Gaz do dechy

Gaz do dechy

Szybszy niż „Hołek” i Kubica, prawie tak bogaty jak Leszek Czarnecki. Aż dziwne, że to nie on, lecz raper Liroy jest najbardziej znanym kielczaninem.
Chciałbym jeździć tak świetnie jak Michał Sołowow, a jeszcze bardziej chciałbym być równie sprawny w biznesie jak on – śmieje się Krzysztof Hołowczyc, były rajdowy mistrz Europy.

Jeszcze kilka lat temu Sołowowa, zamożnością goniącego Kulczyka i Leszka Czarneckiego, traktowano na  rajdach jak gościa z przypadku. Ot, znudzony milioner postanowił pościgać się z zawodowcami.

– Stać go na każdą rajdową maszynę i na najnowsze techniczne nowinki. Tyle że rajdy to nie tylko pieniądze i  sprzęt, lecz także kierowca i zespół. Michał udowodnił, że jest w pełni zawodowym kierowcą. A wyniki, jakie wykręca... Pełen szacunek! –  opowiada „Hołek", którego Sołowow właśnie „objechał” w Rajdzie Polski na  mazurskim szutrze.

Biznesmen, który lubi bawić się w kierowcę rajdowego? Czy kierowca rajdowy, który biznesem zarabia na hobby? Sołowowowi jakoś starcza czasu na jedno i drugie. W tygodniu szybko robi biznesy (budownictwo, chemia, ceramika, spożywka), w weekendy szybko jeździ. Gdy rozmawiamy z nim, równie szybko opowiada o zakończonym kilka dni wcześniej w Mikołajkach 68. Rajdzie Polski. Zajął w nim drugie miejsce. Niedługo Rajd Koszyc, ostatnie zawody mistrzostw Polski. Ma szansę na  tytuł wicemistrza. Był już wicemistrzem Polski, a także Europy. 

Niesforny olimpijczyk

Urodził się w 1962 r. w Kielcach, gdzie mieszka i skąd kontroluje swoje interesy.

Jak opowiadał kiedyś „Gazecie Wyborczej", w dzieciństwie był „zakałą pod względem zachowania”. Wychowywała go matka. W przerwach między lekcjami mył szyby na stacjach benzynowych, później dorabiał w  warsztacie samochodowym. Ale wygrał też ogólnopolską olimpiadę fizyczną i pisywał do kieleckiego „Echa Dnia”, którego po latach został właścicielem. Prawo jazdy zrobił w wieku 15 lat, a jako 17-latek brał już udział w wyścigach dla amatorów. Zrobił wtedy licencję rajdową.

Młodego Sołowowa pamięta Krzysztof Klicki, właściciel Kolportera SA i  również jeden z najbogatszych Polaków.

– Nieraz wspólnie kopaliśmy piłkę. Mieszkaliśmy na tym samym osiedlu, chodziliśmy do równoległej klasy tej samej podstawówki, a potem studiowaliśmy na jednym roku Politechniki Świętokrzyskiej. Gdy uczelnia wystawiała zespół do konkursu jazdy „na kropelkę", do roli kierowcy oddelegowano Michała. W konkursie chodziło o to, by mając w baku pół litra paliwa, przejechać jak najdłuższy dystans – wspomina Klicki. Jaki był wynik zmagań, nie  pamięta. – Za kółkiem nie miałbym z Michałem szans, ale w tenisa ogrywam go bez problemu – uśmiecha się.

W trakcie studiów na wydziale mechanicznym świętokrzyskiej polibudy Sołowow połączył teorię z  praktyką. W wakacje wyjeżdżał do Niemiec i pracował w warsztacie samochodowym.

– Zarabiałem 12 marek za godzinę, pracowałem po 12 godzin, w soboty i niedziele – po 8. Moja mama, magister fizyki – wizytator, w  Polsce zarabiała równowartość 30 marek miesięcznie – wspomina. Do Polski wracał z kupionym w Niemczech autem, lakierował je i naprawiał, a potem sprzedawał z kilkudziesięcioprocentowym zyskiem. Gdy kończył studia, miał w kieszeni 10 tys. dolarów. Na owe czasy – fortuna!

