Imperatyw zimowy

Imperatyw zimowy

Dodano:   /  Zmieniono: 
"Tam kończy się liberalizm, gdzie zaczyna się ludzka nędza" - sens tych słów Adama Michnika przywołały pierwsze ostre mrozy, gdy zamarzło ponad 30 bezdomnych. Ich liczbę szacuje się na prawie 300 tys.: schroniska, domy noclegowe i przytułki są przepełnione, dla wszystkich chcących się schronić przed zimnem nie ma miejsc. Tymczasem rozwiązanie problemu bezdomnych - dla państwa aspirującego do Unii Europejskiej - to imperatyw wynikający zarówno z solidaryzmu społecznego, jak i powszechnie obowiązujących cywilizacyjnych standardów. O tym bowiem, że stanowimy część nowoczesnej i demokratycznej Europy, świadczą nie tylko wolne wybory i bary McDonald’s, ale również to, że na ulicach ludzie nie umierają z zimna. Jeśli nie rozwiążemy problemu ludzi pozbawionych dachu nad głową, już niedługo w całej Polsce powtórzą się sytuacje znane z Dworca Centralnego w Warszawie - bezdomni będą okupować budynki publiczne, a patronów takich akcji, na przykład księdza Palecznego, znowu wesprą partie i związki zawodowe. Lepiej więc, żeby ten "czarny scenariusz" nie został zrealizowany. Nie uda się w naszej strefie klimatycznej zwalczyć zimy, trzeba się z nią pogodzić. Rozwiązanie tego problemu może ułatwić reforma samorządowa - na szczeblu lokalnym lepiej wiadomo, komu potrzebna jest pomoc, które budynki można przekazać organizacjom i fundacjom wspierającym bezdomnych. Nawet najbogatsze kraje świata nie poradziły sobie jednak z problemem bezdomności: nie można pomóc wszystkim, ale trzeba wszystkim pozostającym bez dachu nad głową pomoc zaoferować.
Więcej możesz przeczytać w 48/1998 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0