Król Duch

Król Duch

Dodano:   /  Zmieniono: 
Jakiż to przewrotny kaprys losu każe Polakom świętować niepodległość w najbardziej ponurym miesiącu w roku, kiedy zmierzcha się pod obiad, a zimowego słońca jeszcze długo czekać?
1. Na świętego Marcina gęś tłusta jak świnia! - mówiono w dawnej Polsce, kiedy to polscy Żydzi jedli gęsinę zamiast wieprzowiny, a polscy Niemcy w charakterze mieszczaństwa gęsi smalec cenili sobie obok zwykłego świńskiego. Święty Marcin był początkiem okresu wesołego, gdy pierwszy mrozik szczypał już czasem w policzki, ale można było się rozgrzewać przy winie i gęsi. Dieta niekoniecznie zdrowa, ale dająca szczęście. Ktoś, kto odwiedzi kraje niemieckojęzyczne w dniu świętego Marcina, może wziąć nadal udział w tych wesołych uroczystościach, dosiąść się do wielkiego stołu, na którym podają pieczone ćwiartki gęsi ze smakowicie doprawioną kapustą i kielich wina. Myślałem, że ta tradycja u nas już całkiem zaginęła, tymczasem telewizja przyniosła wesołą nowinę - święty Marcin pojawił się i został uroczyście przyjęty przez władze miasta Poznania. Wesoła anomalia w tym żałobnym miesiącu.

2. Bo my tu w Warszawie wciąż żyjemy w Zaduszkach narodowych. Nawet rocznica odzyskania niepodległości to znicze pod pomnikiem Piłsudskiego, który na czele tej niepodległości stanął osiemdziesiąt lat temu, gromkie mowy pod szarym listopadowym niebem, pod którym giną lotnicy. Jakiż to przewrotny kaprys losu każe Polakom świętować niepodległość w tym najbardziej ponurym miesiącu w roku, kiedy dzień jest krótki, zmierzcha się pod obiad, a zimowego słońca jeszcze długo czekać? A jednak w listopadzie odbywały się rzeczy wielkie, jak powstania i odzyskanie niepodległości. Co prawda, pierwsze przegrane bez sensu i guzdrzące się miesiącami po jesiennej gorączce wybuchowej, drugie zaś bardziej jako wynik jesiennego rozkładu Niemiec na Zachodzie, rozbrojenie przegranych żołnierzy, uwolnienie Piłsudskiego, który przyjeżdża wyzwalać ojczyznę nie konno, jak wyruszył parę lat wcześniej z krakowskich Oleandrów, ale pociągiem z więzienia. Może dlatego w tym święcie nie ma werwy pociągającej młodzież, poza elitą wychowaną na nielegalnym domowym kulcie przedwojennej Rzeczypospolitej.

3. Marcin Król powiedział pięknie, że w tym płaskim kraju jest za mało duchów, dodając, iż duchów tych byłoby jeszcze mniej, gdyby straciła żywotność religia. Mnie tym razem interesują jednak duchy całkiem świeckie, bez których naród nie może funkcjonować, jak duch Piłsudskiego, duch Witosa, duch Daszyńskiego czy duch narodowy właśnie. One wszystkie są świeckie, ale i święte zarazem dla ludzi dostrzegających wokół siebie coś więcej niż tylko rzeczy same, krajobraz tak płaski, że bez uwznioślenia myśl nie ma na czym się skupić, a zaciągnięte niebo każe spuścić wzrok i uważać na błoto. Tylko, jak mieć tę świętość, kiedy własne państwo już jest, za niepodległością nie trzeba tęsknić? Czy można do niego tęsknić na przykład z zagranicy, gdzie chodniki nie są zawalone samochodami, między którymi przeciskają się kulejący starcy i kobiety w ciąży, gdzie urzędnik traktuje człowieka zgodnie z literą prawa i tą odrobiną życzliwości, która jest niezbędna, by się czuć pełnoprawnym obywatelem, gdzie tłumaczą ci szczegółowo, jak i dlaczego wydano pieniądze zebrane z podatków? Kiedy państwo jest brudne, nieuprzejme i aroganckie świeżą władzą i świeżymi pieniędzmi, może wzbudzać najwyżej zniecierpliwienie, jeśli nie zwykłą obojętność.

4. Za mało duchów, bo za mało ducha w narodzie. Święto Niepodległości, jeśli ma ściągać uczucia współczesnych, musi wzbudzać jakąś emocję do działania, musi mobilizować energię. Zamiast wspominać stare zwycięstwa, trzeba mówić o zwycięstwach, jakie można i trzeba odnieść w najbliższej przyszłości. Jeżeli przegrywaliśmy w walce, to dlatego, że za mało było pracy albo za mało na nią spokojnego czasu. Tej pracy oczywiście trzeba dzisiaj tak samo jak w 1918 r. Trzeba po to, żeby wygrać stawkę o szybkie wejście do Europy albo o utrzymanie swej niepodległości, gdyby to się nie udało. Tyle że do pracy nie ma co wzywać obywateli, a najwyżej urzędników państwowych, żeby stworzyli warunki innym, żeby ludzie chcieli pracować dla Polski, nawet z zagranicy, a to znaczy, żeby chcieli tutaj swój majątek składać i mogli go pomnażać. To wymaga państwa przyjaznego ludziom, chroniącego ich wolność, własność i bezpieczeństwo. Przedsiębiorczy awanturnik szuka na świecie zysku choćby wśród podkładających bomby reketierów, ale większość na co dzień potrzebuje schludnych ulic, nieprzekupnej administracji i dobrej komunikacji do pracy. A tu tymczasem pracownik administracji wysypuje mi rano śmieci pod drzwiami, minister finansów przygotowuje podatek kastralny, który wypędzi mnie na ulicę, podobnie jak innych obywateli nie będących proreformatorskimi specjalistami, a wpływy z tego podatku posłużą do nie ograniczonego prawem podwyższania pensji gminnych rajców i magistratu. Budowa państwa przyjaznego dla obywateli jest ciągle marzeniem przyszłości, czekającym na odpowiedni program działania.

5. Naród, żeby był, musi mieć momenty podniosłe, ale także dawać przyjemność ze swojego istnienia. Żeby tak się stało, na narodowe dziady trzeba wezwać wszelkie duchy, nie tylko te wielkie i groźne - jak duch Dziadka - ale także duszki i duszyce wesołe, psotne, może i potrafiące człowieka z drogi prostej sprowadzić na manowce, ale z którymi warto spożyć owoce pracy swojej. Za mało jest w Polsce radości życia. Francja stała się krajem cywilizowanym, kiedy zrealizowany został program królewski i w każdą niedzielę kura wchodziła do garnka w każdym domu. Duch narodowy ciągnie do smakowitego zapachu uchodzącego spod pokrywki i zapach pieczonej gąski też może go przywołać. Przyjemności domowe, mieszczańskie czy wiejskie, są niezbędne dla dobrego samopoczucia narodowego. Za nimi tęskni się wtedy, kiedy nie trzeba tęsknić za niepodległością, a jeśli ich nie ma, to nie ma za czym tęsknić w obcym kraju. Skoro w listopadzie potrafią się cieszyć tylko w Poznaniu, to może szukajmy sobie na święto narodowe weselszej pory.


Więcej możesz przeczytać w 48/1998 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0