Chory ze zmęczenia

Chory ze zmęczenia

Dodano:   /  Zmieniono: 2
Byli ambitni i pełni zapału. Nie ukończyli jeszcze czterdziestego roku życia. Wielu z nich kierownicze stanowiska objęło przed trzydziestką. Przez kilka lat intensywnie pracowali. Wyróżniano ich i nagradzano. Zaszczyty nadawały sens ich życiu. Zaczęli jednak mieć dość wszystkiego, co ich otacza. Bolały ich głowy, czuli się nieustannie przeziębieni. W pracy zaczęła ich ogarniać apatia i senność. Natomiast w domu mieli wyrzuty sumienia, że przez cały dzień niczego nie zrobili. Nie mogli zasnąć. Stali się podenerwowani. Czy padli ofiarą syndromu chronicznego zmęczenia?
Medycyna nie umie jeszcze jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Syndrom chronicznego zmęczenia (chronic fatigue syndrom) po raz pierwszy opisano w 1988 r. Stwierdzono wówczas, że objawia się różnorodnymi dolegliwościami fizycznymi i psychicznymi. Wkrótce Światowa Organizacja Zdrowia uznała go za nową chorobę nękającą mieszkańców krajów rozwiniętych w wieku od 20 do 40 lat (amerykańscy epidemiolodzy twierdzą, że 60-70 proc. cierpiących to kobiety). I choć od tego czasu prowadzone są intensywne badania nad tym schorzeniem, naukowcy nadal nie wiedzą, co jest jego przyczyną. Niektórzy specjaliści twierdzą, że różne czynniki mogą wywołać takie same objawy. Uważają zatem, że nie ma sensu uznawać syndromu chronicznego zmęczenia za osobną jednostkę chorobową.
- U większości chorych skarżących się na nieustanne przemęczenie znajdowaliśmy obiektywną organiczną przyczynę. Okazywało się, że mieli zaburzenia w centralnym układzie nerwowym lub hormonalne i właśnie one objawiały się zmęczeniem. Zmiany te trudniej wykryć i wymagają dodatkowych badań diagnostycznych, których standardowo się nie wykonuje. Zanim więc uznamy, że mamy do czynienia z pacjentem cierpiącym na syndrom przewlekłego zmęczenia, powinniśmy wykluczyć inne przyczyny - tłumaczy dr Teresa Zaleska, ordynator Oddziału Kardiologii Centralnego Szpitala Kolejowego w Warszawie. Syndrom chronicznego zmęczenia bywa mylony ze stwardnieniem rozsianym. Dotyczy to zwłaszcza pacjentów odczuwających dolegliwości neurologiczne. Niekiedy uczulenie na wiele związków, głównie chemicznych, nasilające się bez związku z porą roku, również może być błędnie rozpoznane jako ów syndrom. Na ogólne osłabienie i zły nastrój skarżą się często osoby, które przeszły poważną infekcję, np. grypę. Jeżeli lekarz nie zaleci kuracji wzmacniającej, u mniej odpornych taki stan może się utrzymywać przez wiele tygodni i zostać zdiagnozowany jako nowa choroba.
- Syndrom przewlekłego zmęczenia jest często źle rozpoznaną depresją - uważa dr Łukasz Święcicki z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. - Mieliśmy pacjenta, u którego początkowo zdiagnozowano ten syndrom. Mężczyzna skarżył się na brak sił, apatię, całkowite zniechęcenie do życia. Po kilku tygodniach leczenia okazało się, że cierpi na depresję sezonową. Wystarczyły naświetlania specjalną lampą.

Czy syndrom chronicznego zmęczenia jest nową groźną chorobą końca XX w., czy wymówką znużonych pracą?

