacji. Pływamy w krwawym "Pulp Fiction" i nie widać końca werystycznych scen gwałtu. Przykazanie "nie zabijaj", równie stare jak zadawanie śmierci w imię wyższych i niższych racji, zostaje rozmyte przez przyzwyczajenie do organoleptycznego oswajania się ze zbrodnią. Nie chcę przez to powiedzieć, że istnieje prosty związek przyczynowo-skutkowy: co widział Jaś jako świat wirtualny, Janek lub Jan odtworzy jako rzeczywistość. Równoległość upowszechnienia przemocy, obojętność i brak reak- cji psychiczno-mięśniowych znanych z westernów są wynikiem obycia z codziennym katowaniem niewinnych. Cywilizacje walczyły - i to krwawo - z barbarzyństwem. Ale obrazu cywilizacji nie malowano krwią, nawet gdy tryskała na marmurowe pomniki.
Więcej możesz przeczytać w 2/1999 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0