– Mama wierzyła, że powinienem robić coś, co ma solidne podstawy. Posłuchałem i  zainwestowałem w budowlankę – żartuje miliarder. Był rok 1988, w rajdach nie brał już udziału, odkąd stwierdził, że nie stać go na naprawdę dobry samochód.

Miteksy-dupeksy

W wieku 39 lat wrócił do sportu, na który już było go stać. Dziś ściga się… fordem fiestą. Dla laików to typowy „mamusiowóz", z napędem na  przednią oś i 75-konnym silnikiem. Jednak Sołowow gna fordem fiestą S2000, na 300 koniach i z napędem 4x4, z hydraulicznym hamulcem, wzmacnianą kabiną, sekwencyjną sześciobiegową skrzynią biegów i  hydraulicznym hamulcem ręcznym.

– Ze zwykłym samochodem mój łączy jedynie to, że obydwa mają koła i pedały. Moja fiesta nie akceptuje spokojnej jazdy po mieście, toleruje jedynie ekstrema. Albo gaz do  dechy, albo pełny hamulec – ekscytuje się biznesmen. Na co dzień jeździ czarnym jaguarem, ale – jak podkreśla – przepisowo, nie ma punktów karnych.

Rajdówka oklejona jest gęsto reklamami chemicznego Synthosa, produkującego ceramikę sanitarną i płytki Cersanitu, Barlinka oraz  budowlanego Echo Investment.

Na karoserii brak jednak logo Miteksu, pierwszej spółki Sołowowa. W 2002 r. sprzedał ją z dużym zyskiem francuskiemu koncernowi Eiffage. Wcześniej jednak zrobił z niej ogólnopolskiego potentata branży budowlanej. Na początku nawet lokalni konkurenci nie traktowali Sołowowa poważnie. Największy z nich, szef wywodzącego się jeszcze z czasów komuny kieleckiego Exbudu Witold Zaraska, o początkujących biznesmenach miał się nawet podobno wyrażać per „jakieś miteksy-dupeksy". Sołowow szybko jednak pokazał, że ma talent do biznesu. Sukcesem było już pierwsze duże zlecenie – remont pałacyku w Ostrowcu Świętokrzyskim. Gdy fama o dobrej robocie się rozeszła – poszło z górki. Po trzech latach Mitex zatrudniał 3 tys. pracowników i zgarniał kontrakt za kontraktem. Jak na ironię, w tym samym czasie Zaraska (o którym notabene Sołowow wyraża się w samych superlatywach) stracił kontrolę nad firmą. Exbud ostatecznie stał się częścią szwedzkiego koncernu Skanska.

Lojalność przede wszystkim

Byli pracownicy Zaraski twierdzą, że jedną z przyczyn jego porażki było przekonanie o własnej nieomylności. Ze światem zewnętrznym miał kontaktować się jedynie za pośrednictwem sekretarki. Sołowow jest inny. Do jego gabinetu w samym sercu kieleckiego biurowca Echo Investment może wejść każdy ze współpracowników – pod warunkiem że w grafiku zabieganego szefa znajdzie się kilka minut. Pierwszeństwo w kolejce do drzwi mają jednak ci „lojalni". Lojalność to cecha, którą Sołowow ceni najbardziej – otacza się ludźmi, których zna od dawna. Najlepiej ze studiów. Widać to nawet w jego zespole rajdowym. Dwóch inżynierów mechaników (Krzysztof Oborski i Remigiusz Pięta) to koledzy z czasów studenckich. Z pilotem Maciejem Baranem jeździ już od 9 lat. – Potrzebni są cały czas, bo każdy rajd odbywa się w specyficznych warunkach. Trzeba idealnie dobrać i  dostosować różne podzespoły do rodzaju nawierzchni – tłumaczy Sołowow.

Miliarder sam angażuje się w przygotowanie samochodu do startu, podobnie jak angażuje się w działalność swoich przedsiębiorstw. – Moja wiedza na  temat tych spółek jest bardzo głęboka. Nie zarządzam nimi z punktu widzenia właścicielskiego, tylko jestem normalnym menedżerem –  deklaruje. Współpracownicy potwierdzają, że lubi wsadzić nos w każdy szczegół. Na przykład w otwartej w Kielcach w sierpniu tego roku galerii handlowej Echo sam projektował parkingi.

