Nie oddawajmy im Polski

Nie oddawajmy im Polski

U Kaczyńskiego zawsze było nabzdyczenie się, gromkie deklaracje o mobilizacji sił, po czym walnięcie głową w mur – mówi minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.
Tomasz Machała: Dlaczego Platforma?

Radosław Sikorski: Każda partia, tak jak każda religia, proponuje zwolennikom kontrakt. Kontrakt PiS jest taki: wybierzcie nas, a godnościowo doprowadzimy Polskę do patriotycznej klęski. Wam co prawda będzie gorzej, ale my, jako przywódcy, przejdziemy do historii. Kwintesencją filozofii PiS, przełomowym dokumentem tej kampanii, jest list Jarosława Kaczyńskiego do Tomasza Adamka. Nie chodzi o to, żeby wygrać, tylko o to, że trzeba się rzucić na mocniejszego, po czym szlachetnie przegrać. Wrócić z obitą twarzą i epatować swoim cierpiętnictwem. Uważam, że Polacy mają już dość zwycięstw moralnych, czyli klęsk.

Jaka jest wasza propozycja?

Dokończenie modernizacji Polski i położenie podwalin pod zwycięstwa zwykłe. To wymaga porachowania możliwości, inteligentnego określenia interesów, zorganizowania koalicji wewnętrznej i międzynarodowej dla osiągania sukcesów. To nie zawsze jest spektakularne, ale posuwa nas do przodu.

Nie da się dokończyć w cztery lata modernizacji Polski.

Da się dokończyć podstawową infrastrukturę, drogi, szybki internet i postawienie nauki na europejskim poziomie. 

Czy wasz pragmatyzm nie oznacza, że nawet nie podejmujecie się rzeczy, które mogą być trudne?

Na przykład?

Na przykład umowy śmieciowe, poważna walka z biedą, bezrobocie wśród młodych, zasadnicze zmiany na wsi.

Jeśli chodzi o składanie obietnic, to PiS ściga się z SLD na gruszki na wierzbie. Ładnie byśmy dziś wyglądali, gdybyśmy zrobili to, co opozycja proponowała na kryzys: dosypali pustego pieniądza do gospodarki.

Może wyglądalibyśmy lepiej niż dziś, gdy niepewny jest wzrost gospodarczy 4 proc.

Wyglądalibyśmy jak Grecja i kilka innych krajów.

PiS i SLD upierają się, że miały wtedy rację.

To znaczy, że są analfabetami ekonomicznymi. Obietnice SLD i PiS w kampanii oblicza się na kilkadziesiąt miliardów. Gdyby były realizowane, to gwarantuję obniżkę ratingu polskich obligacji, skok ceny długu i, co za tym idzie, rozjechanie się budżetu w ciągu roku. W rezultacie mniej środków dla wszystkich, w szczególności najuboższych, którzy zawsze najwięcej tracą na inflacji.

Czy czegoś dowiedział się pan w kampanii wyborczej?

Pouczające były debaty telewizyjne. Dobrze się stało, że nie uczestniczył w nich PiS. Dzięki temu zobaczyliśmy, jak mogłaby wyglądać polska polityka bez tego jadu, paranoi i odlotu emocjonalnego, który wnosi partia Kaczyńskiego.

Jarosław Kaczyński zadeklarował, że jeżeli zostanie szefem rządu, to będzie współpracował z prezydentem.

Niemożliwe! Będzie współpracował? Jesteśmy pod wielkim wrażeniem, że pofatyguje się i odbierze od prezydenta akt desygnacji na premiera.

Czym dzisiejsze PiS różni się od partii, którą znał pan sześć lat temu?

Uważam, że teraz PiS poszło tak daleko na prawo oraz w kierunku populistycznym, że jest dzisiaj tam, gdzie wtedy były LPR i Samoobrona. Z wyborców i zwolenników PiS z tamtego okresu niewielu zostało. Niewielu się może zgodzić na tak autorytarny styl zarządzania ruchem politycznym.

Czy on się tak zasadniczo różni od stylu zarządzania partią przez Donalda Tuska?