Nie wszystkim medycyna potrafi jednak tak szybko i skutecznie pomóc. Większość dotkniętych takimi dolegliwościami bezskutecznie szuka porady u różnych specjalistów. Kto ma im pomóc, jeśli schorzenie objawia się głównie zmęczeniem trwającym co najmniej kilka miesięcy? Niektórzy czują się nieustannie wyczerpani przez trzy, cztery, a nawet pięć lat. Wielu z nich twierdzi, że głównym problemem jest brak wystarczającej ilości energii. Zmęczeniu towarzyszą bóle i zawroty głowy, dreszcze, stany podgorączkowe, bóle mięśni i gardła. Mogą się powiększyć węzły chłonne. Symptomy te przypominają grypę, utrzymują się jednak o wiele dłużej. Oprócz dolegliwości fizycznych pojawiają się też problemy psychiczne: zaburzenia pamięci i koncentracji, brak chęci do pracy, znużenie, ospałość, nadwrażliwość, nadpobudliwość i bezsenność.
Na syndrom chronicznego zmęczenia skarżą się przede wszystkim młodzi menedżerowie, którzy zbyt wcześnie objęli kierownicze stanowiska. Wkrótce zaczęli się obawiać utraty kontroli nad swoim życiem, nie tylko zawodowym. Ambicja nie pozwalała im zrezygnować z pewnych zajęć. Mieli wrażenie, że rzeczywistość ich przerasta. Nie byli w stanie zaakceptować tego, że wraz z upływem lat człowiek wolniej się uczy i jest mniej sprawny. Wpadali więc w panikę, gdy z różnymi problemami nie radzili sobie tak dobrze jak wcześniej. Mieli trudności z szybkim podejmowaniem ważnych i słusznych decyzji. Stawali się poirytowani, sfrustrowani, za wszystkie ważniejsze potknięcia obarczali winą innych, a gniew wywoływała w nich każda błahostka. Byli tak wyczerpani, że nie potrafili zasnąć. Z czasem przestali się nadawać już do jakiejkolwiek pracy. W Stanach Zjednoczonych chorobę tę początkowo określano jako yuppieflu, czyli grypę yuppie. - O wywoływanie syndromu przewlekłego zmęczenia podejrzewane są także wirusy z rodziny Herpesviridae. Mają one zdolność pobudzania zakażenia latentnego, które jest następstwem pierwotnej infekcji. W sprzyjających warunkach wirusy znajdujące się w stanie utajnienia mogą się reaktywować i wywoływać zakażenie o przebiegu objawowym lub bezobjawowym. Przypuszcza się, że syndrom chronicznego zmęczenia spowodowany jest zarówno przez fizyczne, jak i psychiczne czynniki przyczyniające się do obniżenia odporności. Może to doprowadzić do reaktywacji zakażeń latentnych, m.in. ludzkim wirusem Herpes typu 6 (HHV-6). U dzieci wywołuje on trzydniową gorączkę, u dorosłych zaś podwyższoną temperaturę ciała i ogólne osłabienie. Nic więc dziwnego, że czasami jego uaktywnienie się wiązane jest z syndromem przewlekłego zmęczenia - tłumaczy dr Bogusława Litwińska z Zakładu Wirusologii Państwowego Zakładu Higieny w Warszawie.
Niektórzy uważają, że za schorzenie odpowiedzialny jest wirus Epsteina-Barra wywołujący mononukleozę zakaźną. Do typowych objawów tej choroby należą niewielka gorączka (u dorosłych utrzymuje się dwa, trzy tygodnie), senność oraz poczucie nieustającego zmęczenia oraz obniżenie nastroju. Nic więc dziwnego, że źle zdiagnozowana mononukleoza może być mylona z syndromem chronicznego zmęczenia. Wirus ten wykryto u niektórych pacjentów uskarżających się na tę dolegliwość. Nie wolno go jednak uznać za jedyną przyczynę schorzenia. Z badań epidemiologicznych wynika ponadto, że wiele osób jest nosicielami tego wirusa, mimo iż nie stwierdza się u nich żadnych objawów choroby.