Spółki Sołowowa

Przedsiębiorca przywiązuje się do ludzi, z którymi pracuje, ale nie do  spółek, w które inwestuje. – Buduje ich wartość i bez sentymentów odsprzedaje z zyskiem – opisuje styl Sołowowa jeden z jego współpracowników.

Spółkę Nomi – pierwszy w Polsce supermarket dla  majsterkowiczów – sprzedał Brytyjczykom z Kingfisher. Lokalną gazetę „Echo Dnia", która po restrukturyzacji stała się najbardziej dochodowym przedsiębiorstwem medialnym w regionie, w 2005 r. sprzedał koncernowi Orkla. Na bazie majątku upadłej spółki Big Carton zbudował firmę Ultra Pack skutecznie konkurującą na trudnym rynku tektury opakowań. W 2007 r. sprzedał ją światowemu potentatowi branżowemu Mondi.

Dziś kojarzony jest głównie z giełdowymi spółkami. Barlinek to światowy lider na rynku podłóg drewnianych. Synthos jest największym w Europie producentem kauczuków i  trzecim wytwórcą polistyrenu. Cersanit wraz z Opocznem i zagranicznymi fabrykami w Rosji, na Ukrainie i w Rumunii może wyprodukować 64 mln mkw. płytek rocznie. Taką liczbą kafelków można by czterokrotnie wyłożyć Śródmieście Warszawy!

Cersanit i Barlinek zainwestowały na Ukrainie ponad 100 mln euro, co stawia Sołowowa w pierwszej setce zagranicznych inwestorów w tym kraju. Pokazał, że wbrew częstym opiniom można tam inwestować bez układów politycznych, a nawet wbrew nim. Gdy w 2009 r. ówczesny prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko wziął udział w otwarciu drugiej części fabryki Cersanitu w obwodzie żytomierskim, Sołowow nie  miał skrupułów, by wyznać dziennikarzom, że Ukraina winna jest jego firmom 10 mln dolarów z tytułu należnego zwrotu podatku VAT. Wrzawa trwała w mediach kilka dni, a przedsiębiorca podobno do dziś nie odzyskał pieniędzy. Ale to mała strata w porównaniu z zyskami, jakie daje obecność na rynkach wschodnich. W Rosji Cersanit jest tak popularny, że mimo napięć w stosunkach handlowych obu krajów łazienki tamtejszego ministerstwa spraw wewnętrznych i wielkiego moskiewskiego szpitala garnizonowego wyłożono właśnie polskimi kafelkami.

Giełdowe spadki obniżyły wartość kontrolowanych przez Sołowowa spółek o mniej więcej połowę. Biznesmen jednak się tym nie przejmuje – wycena wyceną, a  w ubiegłym roku giełdowe biznesy przyniosły mu ponad 700 mln zł zysku. Wciąż szuka pomysłów na kolejne korzystne inwestycje – choćby w sieć barów rybnych North Fish, która niedawno pojawiła się w galeriach handlowych.

Nadzieja czterdziestolatków

Jak na ryzykowne hobby głównego inwestora reagują akcjonariusze jego spółek? Sołowow wzrusza ramionami – skoro kupują akcje, to widocznie akceptują ryzyko. On sam też je akceptuje.

– Jadąc z Sebastianem Lindholmem, wielokrotnym mistrzem Finlandii, wypadliśmy na szczycie, odbiliśmy się od drzewa na wysokości mniej więcej pięciu metrów i  wylądowaliśmy na dachu w rowie. Miło nie było. Wyczołgaliśmy się, a  Sebastian mówi: „To co? Jeszcze trzy godzinki treningu?". Wsiedliśmy w  kolejną rajdówkę i jeździliśmy dalej – opowiada biznesmen.

Gdy swego czasu jeden z dziennikarzy zasugerował, że to może już „nie te lata" na  sportowe emocje (w lipcu skończył 49 lat), odparł lekko: – Jestem nadzieją czterdziestolatków. Jest w lepszej formie niż niejeden młodziak. Biega i macha hantlami dwie godziny dziennie. Od pięciu lat nie chorował, bo hartuje się w kriokomorze. Ale przyznaje, że posiadanie dwóch absorbujących pasji nie pozwala oddać się żadnej w pełni. Zdarza mu się nawet podczas jazd treningowych na trasie rajdu odebrać telefon z  firmy.