 Oczywiście.

Zyta Gilowska, Jan Rokita, Andrzej Olechowski, Paweł Piskorski, Janusz Palikot...

Ludzie przychodzą i odchodzą. To jest rzecz naturalna.

Więc gdzie jest ta różnica?

Z Platformy się nie wylatuje za krytykę kierownictwa, tylko ludzie odchodzą, bo mają inne projekty polityczne. Spór o to, czy prezes Kaczyński trzyma PiS twardą ręką, jest jałowy, bo ewidentnie trzyma.

Nie odszedł pan z rządu, gdy premierem w 2006 r. został Jarosław Kaczyński.

Sześć miesięcy byłem w jego rządzie. Uważałem, że każdy ma granicę tolerancji. Moją było umacnianie pozycji Antoniego Macierewicza w funkcji, do której się radykalnie nie nadawał. Przypominam, w którym momencie uznałem, że „no pasaran". W momencie kiedy zdecydowaliśmy o pójściu na wojnę w Afganistanie.

I co się okazało?

Miałem rację. Bo Antoni Macierewicz ma swój udział w skandalu związanym z Nangar Khel.

Ma pan dobry polityczny nos? Co pan czuje, jeżdżąc po kraju?

Ludzie doceniają naszą kompetencję. To się czuje. Dopóki się nie zrobi takiego objazdu po Polsce, to każdy z nas ma zawężoną perspektywę: u mnie coś się buduje, ale to może akurat tu lokalnej władzy udało się coś wyrwać. A jak się pojedzie w Polskę, to widać, że tak jest wszędzie. Żebyśmy mieli jasność: to jest największy program budowlany w tysiącletniej historii Polski.

Zawężona perspektywa jest czasem taka: jestem z Warszawy, tu jest bogato, więc wszystkim w Polsce się bogato żyje.

Nikt nie ma takich złudzeń. Jesteśmy krajem na dorobku, który się teraz dorabia szybciej niż kiedykolwiek wcześniej. W ciągu tej kadencji, jeśli chodzi o wielkość gospodarki, przegoniliśmy Belgię, Szwecję i Holandię. W ciągu tej kadencji bardziej niż kiedykolwiek przedtem nadrobiliśmy dystans w PKB na głowę mieszkańca w relacji do średniej unijnej. Wiem, że to są statystyki, które nie wywołują emocji, ale widzę u siebie na wsi, że gospodarstwa mają nowe maszyny. Że gospodarze zaczynają żyć jak klasa średnia, a nie jak chłopi. Że jest tyle energii ludzkiej, że przezwyciężyliśmy tę niemoc, jeśli chodzi o infrastrukturę.

Mam wrażenie, że nastrój w kraju jest inny, niż pan opisuje. Bardziej „jak żyć?" niż energia ludzka.

Z jednej strony odsetek ludzi poniżej granicy ubóstwa zmalał, z drugiej strony ci ludzie nadal między nami są. Dopóki jest bezrobocie, dopóki nadrabiamy zaległości wielowiekowe, nie tylko z czasów komunizmu, jakaś część ludzi będzie niestety uboga. Ale chodzi o to, by było ich jak najmniej. A sceny z pytaniem „jak żyć?", które pan opisuje, można nagrać też w Wielkiej Brytanii i w Stanach Zjednoczonych.

Bierze pan pod uwagę przegranie wyborów?

Jak każda partia gramy o zwycięstwo, ale Polacy są przekorni, po republikańsku egalitarni. Zazdrośnie bronimy swojego prawa do dania nauczki politykom. Elementarna pokora przed wyborcami wymaga, aby walczyć o zwycięstwo, ale liczyć się z tym, że może być różnie.

Wyczuł pan na ulicach chęć dania nauczki?

Są takie miejsca, gdzie czuje się entuzjazm, są miejsca, gdzie na pewno jest rozgoryczenie lub zawiedzione nadzieje. Wszystko jest kwestią proporcji. Jak tak spojrzeć na ostatnie 20 lat wolnej Polski, to Polacy prawie zawsze wybierali mądrze. To mi daje pewną nadzieję na to, że pozwolą nam dokończyć to, co zaczęliśmy.

