Lizbońska zagadka

Lizbońska zagadka

Dodano:   /  Zmieniono: 
Czy spełnią się obietnice, że Portugalia nie będzie opóźniać naszych negocjacji z Unią Europejską?


O losach naszej integracji z Unią Europejską będzie się teraz decydować w Lizbonie. Przez najbliższych sześć miesięcy Portugalia wraz z Komisją Europejską będzie odpowiedzialna za codzienne zarządzanie unijną polityką. Dla Polski i innych krajów kandydujących do członkostwa w UE najważniejsze jest przychylne nastawienie Lizbony do sprawy rozszerzenia. Sprawa ta znalazła się na początku listy priorytetów portugalskiej prezydencji. Ważne jest jednak to, by deklaracje polityczne przełożyły się na konkretne działania praktyczne i aby inne obowiązki nie przysłoniły w Portugalii istoty procesu rozszerzenia.
Lizbona zadeklarowała, że będzie dążyć do utrzymania obecnego tempa negocjacji akcesyjnych. Dla nas pierwszorzędne znaczenie ma zapowiedź otwarcia wszystkich obszarów negocjacyjnych z pierwszą grupą kandydatów (w tym z Polską) oraz tymczasowego zamknięcia jak największej ich liczby. Zgodnie z decyzją Rady Europejskiej w Helsinkach, podczas tego półrocza rozpoczną się również właściwe negocjacje akcesyjne z drugą grupą kandydatów, czyli Bułgarią, Łotwą, Litwą, Maltą, Rumunią i Słowacją.
Portugalczycy twierdzą, że podstawą negocjacji będą obiektywne zasady i jednolite kryteria, a tempo rokowań zostanie określone przez indywidualny postęp każdego z ubiegających się o wejście do unii. Lizbona podkreśla, że ocena kandydatów będzie zależeć od tempa wcielania w życie unijnego dorobku prawnego. Dla nas istotna jest deklaracja rządu Antonio Guterresa, że otwarcie negocjacji z nowymi państwami nie będzie miało wpływu na rokowania z najbardziej zaawansowanymi kandydatami. Mamy nadzieję, że słowa znajdą odzwierciedlenie w praktyce.
Polska oczekuje jednak czegoś więcej. Po decyzji politycznej podjętej w Helsinkach i wskazaniu roku 2002 jako czasu, kiedy Unia Europejska powinna być gotowa do przedstawienia dokładnego scenariusza rozszerzenia, państwa UE muszą wreszcie określić swoje stanowisko w większości kontrowersyjnych zagadnień - by można było określić wstępne zarysy ostatecznego pakietu negocjacyjnego. Portugalia jeszcze przed objęciem przewodnictwa UE była jednym z niewielu państw unii, które uważały, że reforma instytucjonalna nie jest niezbędnym warunkiem przeprowadzenia udanego rozszerzenia. Zgodnie z ustaleniami szczytu UE w Helsinkach, rząd portugalski podejmie jednak prace nad konferencją międzyrządową i przygotuje zarys kompromisu, który umożliwi Francji (obejmie ona unijne przewodnictwo w drugiej połowie tego roku) zakończenie procesu reformowania unijnych instytucji jeszcze w roku 2000.
Portugalczycy twierdzą, że reforma instytucjonalna powinna być zgodna z rytmem procesu rozszerzenia. Konferencja międzyrządowa poświęcona reformom instytucji nie będzie wykorzystywana ani jako potencjalny argument przeciwko rozszerzeniu, ani jako pretekst do jego spowolnienia. Polska ze szczególnym zadowoleniem przyjęła deklarację portugalskiego sekretarza stanu ds. europejskich, Seixasa da Costy, aby w pracach nad ostatecznym planem reformy instytucjonalnej brać pod uwagę opinię państw kandydujących do członkostwa w unii.
Biedniejsze kraje piętnastki uważały, że rozszerzenie na Wschód nie może się dokonać ich kosztem. Obawiano się, że jeśli utrzymana zostanie obecna wielkość unijnego budżetu, pieniądze na rozszerzenie pozyska się poprzez ograniczenie wydatków na fundusze strukturalne i obcięcie wszelkich dotacji, których celem było zmniejszenie dystansu między najbogatszymi i najbiedniejszymi państwami unii. Po uzgodnieniu Agendy 2000, w której zabezpieczono interesy najbiedniejszych państw unii, jasne stało się to, iż usunięto przeszkodę, która mogłaby wstrzymać Portugalię przed udzieleniem poparcia dla procesu rozszerzenia. Polska z zainteresowaniem przyjęła oryginalną koncepcję Lizbony dotyczącą podziału unijnych pieniędzy na rozszerzenie. Seixas da Costa zaproponował, by - jeśli dojdzie do jakichkolwiek opóźnień i przekroczenia terminu, wyznaczonego na rok 2002 - wszystkie środki, które w Agendzie 2000 przeznaczono na ten cel, skierować na pomoc przedakcesyjną.
Celowe jest jednak rozważenie innego rozwiązania. Nie wydane fundusze przeznaczone dla nowych państw członkowskich mogłyby być zachowane do wykorzystania po przystąpieniu. Umożliwiołby to użycie tych pieniędzy na dopłaty bezpośrednie dla naszych rolników, co zapobiegłoby ewentualnej dyskryminacji polskiego rolnictwa. Portugalia wyznaczyła sobie bardzo ambitną agendę. Pozostaje życzyć Portugalczykom sukcesu w tych wszystkich przedsięwzięciach, mając równocześnie nadzieję, że z punktu widzenia krajów kandydujących do członkostwa w UE nie będzie to tylko udana kontynuacja, lecz półrocze nadające rozszerzeniu tak potrzebny polityczny impuls.
Więcej możesz przeczytać w 4/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0