A gdyby miał wybierać – biznes czy rajdy?

– Już wybrałem, ograniczając swój udział w rajdach. Nie jestem w końcu najmłodszy i o ile w rajdach moja kariera musi się naturalnie niedługo skończyć, o tyle w biznesie może trwać i trwać. Nie wyobrażam sobie emerytury i  nicnierobienia. Wracam w niedzielę z rajdu po godzinie 1 w nocy i na 8.15 jestem w pracy. W biznesie nie ma punktu, do którego mógłbym dojść i powiedzieć sobie: „dosyć". Gdybym przestał pracować, umarłbym – mówi.

I w tonie, jakim wypowiada te słowa, nie ma ani żartu, ani patosu.

Okładka tygodnika WPROST: 40/2011
Więcej możesz przeczytać w 40/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 2
  • wiktor33 IP
    ...żołędny i cienias. Niech się pościga ze mną na rowerze!
    • Kuba Wojewódzki IP
      Kuba Wojewódzki

      Spis treści tygodnika Wprost nr 40/2011 (1495)

      • Ta najbliższa niedziela 2 paź 2011, 12:00 Co się zdarzy w niedzielę? Nie wiem. Wiem, co raczej się nie zdarzy. Nie będzie żadnej wielkiej kumulacji. O wiele bardziej prawdopodobny jest wielki kłopot. 4
      • Na skróty 2 paź 2011, 12:00 Tajemnica książki prezesa PiS Książka Jarosława Kaczyńskiego „Polska naszych marzeń" miała umożliwić PiS obejście zakazu używania billboardów i spotów wyborczych – wynika z informacji „Wprost”. Kodeks... 6
      • Moja eureka 2 paź 2011, 12:00 Najnowsze odkrycia w dziedzinie fizyki dokonane przez naukowców z CERN (Europejskiej Organizacji Badań Jądrowych), prowadzą do głębokiej refleksji, że nie wszyscy ludzie są mądrzy i trzeba się z tym pogodzić. Nigdy nie byłem prymusem... 10
      • Szczerze i z serca 2 paź 2011, 12:00 Wiadomo już, kto zagra Wałęsę w filmie Wajdy – jak podaje „Fakt", będzie to znany z „Różyczki” Robert Więckiewicz. Najpierw wodza miał zagrać Szyc, ale producenci stwierdzili podobno, że jak na taki film... 12
      • Jeszcze Polska nie zginęła... choć kilka osób nad tym ciężko pracuje 2 paź 2011, 12:00 Potrzebny jest powszechny alert, bo sytuacja zaczyna śmierdzieć obojętnością. A to może zaowocować powtórką z pisowskiej rozrywki. 16
      • Historia pewnej nienawiści 2 paź 2011, 12:00 To coś więcej niż wybory. Dla Donalda Tuska to wojna z potworem. Dla Jarosława Kaczyńskiego to okazja do zemsty za śmierć brata i własne upokorzenia. 20
      • Co by było, ale nie będzie 2 paź 2011, 12:00 Poprosiliśmy czworo naszych felietonistów o opisanie Sejmu o jakim marzą. Te marzenia są różne, tylko wiara w ich spełnienie podobna. Minimalna. 25
      • Czekając na Godzillę 2 paź 2011, 12:00 Zacznę trochę wbrew sobie. Po kuchniach przyjaciół, a i czasem publicznie, narzekam, że nie ma na kogo głosować. Że dosyć tego dobrego, od 1989 r. brałem udział w każdych wyborach, nawet raz w prezydenckich zdarzyło mi się skreślić... 26
      • Dwie duże, jedna mała 2 paź 2011, 12:00 Chciałbym się obudzić 10 października i dowiedzieć, że stan Polski po wyborach jest taki oto. Główne cele wszystkich partii politycznych były podobne, chociaż drogi dochodzenia do nich bardzo odmienne. Celami tymi są radykalna... 27
      • Parlament mój widzę... 2 paź 2011, 12:00 ...różnorodny. Pamiętam, jak w 1989 r. – już coś drgnęło w historii, już dało się czuć powiew wolności, choć układ był jeszcze PRL-owski – oglądałam sejmowe głosowania. Na sali byli wyłącznie mężczyźni ubrani w... 28