Czy stawkę tych wyborów da się sprowadzić tylko do 300 miliardów z unijnego budżetu, o których Platforma mówi w reklamówkach?

Oczywiście, że nie. Muszę powiedzieć, że podczas wizyty w Białymstoku uzmysłowiłem sobie, że chodzi o więcej. PiS weszło w faktyczny alians z kolejnymi środowiskami tak zwanych prawdziwych patriotów. To już nie tylko ojciec Rydzyk, to także kibole. Ludzie ogoleni na łyso, skandujący radykalne hasła, to są obrazki, których wolałbym w polskiej polityce nie oglądać.

Nazwał ich pan „bojówkarzami PiS" bez dowodów na ich powiązanie z partią.

Politycy PiS dają za nich poręczenia, kibole odbywają narady w siedzibie Fundacji Republikańskiej, PiS protestuje, gdy policja tłumi ich burdy. Mało?

Widzi pan falę niebezpiecznej prawicowości?

Prawo i Sprawiedliwość w bardzo zamierzony, kontrolowany sposób nakręciło spiralę emocji społecznych, głównie wokół Smoleńska, żeby zdelegitymizować demokratycznie wyłoniony rząd i żeby siebie postawić poza nawiasem – a tak naprawdę ponad demokratycznymi regułami.

Ta fala wzbiera?

Miesięcznice, namiot smoleński, nawet marsze z pochodniami to jedno. A panowie z ostrzyżonymi głowami, agresywnie biorący udział w prowadzeniu kampanii wyborczej, to już eskalacja.

Mówi pan, że jeśli Jarosław Kaczyński wygra wybory, to nie będzie 300 miliardów i będą ogoleni na łyso kibole.

Jeśli Kaczyński wygra, powróci też wojna na dwa fronty z sąsiadami. Prezes już to zapowiedział. Będzie konfrontacja z Niemcami. A konfrontację z Rosją ma jak w banku. Walka na dwa fronty zawsze była polskim przekleństwem. I za każdym razem kończyła się klęską.

To jest coś więcej niż różnice w retoryce między Platformą a PiS?

Taką politykę PiS przecież realizowało. Teraz ma być do tego użyty ten sam personel. Pani minister Fotyga, która ma obsesyjną niechęć do Niemiec. Przypominam politykom PiS, że Niemcy są naszym traktatowym sojusznikiem. I częścią europejskiej rodziny. To jest propozycja polityki zagranicznej, która pod superpatriotycznymi hasłami zaprowadzi nas na takie same manowce jak w przeszłości. Donald Tusk powiedział, że to są specjaliści od wieszania biało-czerwonej flagi. Tylko my nie chcemy, żeby ona była wywieszana na ruinach.

Co w tej kadencji załatwiliście, czego jest pan pewien, że Prawo i Sprawiedliwość by nie załatwiło?

Mogę panu powiedzieć, co mogło załatwić, a nie załatwiło, bo wywiesiło białą flagę. Myśmy wypowiedzieli umowę z Federacją Rosyjską o nieruchomościach sowieckich w Warszawie. Pani minister Fotyga jakoś nie znalazła na to czasu ani odwagi. Doprowadziliśmy do tego, że Duma Federacji Rosyjskiej po raz pierwszy w historii potępiła jakąkolwiek zbrodnię stalinowską. I zrobiła to w pierwszej kolejności wobec zbrodni katyńskiej. Doprowadziliśmy do odblokowania żeglugi po Zalewie Pilawskim. Premier Kaczyński kłamie, mówiąc, że gazoport jest zablokowany. Dzięki naszym wysiłkom i dobrym relacjom z Niemcami na dwudziestu trzech kilometrach rura została zakopana.

Jarosław Kaczyński powiedział, że wygrana PiS nie oznacza nic dramatycznego w stosunkach z Rosją, bo on na dobrych i uczciwych warunkach oczywiście się spotka z Władimirem Putinem.

