Głowa Öcalana

Głowa Öcalana

Dodano:   /  Zmieniono: 
"Krwawym mordercą" nazywają go władze tureckie. Za bohatera uznają rodacy - Kurdowie: w jego obronie demonstrują, podejmują głodówki i dokonują samospaleń. Dla Zachodu jest niewygodnym przypomnieniem narodu, który od wielu lat prowadzi walkę o uznanie swoich praw, opisywaną najczęściej dwoma słowami: separatyzm i terroryzm. Kim napraw- dę jest Abdullah Öcalan, przez dwie dekady najbardziej poszukiwany przez tureckie służby bezpieczeństwa "wróg publiczny"?
Temu iście hamletowskiemu dylematowi muszą teraz stawić czoło Włochy, gdzie przywódca Partii Robotniczej Kurdystanu (PKK) przyjechał w poszukiwaniu schronienia. Włoskie władze zdecydują, czy jest on terrorystą i wobec tego powinny wypełnić żądania Turcji, która domaga się jego ekstradycji, czy też raczej udzielić mu azylu, tym samym uznając go za politycznego przywódcę Kurdów. Decyzja jest tak trudna, że Włochy zaapelowały do pozostałych członków Unii Europejskiej o wypracowanie wspólnego stanowiska w tej sprawie.
Öcalan, wydalony z Damaszku wskutek nacisków Ankary, wyjechał najpierw do Moskwy. Gdy przybył stamtąd do Włoch z fałszywym paszportem, został aresztowany. Władze tłumaczyły, że musiały zatrzymać lidera PKK, ponieważ Turcja i Niemcy rozesłały za nim listy gończe. Öcalan poprosił w Rzymie o azyl polityczny, obiecując, że zrezygnuje z terroryzmu i będzie szukać rozwiązań politycznych dla Kurdystanu. "Nie chcemy wojny, lecz dialogu z Turcją, Europą i Stanami Zjednoczonymi"- stwierdził na łamach włoskiej gazety "La Repubblica".
Pięćdziesięcioletni dziś Abdullah Öcalan założył PKK w 1978 r., będąc studentem nauk politycznych uniwersytetu w Ankarze. To marksistowsko-leninowskie ugrupowanie walczy o wolny Kurdystan. Nie cofa się przed brutalnymi, terrorystycznymi metodami: jego członkowie próbowali sparaliżować turecki sektor turystyczny, przeprowadzając zamachy bombowe w kurortach nadmorskich odwiedzanych przez cudzoziemców. Dokonywali zamachów na instytucje państwowe i tureckie przedstawicielstwa dyplomatyczne. Likwidowali swoich przeciwników w kraju i za granicą. Ale represje tureckie są znacznie okrutniejsze: władze prowadzą przeciwko Kurdom regularną wojnę i odrzucają propozycje rozmów nawet w wypadku złożenia broni przez PKK. W Turcji toczy się zaoczny proces przeciwko Öcalanowi, oskarżanemu o kierowanie organizacją terrorystyczną, zamach na integralność terytorialną państwa i zlecanie morderstw. Za przestępstwa te grozi w Turcji kara śmierci, choć nie jest ona wykonywana od 1984 r. Ponieważ włoskie prawo nie dopuszcza ekstradycji do krajów, gdzie obowiązuje kara śmierci, władze tureckie przygotowały projekt jej zniesienia. Turcy gotowi są na wszystko, byle tylko dostać Öcalana w swoje ręce.
Tysiące demonstrantów manifestowało w Rzymie swe poparcie dla kurdyjskiego przywódcy i domagało się przyznania mu azylu politycznego we Włoszech. Zdesperowani Kurdowie w Moskwie i w tureckich więzieniach posunęli się nawet do samospaleń. W Ankarze zamachowiec zginął od wybuchu własnej bomby, a sześć osób odniosło rany. Doszło do starć sympatyków i przeciwników Öcalana. W Bukareszcie, Sofii i Bonn Kurdowie rozpoczęli głodówkę. Grupa posłów parlamentu Grecji, tradycyjnego wroga Turcji, wystosowała zaproszenie do Öcalana, nazywając go "przywódcą najbardziej prześladowanego ludu świata".
Ankara z kolei próbowała wywierać polityczne naciski na Rzym. Posłużono się m.in. straszakiem w postaci napływu fali uchodźców kurdyjskich, powstrzymywanych dotychczas przed ucieczką. Pierwsza grupa już znalazła się we Włoszech. Biznesmeni tureccy zagrozili bojkotem włoskich towarów. Rząd turecki wezwał obywateli do zasypania Włoch lawiną faksów - urzędy pocztowe mają je udostępniać bezpłatnie. Premier Mesut Yilmaz zaapelował do milionów Turków rozsianych po Europie, by udzielili poparcia rządowi w sprawie Öcalana. W Brukseli podczas tureckiej demonstracji dwóch policjantów zostało rannych, podpalano też budynki. Wniosek Turcji poparły Stany Zjednoczone, zwracając jednak uwagę, że powinien on być rozpatrzony na drodze prawnej.

Czy Abdullah Öcalan zmieni się w oczach świata z terrorysty w bojownika o niepodległość?