      • Trzydziestka 2 paź 2011, 12:00 Polecenie redakcji, by napisać o swojej wizji parlamentu po wyborach, przyjąłem z wielką radością i uprzedziłem, że będę fantazjował. Mój parlament jest bowiem na dziś nie do przyjęcia, ale akurat ja byłbym zachwycony, gdyby tak... 29
      • Nie oddawajmy im Polski 2 paź 2011, 12:00 U Kaczyńskiego zawsze było nabzdyczenie się, gromkie deklaracje o mobilizacji sił, po czym walnięcie głową w mur – mówi minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. 30
      • Marka Palikot 2 paź 2011, 12:00 Jeden z dawnych przyjaciół mówi o nim: „zakochał się w sobie, i to z wzajemnością”. Ale eksperci mówią, że z Palikotem może być tak jak niegdyś z Lepperem. Dla wyborcy liczy się silna osobowość i hasło „Myśmy jeszcze nie rządzili”. 34
      • Co wybieramy? 2 paź 2011, 12:00 Zanim 9 października zagłosujemy na wybraną partię, warto się zastanowić, co tak naprawdę wybieramy. Zapytaliśmy o to politologa Aleksandra Smolara, prezesa Fundacji Batorego. 38
      • Ojciec chciałby karmić piersią 2 paź 2011, 12:00 Trudno ustalić, czy to kobiety pierwsze odmówiły przewijania pieluch, czy to mężczyźni wywalczyli sobie dostęp do tychże. Jedno jest pewne: ojców pchających wózki dziecięce jest na polskich ulicach coraz więcej. 42
      • Pętla 2 paź 2011, 12:00 Andrzej obraził się najpierw na kolegów. Potem na urzędy. Potem na cały świat. Mógł wyjechać, pracować gdzie indziej. Ale się zawziął. 47
      • Miasto pełne samobójców 2 paź 2011, 12:00 Śmierć zbiera żniwo w Wągrowcu wyjątkowo demokratycznie. Życie odbierają tu sobie nie tylko nastolatki i bezradni starcy, ale też lekarze, policjanci i robotnicy. Jedni mówią, że to prawo serii, inni, że przypadek, piramida, ciemne moce. Albo grobowe milczenie. 50
      • Top skandal 2 paź 2011, 12:00 Te dziewczyny są traktowane jak bydło – mówią krytycy programu „Top Model”. Tak działa show-biznes – odpowiadają producenci i szefowie stacji TVN. A same uczestniczki? Twierdzą, że wiedziały, na co się decydują. 54
      • Jastrząb i gołąb 2 paź 2011, 12:00 Był krytykowany i za wojowniczość wobec Arabów, i za zawieranie z nimi porozumień. Od pół wieku Szymon Peres jest jednym z głównych rozgrywających na Bliskim Wschodzie. 57
      • Walka o Żyda 2 paź 2011, 12:00 Barack Obama traci poparcie lewicowego i umiarkowanego elektoratu. Teraz republikanie próbują odebrać mu poparcie Żydów. Gdyby im się udało, mógłby się pakować. 60
      • Sarkozy, prezydent zaaferowany 2 paź 2011, 12:00 Nicolas Sarkozy ma na głowie masę kłopotów, z których każdy może go pozbawić prezydentury. Jednak pewnie nie zaszkodzą mu liczne afery, które utopiłyby każdego przywódcę. Poza prezydentem Francji. 64
      • Wszystko, co powinieneś wiedzieć o neutrinach 2 paź 2011, 12:00 Są tak lekkie i nieuchwytne, że przez długi czas uważano, że nie istnieją. A jednak to właśnie od nich może zależeć los całego Wszechświata. Na dodatek ostatnio okazało się, że zagrały na nosie samemu Albertowi Einsteinowi. 66
      • Gaz do dechy 2 paź 2011, 12:00 Szybszy niż „Hołek” i Kubica, prawie tak bogaty jak Leszek Czarnecki. Aż dziwne, że to nie on, lecz raper Liroy jest najbardziej znanym kielczaninem. 69