Mówiąc poważnie: Rosja to jest trudny partner, ale partner, z którym trzeba dyskutować – nasz sąsiad i poważny, liczący się w świecie kraj. PiS, z jego fobiami i emocjonalnym podejściem do polityki międzynarodowej, nie był w stanie poważnie rozmawiać z Moskwą za kadencji minister Fotygi. Tym bardziej PiS nie będzie w stanie rozmawiać z Rosjanami teraz, po Smoleńsku, gdy wielu polityków tej partii mówi serio o zamachu… Tymczasem myśmy przez te cztery lata zdołali z Rosjanami prowadzić szczery, choć twardy, dyskurs. I załatwiliśmy wiele spraw, choćby odblokowanie handlu żywnością.

Ma pan pół roku doświadczenia w rządzie Jarosława Kaczyńskiego i cztery lata u Donalda Tuska. Jaka jest różnica w stylu zarządzania krajem?

Donald Tusk jest marszałkiem wśród generałów. Jarosław Kaczyński był pułkownikiem wśród kaprali. Ma też inny sposób podchodzenia do reform. U Kaczyńskiego zawsze było nabzdyczenie się, gromkie deklaracje o zmobilizowaniu sił, po czym walnięcie głową w mur. Podam przykład. Proponowałem Jarosławowi Kaczyńskiemu, że jeżeli chcemy rozwiązać kwestię emerytur SB-ków, to trzeba zaproponować coś, co się obroni w Trybunale Konstytucyjnym. Jarosław Kaczyński zaproponował najradykalniejszą możliwą wersję i oczywiście nie osiągnął nic. My w rządzie PO – PSL zaproponowaliśmy obniżenie emerytur SB-ckich za czas, gdy byli w służbie. I to obowiązuje.

Czy pana zdaniem 9 października na szali jest wybór między partią skuteczną i nieskuteczną czy też bezpieczną i niebezpieczną?

Stawka jest naprawdę wysoka. Czy możemy oddać losy Polski w ręce ekipy i lidera, którzy przez półtora roku epatowali teoriami spiskowymi. Którzy próbowali zaczarować cały naród swoimi obsesjami. Którzy nie umieli odcedzić własnych emocji od elementarnych faktów. I którzy do dzisiaj nie uznają, że raport Millera ustalił przyczyny tragedii w Smoleńsku. Oddanie losów naszego kraju w ręce ludzi, którzy w polityce się kierują tak skrajnymi emocjami, uważam za po prostu niebezpieczne. I ostrzegam: to nie będzie taki prezes, jakiego widzimy w czasie kampanii wyborczej, tylko ten prawdziwy.

Czy dotrzymaliście obietnic sprzed czterech lat?

Stawialiśmy za wzór Irlandię. I w paradoksalnym sensie ten program wykonaliśmy z nadwyżką. Polska przechodzi przez ten kryzys znacznie lepiej niż Irlandia. Wyprzedziliśmy Irlandię we wzroście gospodarczym.

Nie jesteśmy Irlandią.

Poczucie zamożności wynika z dochodu i ze skumulowanego bogactwa. Tych kilkuset lat straconych i kilkudziesięciu lat komunizmu nie odrabia się w cztery lata. Na to potrzeba co najmniej pokolenia. Ale my stworzyliśmy warunki, w których doganianie Zachodu odbywa się najszybciej w naszej historii.

Czy na progu nowej kadencji nie czas ogłosić nowego zrywu, wielkiej obietnicy, szarpnięcia cuglami?

To oferuje PiS. Będzie wielka retoryka. Po czym skończy się tak jak zawsze.

Czasem wielka retoryka jest niezbędna, żeby coś w polityce osiągnąć.

My uważamy, że nasza retoryka też jest wielka. Zbudowanie Polski jako kraju, który daje swoim obywatelom takie same szanse rozwojowe jak obywatelom w najbogatszych krajach Unii Europejskiej, to nie jest rzecz mała. To jest rzecz wielka. To jest to, o czym nasi przodkowie marzyli.