Premier Włoch Massimo D’Alema próbuje nie poddawać się wojnie nerwów. Oznajmił, że Włochy nie ulegną naciskom ani szantażowi, podkreślając, iż sprawa zostanie rozstrzygnięta na gruncie prawnym, co Turcja zinterpretowała jako odmowę ekstradycji. D’Alema odrzucił oskarżenia Turcji, utrzymującej, że Włochy stają się "centralą terroryzmu". Podkreślił, że Öcalan zapowiedział rezygnację z terroru jako metody walki o niepodległość Kurdystanu, i wezwał do pokojowego dialogu.
Dla Turcji porażka byłaby trudna do przełknięcia. Aresztowanie kurdyjskiego przywódcy na lotnisku w Rzymie premier Yilmaz nazwał punktem zwrotnym w walce z separatystami. Öcalan pochodzi z wioski w południowo-wschodniej części Turcji, zamieszkanej przez Kurdów. Władze tureckie nie chcą ich uznać za mniejszość narodową ani zgodzić się na jakąkolwiek formę samorządu. Utrzymują, że nie ma problemu kurdyjskiego, jest tylko problem terroryzmu. Walczą z nim bez pardonu. W czternastoletniej wojnie zginęło prawie 40 tys. ludzi.
Turcja wydała na walkę z Kurdami wiele miliardów dolarów; ta wojna jest zresztą jednym z głównych powodów odmowy przyjęcia tego kraju do Unii Europejskiej. Zdecydowana ofensywa armii tureckiej sprawiła, że bojownikom Öcalana ziemia zaczęła się palić pod nogami. W pogoni za partyzantami armia turecka zapuściła się na terytorium Iraku. Grożąc wojną Syrii, gdzie PKK miało swoje bazy wypadowe, Turcja zmusiła ją w październiku do wydalenia Öcalana. Damaszek obiecał, że kurdyjscy partyzanci nie będą mogli liczyć na schronienie ani w Syrii, ani na kontrolowanym przez nią terytorium Libanu.
Paradoksalnie jednak klęski Kurdów zamieniają się w ich sukcesy. Amerykanie podczas operacji "Pustynna burza" powstrzymali się przed zadaniem reżimowi Saddama Husajna ostatecznego ciosu - w obawie przed politycznymi skutkami dezin- tegracji Iraku. Z tego samego powodu przymknęli oko na tragedię Kurdów, pozwalając osłabionemu dyktatorowi na zdławienie ich powstania i operowanie sił tureckich w Iraku. Wydawało się, że Kurdowie mogą przestać marzyć o niezależności. W końcu jednak Stany Zjednoczone wzięły ich pod ochronę, ustanawiając kurdyjskie autonomiczne enklawy w północnym Iraku. Niedawno, by wzmocnić opozycję w celu obalenia Husajna, Waszyngton doprowadził do pojednania dwóch zwalczających się frakcji kurdyjskich w Iraku, obiecując im pomoc materialną i wojskową.
Kroki te poważnie zaniepokoiły Turcję - bodaj bardziej niż Saddama. Władze w Ankarze obawiają się bowiem rozbudzenia aspiracji Kurdów tureckich. Wcześniejsze status quo umożliwiało armii tureckiej atakowanie - za przyzwoleniem Demokratycznej Partii Kurdystanu - oddziałów PKK stacjonujących w Iraku. W zamian Turcja dostarczała DPK broń do zwalczania jej rywala w irackim Kurdystanie - Patriotycznej Unii Kurdystanu. Wyrazem rosnących obaw Turcji było ultimatum wobec Syrii, pośrednio wymierzone jednak w politykę amerykańską. Teraz wściekłość władz tureckich budzą Włochy (drugi obok USA nominalny sojusznik Turcji w NATO), tym bardziej że już w październiku zezwolono na obrady tzw. kurdyjskiego parlamentu na uchodźstwie w budynku włoskiej legislatury. Turcja na znak protestu odwołała swego ambasadora z Rzymu. W poczynaniach Ankary widoczny jest syndrom oblężonej twierdzy. Państwo rządzone zakulisowo przez wojskowych coraz częściej wykonuje nerwowe ruchy. Turecka opozycja twierdzi, że rząd nie ma czystych intencji w sprawie Öcalana. Według niej, wniosek o ekstradycję ma odwrócić uwagę od afery korupcyjnej, w którą zamieszany jest premier. Państwa demokratyczne pozostawały do tej pory obojętne na dramat Kurdów, obawiając się rozbudzania dążeń separatystycznych zarówno na Bliskim Wschodzie, jak i w innych rejonach. Czy teraz w oczach świata Öcalan ma szansę stać się drugim Arafatem? Bardzo liczą na to Kurdowie, dla których sprawa Öcalana jest niepowtarzalną okazją do przypomnienia opinii międzynarodowej o swoim losie i dążeniach do utworzenia niepodległego Kurdystanu. Dla UE to prawdziwy test - w ogniu walki o głowę Öcalana być może wykuwa się wspólna polityka zagraniczna unii.


Więcej możesz przeczytać w 48/1998 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0