Liga banitów

Liga banitów

Dodano:   /  Zmieniono: 
Czy kibic nożownik pozbawi polską piłkę nożną ponad 10 mln dolarów?
Drużyna krakowskiej Wisły - z dużą przewagą prowadząca w tabeli ekstraklasy i samotnie zmierzająca po tytuł mistrza kraju - stała się ofiarą młodocianego terrorysty. Przez rok nowi właściciele klubu wydali kilka milionów złotych na remont stadionu, kupili też nowych zawodników, co kosztowało ich ponad pięć milionów dolarów. Zatrudniający 600 pracowników producent kabli okazał się prawdziwym gigantem polskiej ekstraklasy. Stał się najbardziej poszukiwanym pracodawcą, ściągnął do kraju utalentowanych graczy występujących za granicą, a pozyskując krajowych piłkarzy, ratował od upadku słabsze drużyny. Czy sny o potędze, futbolowym biznesie i grze w Lidze Mistrzów może zakończyć "Misiek", czyli kibic chuligan, który rzucił nożem w Dino Baggio, gwiazdę Parmy i reprezentacji Włoch?
Europejska Unia Piłkarska ukarała Wisłę zakazem gry w rozgrywkach europejskich. Oznacza to, że jeśli nawet drużyna zdobędzie mistrzostwo Polski, nie będzie mogła zaprezentować swych umiejętności na Zachodzie. Stracą piłkarze i szefowie klubu planujący w budżecie zyski z reklam i sprzedaży praw do transmisji telewizyjnych. Polskiej piłce nożnej grozi więc utrata sponsora, który zniechęcony, może wycofać pieniądze prawie tak szybko, jak je zainwestował. Gdyby do tego doszło, nie tylko krakowska Wisła, ale praktycznie cała ekstraklasa zubożałaby o ponad 10 mln USD - pieniądze jak na rodzimą piłkę ogromne.
Mimo tak poważnego zagrożenia, dziwi postawa osób zaangażowanych w konflikt po stronie polskiego klubu. "Padliśmy ofiarą wielkiego międzynarodowego oszustwa" - stwierdził wiceprezes Wisły Zbigniew Koźmiński. "UEFA wydała rażąco niesprawiedliwy, skandaliczny werdykt. Zostaliśmy potraktowani jak klub z buszu" - żalił się krakowski prokurator Janusz Furgała. Działacze mają też pretensje do PZPN, że nic nie zrobił w ich obronie. Czy wszyscy zapomnieli, że to piłkarz Wisły odrzucił nóż w kierunku trybun, pozbawiając policję i sędziego dowodu poważnego przestępstwa? Początkowo chciano nawet sprawę zbagatelizować, mówiąc, że rzucono "jakiś przedmiot", a tymczasem wszystkie stacje Europy pokazywały klatka po klatce, jak Dino Baggio zostaje trafiony w głowę nożem. Trudno stwierdzić, czy natychmiastowe działania Wisły uchroniłyby klub przed ostrymi sankcjami, pewne jest jednak to, że początkowy brak reakcji sprawił, iż władze UEFA nie miały wyboru.
- Europa jest dziś odwrócona plecami do polskiej piłki - komentuje Zbigniew Boniek. - Każda narodowa federacja ma w Genewie swoją teczkę. I co działacze UEFA znajdują w polskich dokumentach? Informacje o pustych trybunach, niebezpiecznych stadionach, bitwach z użyciem białej broni i nieudolnych działaczach. Wizerunek naszej piłki jest katastrofalny. Przecież europejska federacja pamięta tegoroczny mecz na stadionie GKS, podczas którego kibice toczyli regularną bitwę, a karą za to było jedynie ograniczenie liczby widzów na następnym pojedynku. Takie sytuacje nie pozostają bez wpływu na decyzje UEFA. To wszystko jest przykre choćby z tego powodu, że Wisła jest jedynym klubem, który stać na nowoczesny i bezpieczny stadion - dodaje Boniek.
Policja w pierwszym półroczu tego roku skierowała 737 spraw do kolegiów przeciwko kibicom, 46 "szalikowców" otrzymało roczny zakaz wstępu na stadiony, za pieniądze podatników przez sześć miesięcy porządku na trybunach pilnowało prawie 150 tys. policjantów - o 30 proc. więcej niż przed rokiem. Jak zareagowali na to kibice? Przenoszą swą agresję na dworce i ulice. Z 500 zanotowanych w pierwszym półroczu ekscesów tylko do 186 doszło na stadionie. Działania piłkarskich chuliganów stają się też coraz bardziej profesjonalne. Korzystają z telefonów komórkowych i wynajmują pociągi. Mają też swoich szpiegów, są wyposażeni w tasaki, noże i kije. Kibice Lecha przed wyjazdem na ostatni mecz sezonu do Warszawy zamówili na własny koszt kilkaset metalowych prętów. Czy działacze UEFA o tym nie wiedzą, bo nie czytają polskich gazet? Wiedzą doskonale. Żyjemy w piłkarskim buszu i warto pamiętać, że futbolowa Europa nie będzie z tego powodu bardziej łaskawa dla Polaków niż na przykład dla włoskiej Fiorentiny, którą wykluczono z tegorocznych rozgrywek za rzucenie przez kibica petardy potężnej jak bomba. UEFA wobec wszystkich stosuje odpowiedzialność zbiorową, co nawet najlepszy klub może kosztować miliony dolarów.

Więcej możesz przeczytać w 48/1998 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0