Okładka tygodnika WPROST: 40/2011
Więcej możesz przeczytać w 40/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 4
  • Magda IP
    \"Każda partia, tak jak każda religia, proponuje zwolennikom kontrakt.\" Zgadza sie, \"kontrakt\" na pozbycie sie rozumu i zdrowego rozsądku, odmóżdżenie to sie inaczej nazywa.
    • Magda IP
      \"Każda partia, tak jak każda religia, proponuje zwolennikom kontrakt.\" Dlatego nie chodze ani do kościoła ani na wybory.
      • Jur IP
        Dobra i rzeczowa ocena R.Sikorskiego.
        • fajans IP
          PO zachowaniu radka widać ,że nie licho walnął łebkiem w mur.

          Spis treści tygodnika Wprost nr 40/2011 (1495)

          • Ta najbliższa niedziela 2 paź 2011, 12:00 Co się zdarzy w niedzielę? Nie wiem. Wiem, co raczej się nie zdarzy. Nie będzie żadnej wielkiej kumulacji. O wiele bardziej prawdopodobny jest wielki kłopot. 4
          • Na skróty 2 paź 2011, 12:00 Tajemnica książki prezesa PiS Książka Jarosława Kaczyńskiego „Polska naszych marzeń" miała umożliwić PiS obejście zakazu używania billboardów i spotów wyborczych – wynika z informacji „Wprost”. Kodeks... 6
          • Moja eureka 2 paź 2011, 12:00 Najnowsze odkrycia w dziedzinie fizyki dokonane przez naukowców z CERN (Europejskiej Organizacji Badań Jądrowych), prowadzą do głębokiej refleksji, że nie wszyscy ludzie są mądrzy i trzeba się z tym pogodzić. Nigdy nie byłem prymusem... 10
          • Szczerze i z serca 2 paź 2011, 12:00 Wiadomo już, kto zagra Wałęsę w filmie Wajdy – jak podaje „Fakt", będzie to znany z „Różyczki” Robert Więckiewicz. Najpierw wodza miał zagrać Szyc, ale producenci stwierdzili podobno, że jak na taki film... 12
          • Jeszcze Polska nie zginęła... choć kilka osób nad tym ciężko pracuje 2 paź 2011, 12:00 Potrzebny jest powszechny alert, bo sytuacja zaczyna śmierdzieć obojętnością. A to może zaowocować powtórką z pisowskiej rozrywki. 16
          • Historia pewnej nienawiści 2 paź 2011, 12:00 To coś więcej niż wybory. Dla Donalda Tuska to wojna z potworem. Dla Jarosława Kaczyńskiego to okazja do zemsty za śmierć brata i własne upokorzenia. 20
          • Co by było, ale nie będzie 2 paź 2011, 12:00 Poprosiliśmy czworo naszych felietonistów o opisanie Sejmu o jakim marzą. Te marzenia są różne, tylko wiara w ich spełnienie podobna. Minimalna. 25
          • Czekając na Godzillę 2 paź 2011, 12:00 Zacznę trochę wbrew sobie. Po kuchniach przyjaciół, a i czasem publicznie, narzekam, że nie ma na kogo głosować. Że dosyć tego dobrego, od 1989 r. brałem udział w każdych wyborach, nawet raz w prezydenckich zdarzyło mi się skreślić... 26
          • Dwie duże, jedna mała 2 paź 2011, 12:00 Chciałbym się obudzić 10 października i dowiedzieć, że stan Polski po wyborach jest taki oto. Główne cele wszystkich partii politycznych były podobne, chociaż drogi dochodzenia do nich bardzo odmienne. Celami tymi są radykalna... 27
          • Parlament mój widzę... 2 paź 2011, 12:00 ...różnorodny. Pamiętam, jak w 1989 r. – już coś drgnęło w historii, już dało się czuć powiew wolności, choć układ był jeszcze PRL-owski – oglądałam sejmowe głosowania. Na sali byli wyłącznie mężczyźni ubrani w... 28