      • Dla złotego ratowania… 2 paź 2011, 12:00 Nie może być tak, że piekła nie ma i że się tylko zarabia – mówi prezes NBP Marek Belka i rusza w sukurs polskiemu złotemu. 75
      • Trzy paski kontra swoosh 2 paź 2011, 12:00 Gdyby tak jak w wyścigach Formuły 1 wprowadzić klasyfikacje producentów sprzętu sportowego, niemal każde zawody wygrywałby Nike lub Adidas. Obie firmy szykują się do ostatecznej konfrontacji. W Polsce, na Euro 2012 78
      • Sukces krwią malowany 2 paź 2011, 12:00 Reżyser „Bitwy warszawskiej" uprzedza: niech chłopcy ani dziewczyny nie idą na mój film bez chusteczek! Łzy będą się lały bardziej, niż jego film leją krytycy. 80
      • Coś się złamało mi w fiacie 2 paź 2011, 12:00 Te listy to zapis szczerej przyjaźni dwóch wielkich pisarzy. Można też na ich podstawie sporządzić poradnik motoryzacyjny z lat 60. Właśnie ukazał się opasły tom korespondencji Stanisława Lema i Sławomira Mrożka. 85
      • Bohater niejednej akcji 2 paź 2011, 12:00 Za młodu słynął głównie z wszczynania pijackich burd i z burzliwych związków."Kiedy dojrzał, jego rysy nabrały szlachetności, a role głębi. Ostatnio jednak Sean Penn od filmów woli prawdziwe akcje: pomaga ofiarom huraganów i trzęsień ziemi. I przyjaźni się z dyktatorami. 88
      • Nie zostać dinozaurem 2 paź 2011, 12:00 Grali 31 lat. Sprzedali 85 milionów płyt, dostali dziesiątki nagród, byli gwiazdami undergroundu, a w końcu największym zespołem ameryki. A teraz – kiedy mogliby zostać rockowymi dinozaurami – członkowie grupy R.E.M. postanowili się pożegnać. 90
      • Pomarańczowa alternatywa 2 paź 2011, 12:00 Dyniowe pole urzeka swoją urodą. Ogromne, pękate dynie jak gigantyczne pomarańcze rozciągają się aż po horyzont. Takie pole widziałam pierwszy raz wiele lat temu w Bułgarii i choć wtedy szczerze nie znosiłam tego warzywa, to tamten... 96
      • Legenda o wielkim hipnotyzerze 2 paź 2011, 12:00 OPIS: Jesteśmy na wielkim targu. Przeplatanka pomidorów malinowych, ciuchów z Chin, plastikowych pistoletów i ziemniaków. Balony z helem lekko unoszą ich sprzedawcę, czemu z niechęcią przyglądają się osy zgromadzone wokół waty cukrowej. 98
      • Oto moja IV (V? VI? VII?) RP 2 paź 2011, 12:00 W IV Rzeczypospolitej moich marzeń będzie… wspaniale: 98
      • Frankowicze pozostają pognębieni 2 paź 2011, 12:00 Łzy wciąż leją ci, którzy kilka lat temu zaciągnęli kredyty hipoteczne denominowane we franku szwajcarskim. Wzrosły raty, spęczniało zadłużenie wobec banków. Tym razem winny jest słaby złoty 100
      • Procent to nie wszystko 2 paź 2011, 12:00 Nie tylko wielkość odsetek jest ważna przy kredycie hipotecznym. Inne, bardziej lub mniej ukryte koszty mogą sprawić przykrą niespodziankę. 102
      • Suchą nogą przez kryzys 2 paź 2011, 12:00 O stanie polskiej gospodarki, wpływie na nią zawirowań na światowych rynkach i kredytobiorcach w pułapce zadłużenia mówi Leszek Niemycki, prezes Deutsche Bank PBC SA. 104
      • Seria zaskoczeń 2 paź 2011, 12:00 Na początek złota myśl z powieści Jerofiejewa „Nam wszystko jedno wódka czy karabin maszynowy, byle zwalało z nóg". Wydarzenia ostatniego tygodnia z nóg nie zwalają, ale zaskakujących informacji i sytuacji znajdzie się... 106

      ZKDP - Nakład kontrolowany