Silny i długotrwały stres prowadzi do osłabienia, podatności na infekcje i choroby, patologicznych zmian w tkankach, a w sytuacjach skrajnych nawet do śmierci

Warunkiem ujawniania się wielu schorzeń, sprzyjającym również uaktywnieniu się wirusów, są między innymi przedłużające się sytuacje stresowe - przypominają lekarze. W takim stanie nieustannie znajdują się osoby z syndromem przewlekłego zmęczenia. Są one bowiem nadmiernie obciążone pracą. Nie mają czasu lub nie umieją wypoczywać. Ciągle żyją w napięciu.
Od dawna wiadomo, że reakcje organizmu przebiegają w stresie inaczej niż w komfortowych warunkach. Intensywnie wydzielane są wówczas tzw. hormony stresu. Adrenalina przyspiesza pracę serca, powoduje wzrost ciśnienia tętniczego, zwiększa napięcie mięśni. Wyniki doświadczeń dowiodły, że zwierzęta, którym podawano zwiększone dawki hormonów wytwarzanych pod wpływem stresu, o wiele częściej niż w grupie porównawczej chorowały na wrzody żołądka. Zaobserwowano, że znaczne podwyższenie stężenia tych hormonów upośledza u wielu zwierząt i człowieka odporność na niedotlenienie neuronów mózgowych.
Czynniki stresogenne wywołują reakcje obronne powodujące ogólną mobilizację organizmu. Dzieje się tak wówczas, gdy natężenie sytuacji stresowej jest niewielkie i trwa ona krótko. W drugiej fazie, nazwanej zespołem adaptacji, wzmaga się przemiana materii i uaktywniają procesy transportu wewnątrzustrojowego oraz reakcje przeciwzapalne. Dochodzi do zmian naczyniowych oraz ogólnego pobudzenia mięśniowego i nerwowego. Jeżeli stres jest silny i długotrwały, może się pojawić faza trzecia, czyli ogólne wyczerpanie. Można odnieść wrażenie, że skończyła się energia potrzebna do mobilizacji organizmu. Stan ten objawia się osłabieniem, podatnością na infekcje i choroby, prowadzi do patologicznych zmian w tkankach, a w sytuacjach skrajnych nawet do śmierci. Wśród chorób spowodowanych przedłużającym się stresem lekarze wymieniają owrzodzenia różnych narządów, obniżenie odporności organizmu, miażdżycę, nadciśnienie tętnicze i reumatyczne zapalenie stawów. Czy niebawem dołączy do nich także syndrom przewlekłego zmęczenia?
Zanim pojawią się jednak typowe dla znanych i leczonych dziś schorzeń objawy (a chory znajdzie się pod opieką specjalisty), nasilony stres może obniżać wydajność pracy. Często towarzyszy mu osłabienie zdolności koncentracji, co prowadzi do zaburzeń pamięci. W ten sposób stres staje się pośrednią przyczyną wypadków w domu, pracy i na drodze. Gdy trwa zbyt długo, niezmiernie utrudnia szybkie podejmowanie ważnych i słusznych decyzji. W ludziach żyjących w ciągłym stresie narasta lęk. Czują się zmęczeni, z czasem przestają normalnie funkcjonować.
Dopóki specjaliści nie poznają przyczyn syndromu chronicznego zmęczenia, dopóty chorym będzie się zalecać zmianę trybu życia i hierarchii wartości, chociaż częściowe odizolowanie od bodźców stresogennych, a także stosowanie technik oddychania, ruch i różne odmiany treningów relaksujących. W krajach wysoko rozwiniętych pracownicy uczą się technik relaksacji na koszt swoich firm. Niektórzy specjaliści przepisują leki antydepresyjne, nasenne i uśmierzające ból. Taka terapia nie rozwiązuje jednak wszystkich problemów ludzi dotkniętych tą chorobą.
- Osoby, u których nie znaleźliśmy żadnej organicznej przyczyny chronicznego zmęczenia, kierowaliśmy do sanatorium. Po kilkutygodniowym pobycie zaczynali normalnie funkcjonować. Wszystkim nadmiernie obciążonym pracą zalecamy aktywność fizyczną na co dzień. Jest to naprawdę skuteczna terapia - uważa dr Zaleska.

Więcej możesz przeczytać w 48/1998 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 2