          • Trzydziestka 2 paź 2011, 12:00 Polecenie redakcji, by napisać o swojej wizji parlamentu po wyborach, przyjąłem z wielką radością i uprzedziłem, że będę fantazjował. Mój parlament jest bowiem na dziś nie do przyjęcia, ale akurat ja byłbym zachwycony, gdyby tak... 29
          • Nie oddawajmy im Polski 2 paź 2011, 12:00 U Kaczyńskiego zawsze było nabzdyczenie się, gromkie deklaracje o mobilizacji sił, po czym walnięcie głową w mur – mówi minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. 30
          • Marka Palikot 2 paź 2011, 12:00 Jeden z dawnych przyjaciół mówi o nim: „zakochał się w sobie, i to z wzajemnością”. Ale eksperci mówią, że z Palikotem może być tak jak niegdyś z Lepperem. Dla wyborcy liczy się silna osobowość i hasło „Myśmy jeszcze nie rządzili”. 34
          • Co wybieramy? 2 paź 2011, 12:00 Zanim 9 października zagłosujemy na wybraną partię, warto się zastanowić, co tak naprawdę wybieramy. Zapytaliśmy o to politologa Aleksandra Smolara, prezesa Fundacji Batorego. 38
          • Ojciec chciałby karmić piersią 2 paź 2011, 12:00 Trudno ustalić, czy to kobiety pierwsze odmówiły przewijania pieluch, czy to mężczyźni wywalczyli sobie dostęp do tychże. Jedno jest pewne: ojców pchających wózki dziecięce jest na polskich ulicach coraz więcej. 42
          • Pętla 2 paź 2011, 12:00 Andrzej obraził się najpierw na kolegów. Potem na urzędy. Potem na cały świat. Mógł wyjechać, pracować gdzie indziej. Ale się zawziął. 47
          • Miasto pełne samobójców 2 paź 2011, 12:00 Śmierć zbiera żniwo w Wągrowcu wyjątkowo demokratycznie. Życie odbierają tu sobie nie tylko nastolatki i bezradni starcy, ale też lekarze, policjanci i robotnicy. Jedni mówią, że to prawo serii, inni, że przypadek, piramida, ciemne moce. Albo grobowe milczenie. 50
          • Top skandal 2 paź 2011, 12:00 Te dziewczyny są traktowane jak bydło – mówią krytycy programu „Top Model”. Tak działa show-biznes – odpowiadają producenci i szefowie stacji TVN. A same uczestniczki? Twierdzą, że wiedziały, na co się decydują. 54
          • Jastrząb i gołąb 2 paź 2011, 12:00 Był krytykowany i za wojowniczość wobec Arabów, i za zawieranie z nimi porozumień. Od pół wieku Szymon Peres jest jednym z głównych rozgrywających na Bliskim Wschodzie. 57
          • Walka o Żyda 2 paź 2011, 12:00 Barack Obama traci poparcie lewicowego i umiarkowanego elektoratu. Teraz republikanie próbują odebrać mu poparcie Żydów. Gdyby im się udało, mógłby się pakować. 60
          • Sarkozy, prezydent zaaferowany 2 paź 2011, 12:00 Nicolas Sarkozy ma na głowie masę kłopotów, z których każdy może go pozbawić prezydentury. Jednak pewnie nie zaszkodzą mu liczne afery, które utopiłyby każdego przywódcę. Poza prezydentem Francji. 64
          • Wszystko, co powinieneś wiedzieć o neutrinach 2 paź 2011, 12:00 Są tak lekkie i nieuchwytne, że przez długi czas uważano, że nie istnieją. A jednak to właśnie od nich może zależeć los całego Wszechświata. Na dodatek ostatnio okazało się, że zagrały na nosie samemu Albertowi Einsteinowi. 66
          • Gaz do dechy 2 paź 2011, 12:00 Szybszy niż „Hołek” i Kubica, prawie tak bogaty jak Leszek Czarnecki. Aż dziwne, że to nie on, lecz raper Liroy jest najbardziej znanym kielczaninem. 69
          • Dla złotego ratowania… 2 paź 2011, 12:00 Nie może być tak, że piekła nie ma i że się tylko zarabia – mówi prezes NBP Marek Belka i rusza w sukurs polskiemu złotemu. 75
          • Trzy paski kontra swoosh 2 paź 2011, 12:00 Gdyby tak jak w wyścigach Formuły 1 wprowadzić klasyfikacje producentów sprzętu sportowego, niemal każde zawody wygrywałby Nike lub Adidas. Obie firmy szykują się do ostatecznej konfrontacji. W Polsce, na Euro 2012 78
          • Sukces krwią malowany 2 paź 2011, 12:00 Reżyser „Bitwy warszawskiej" uprzedza: niech chłopcy ani dziewczyny nie idą na mój film bez chusteczek! Łzy będą się lały bardziej, niż jego film leją krytycy. 80
          • Coś się złamało mi w fiacie 2 paź 2011, 12:00 Te listy to zapis szczerej przyjaźni dwóch wielkich pisarzy. Można też na ich podstawie sporządzić poradnik motoryzacyjny z lat 60. Właśnie ukazał się opasły tom korespondencji Stanisława Lema i Sławomira Mrożka. 85
          • Bohater niejednej akcji 2 paź 2011, 12:00 Za młodu słynął głównie z wszczynania pijackich burd i z burzliwych związków."Kiedy dojrzał, jego rysy nabrały szlachetności, a role głębi. Ostatnio jednak Sean Penn od filmów woli prawdziwe akcje: pomaga ofiarom huraganów i trzęsień ziemi. I przyjaźni się z dyktatorami. 88
          • Nie zostać dinozaurem 2 paź 2011, 12:00 Grali 31 lat. Sprzedali 85 milionów płyt, dostali dziesiątki nagród, byli gwiazdami undergroundu, a w końcu największym zespołem ameryki. A teraz – kiedy mogliby zostać rockowymi dinozaurami – członkowie grupy R.E.M. postanowili się pożegnać. 90
          • Pomarańczowa alternatywa 2 paź 2011, 12:00 Dyniowe pole urzeka swoją urodą. Ogromne, pękate dynie jak gigantyczne pomarańcze rozciągają się aż po horyzont. Takie pole widziałam pierwszy raz wiele lat temu w Bułgarii i choć wtedy szczerze nie znosiłam tego warzywa, to tamten... 96
          • Legenda o wielkim hipnotyzerze 2 paź 2011, 12:00 OPIS: Jesteśmy na wielkim targu. Przeplatanka pomidorów malinowych, ciuchów z Chin, plastikowych pistoletów i ziemniaków. Balony z helem lekko unoszą ich sprzedawcę, czemu z niechęcią przyglądają się osy zgromadzone wokół waty cukrowej. 98
          • Oto moja IV (V? VI? VII?) RP 2 paź 2011, 12:00 W IV Rzeczypospolitej moich marzeń będzie… wspaniale: 98
          • Frankowicze pozostają pognębieni 2 paź 2011, 12:00 Łzy wciąż leją ci, którzy kilka lat temu zaciągnęli kredyty hipoteczne denominowane we franku szwajcarskim. Wzrosły raty, spęczniało zadłużenie wobec banków. Tym razem winny jest słaby złoty 100
          • Procent to nie wszystko 2 paź 2011, 12:00 Nie tylko wielkość odsetek jest ważna przy kredycie hipotecznym. Inne, bardziej lub mniej ukryte koszty mogą sprawić przykrą niespodziankę. 102
          • Suchą nogą przez kryzys 2 paź 2011, 12:00 O stanie polskiej gospodarki, wpływie na nią zawirowań na światowych rynkach i kredytobiorcach w pułapce zadłużenia mówi Leszek Niemycki, prezes Deutsche Bank PBC SA. 104
          • Seria zaskoczeń 2 paź 2011, 12:00 Na początek złota myśl z powieści Jerofiejewa „Nam wszystko jedno wódka czy karabin maszynowy, byle zwalało z nóg". Wydarzenia ostatniego tygodnia z nóg nie zwalają, ale zaskakujących informacji i sytuacji znajdzie się... 106

          ZKDP - Nakład kontrolowany